środa, 31 października 2012

Marlene's favourite

Stało się..., moja stacja nadawcza z krzesła przy biurku, nieoczekiwanie i przymusowo zmieniła się na łóżko. Jestem z tego faktu baaardzo nie zadowolona, bo przez ostatnie 4-5 lat nie pamiętam, żeby cokolwiek lub ktokolwiek był w stanie mnie do tego zmusić...ech chyba się starzeje ^^" Jednak się nie poddaje i z za tony chusteczek, leków, kremów i kubków przybywam z kolejnym produktem z kolekcji Hollywood's Fabulous 40ties od Catrice! Czyli szminką nr C03 Marlene's favourite (tak...ostatnio coś dużo przybywa mi szminek...)




Szminka ma eleganckie, proste i bardzo solidne opakowanie, bez obawy można ją nosić w torebce, bo na pewno sama nam się nie otworzy. Produkt ma 3,8 g, matowe wykończenie i nieco tępą konsystencje. Kolor malinowo-różowy, trudny do jednoznacznego określenia, jednak jest świeży i twarzowy, a poza tym doskonale współgra z różem z tej samej kolekcji.

Szminka może odrobinę wysuszać, a nakładana bezpośrednio na usta podkreśla niedoskonałości np. spierzchnięte wargi.




Dlatego ja wolę ją sobie wklepać w usta palcem. Kolor lepiej się prezentuje, jest bardziej naturalny, trwały i nie podkreśla już tak niedoskonałości.




Wracam skupiać całą swoją moc na błyskawicznym zdrowieniu i odzyskiwaniu sił... Strzeżcie się wirusów!


niedziela, 28 października 2012

Hollywood

Dzisiaj (krótko i na temat bo kiepsko ogarniam ^^") o cacku z najnowszej limitowanej kolekcji Hollywood's Fabulous 40ties z Catrice. Mowa tu o Multi Colour Brush nr C01 Gone With The Wind




Ma być to połączenie różu prasowanego i wypiekanego. Róż dostępny jest w jednym odcieniu, ma 8,5g i bardzo się lubimy :)

Opakowanie jest poręczne i solidne. Sam kosmetyk jest bardzo wydajny, matowy, ma dobrą pigmentację i piękny różowo-ceglany kolor który można stopniować. Jest trwały (8h na pewno wytrzymuje, co na mojej tłustej/mieszanej cerze jest wyczynem) i jego jedyną wadą jest chyba tylko to, że pochodzi z edycji limitowanej ;p








Jestem zadowolona z tego zakupu, choć go nie planowałam. Do kompletu złapałam jeszcze jeden produkt z tej kolekcji, ale o nim w kolejnym poście. Jedyne na co polowałam to kredka rozświetlająca, która podobno jest fenomenalna. Jednak jakieś dziwne rzeczy się tu z nią dzieją. Nigdzie jej na własne oczy nie wiedziałam. A jak już znalazłam Naturę, gdzie limitowanka jeszcze nie dotarła i dogadałam się z panią, że ją dla mnie odłoży, to okazało się, że kredki w ogóle nie przyszły...sama już nie wiem...

Was coś skusiło z tej kolekcji? Albo widziałyście na własne oczy rozświetlające kredki "widmo"?

środa, 24 października 2012

Jesienna tęcza

O najnowszej kolekcji cieni rainbow z Inglota pisałam tutaj. W całej okazałości tęcze prezentują się tak:



Cena: 15 zł

W moim posiadaniu znajduje się nr 121R i nie ukrywam, że 125R oraz 129R też mnie kuszą :>

Jak już wspominałam we wcześniejszym poście, cienie są matowe z drobinkami.









Pigmentacja (jak to w Inglocie) dobra, choć mam wrażenie, że najjaśniejszy kolor nieco odbiega w tym aspekcie od reszty. Jest to trochę denerwujące, biorąc pod uwagę fakt, że używam go jako cień bazowy. Ale jak się nad nim popracuje to daje radę chłopach ;) Na oczętach ładnie wygląda, dobrze się w nim czuje i od razu się polubiliśmy.














Na bazie trzymają się bez problemu (przy moich tłustych powiekach, nigdy nie nakładam cieni bez bazy). Jestem zadowolona z mojego bardzo spontanicznego zakupu. Długo broniłam się przed tęczami, ale chyba wpadłam i na tej jednej się nie skończy.

A Wam się podoba idea cieni 3w1? Macie może swoich ulubieńców z najnowszej albo starej kolekcji?

poniedziałek, 22 października 2012

Leniwy poniedziałek

Większość z Was miała leniwą niedziele, ja niestety nie miałam tego szczęścia, za to w poniedziałek sobie odbijam ;) Widząc wszechobecną gęstą mgłę, chyba nie źle na tym wyszłam, mogąc dzisiaj bezkarnie się obijać. Poszłam na zakupy tu i tam, zrobiłam małe co-nie-co, a teraz popijam sobie zieloną herbatę z jabłkiem, goździkami i cynamonem z mojej ulubionej filiżanki.




Równie leniwe i błyskawiczne, a jednocześnie urocze ciastka w kształcie tzw. wiatraczków zrobiłam z "biedronkowego" ciasta francuskiego, brązowego cukru i marmolady różanej. Czego chcieć więcej w jesienne mgliste popołudnie. :)








Znalazłam jeszcze w sobie na tyle odwagi, żeby na chwilę wyściubić nos poza własne pielesze i wpadłam do Super-Pharm po trzy wypatrzone w promocji produkty:




AA - micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy 6,99 zł
Skusiły mnie zaskakująco dobre opnie. Do tej pory miałam złe doświadczenia z AA. Zobaczymy jak będzie tym razem.

BioVax - intensywnie regenerująca maseczka keratyna + jedwab 12,99 zł
Stosunkowo nowa maseczka z tej linii o której jest już głośno. Lubię maseczki z tej firmy, dlatego od początku wiedziałam, że chcę spróbować najnowszej propozycji, czekałam tylko na odpowiednią okazję cenową ;p

Biosilk - Silk Therapy 3,99 zł
Wspominałam już o nim przy okazji lipcowego denka. Już nie raz myślałam, żeby spróbować czegoś innego. Jednak nie mając nigdy niczego konkretnego na uwadze w rezultacie powracam do tego samego produktu...


A na końcu coś dla gadżeciar i tych co lubią robić samodzielnie kartki, bibeloty itd. O dziurkaczach dekoracyjnych wspominałam już przy okazji zdobienia paznokci w gwiazdki. Myślę, że jest to fantastyczna sprawa! Takie dziurkacze mają szerokie zastosowanie i pozawalają udekorować mnóstwo przedmiotów, wystarczy tylko pomysł i chęci :)




Ja bez zastanowienia kupiłam sobie i mojej siostrze 3 zastawy po 3 sztuki. Od dzisiaj są dostępne w Biedronkach za 9,99 zł, co jest bardzo rozsądną ceną, biorąc pod uwagę fakt, że w Empiku w tej cenie dostaniemy co najwyżej jeden taki dziurkacz... Jestem wyjątkowo zadowolona z tych zdobyczy i już planuję ich wykorzystanie, przy produkcji kartek bożonarodzeniowych :D

A na koniec piosenka która od pewnego czasu się mnie uczepiła. Jestem zauroczona klimatem i stylizacjami w tym teledysku.



Dzisiaj rzeczywiście wyszedł "Mój miszmasz" ;)
Jak Wam mija pierwszy dzień mglistego tygodnia?

sobota, 20 października 2012

Zielony żuczek

Małe zielone cacuszko mieniące się niczym żuczek napotkany na leśnej drodze, mogłyście zobaczyć już kilka dni temu. Dzisiaj pokażę, go Wam nieco bliżej. Z niecierpliwością czekałam na najnowszą kolekcję lakierów Flormar Duo2x chrome. Na razie zdecydowałam się, tylko na jeden z nich.




Flormar Duo 2x Chrome nail enamel nr DC05
Cena: 15 zł
Objętość: 11 ml

Moja zielona wersja mieni się na złoty, oliwkowy i niebieski kolor. Co prawda spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu duo chrome, jednak i tak nie jest źle. Lakier ma wygodny pędzelek, idealną konsystencję, całkowicie kryje po dwóch warstwach, szybko wysycha i jest trwały. Czyli wszytko to, co lubię w lakierach Flormar :) Żadnych wad nie znalazłam.










Zastanawiam się jeszcze nad czerwoną i złotą wersją...ale na razie dzielnie opieram się pokusie!

Jak Wam się podoba? Też macie ochotę na swojego leśnego żuczka? ;)

wtorek, 16 października 2012

Żel do golenia - Isana kontra Beala

Będąc w drogerii dm czułam się jak w odpowiedniku Rossmanna. Również przeglądając asortyment Balea i Alverde stwierdzam, że jest on bardzo podobny do Isany i Alterry. Można znaleźć wiele siostrzanych produktów i to w podobnych cenach. Czy faktycznie mamy czego zazdrościć sąsiadkom, podczas gdy same mamy doskonały dostęp do odpowiedników z dm?

Dzisiaj na tapetę idą żele do golenia nóg, zobaczymy kto wygra ten pojedynek ;p



Isana - żel do golenia nóg brzoskwiniowy
Balea - żel do golenia nóg maślanka z limonką

Cena: ok. 10 zł
Objętość: 150 ml
Opakowanie: Jeżeli chodzi o solidność, wygląd zewnętrzny i praktyczne zastosowanie Balea wygrywa. Już na pierwszy rzut oka Isana przy kolorowym, nowoczesnym i błyszczącym opakowaniu sąsiadki z zachodu wygląda dość mizernie.




Również dozownik w Balei jest wygodniejszy i ma mniejszy otwór, co pozwala na ekonomiczniejsze dozowanie produktu. Isana przy tym wygląda jak produkt z PRL-u ;p

A teraz zajrzyjmy do środka, końcu liczy się wnętrze...

Zapach: Isana delikatnie pachnie soczystą, pyszną brzoskwinką, nie trudno to sobie wyobrazić, w przeciwieństwie do zapachu maślanki z limonką....dla mnie jest to zapach identyczny z cytrynowym zapachem do ciasta. Od razu przed oczami widzę pyszną babkę z dodanym zapachem cytrynowym. Tutaj mamy remis, obydwa ładnie pachną, a co kto lubi to już odmienna sprawa ;)

Konsystencja i działanie: I tutaj jest nauczka na przyszłość, żeby nie oceniać produktu po opakowaniu...same zobaczcie.


Isana




Balea:




Balea powinna się schować ze wstydu. Isana tworzy obfitą gęstą pianę która fantastycznie sprawuje się przy goleniu. Balea próbuje ją dogonić, ale niestety pozostaje w tyle (co doskonale widać), również samo golenie jest przez to już mniej przyjemne.

Więc co jest ideałem i co wygrywa? Dla mnie ideałem był by żel z Isany w opakowaniu Balea! Już nawet nie chodzi o sam wygląd, ale o mniejszy otwór w dozowniku...Skoro jednak takiej opcji do wyboru nie mam, to Isana zdecydowanie zgarnia pierwsze miejsce. Konsystencja, zapach, działanie, cena i dostępność powala przeciwniczkę na kolana. Wiem, że ta pianka już na stałe zamieszka w mojej łazience.

Używałyście produktów Balea? Czy nawet nie jesteście ich ciekawe i wolicie łatwo dostępną Isane?

poniedziałek, 15 października 2012

Wzięłam i oszalałam

Tak oto wygląda przestrzeganie mojego kolorówkowego odwyku w ostatnim tygodniu....




Ale czy to moja wina, że w okresie jesiennym wychodzą nowe kolekcje...? ^^"

A teraz informacja dnia. Wiedziałyście, że Inglot wypuścił właśnie nowiutką kolekcję cieni rainbow?! Jak je zobaczyłam nie wiedziałam co łapać :D Dzisiaj padło na zielenie, choć zastanawiam się jeszcze nad brązami, ale puki co rozeszły się z prędkością światła i dla mnie nic nie zostało. Z tego co mi powiedziano w salonie, kolekcja jest od wczoraj. Na razie nie udało mi się nigdzie znaleźć żadnych zdjęć, ale sądzę, że lata dzień zrobi się o nich głośno ;p Kto ma po drodze do salolu lub wyspy polecam podejść, obejrzeć, pomacać i nacieszyć oczy. W przeciwieństwie do stałej oferty, jesienne tęcze nie są matowe tylko double sparkle (matowe z drobinkami). Pojawiła się również nowa kolekcja lakierów w odcieniach szarości i brązu, jednak one nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia.

A jak Wasze kosmetyczne postanowienia i odwyki?