Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barry M. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barry M. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Brudny Harry

Rewelacyjna nazwa i wspaniały kolor Q by Colour Alike nr 113 Brudny Harry pokryty Barry M nr 352 Pink Sapphire Glitter.




Brudny Harry to kremowy lakier o pięknym kolorze ciemnego, brudnego różu. Całkowicie kryje przy 2 warstwach, dobrze się aplikuje i nie smuży, na paznokciach jest ciemniejszy niż w buteleczce. Tylko wysychanie może być dość kłopotliwe, jeżeli nie użyje się wysuszacza.

Natomiast Barry M który świetnie współgra, z Harrym to różowy brokat, różowe i srebrne plasterki miodu oraz srebrne niteczki w przezroczystej bazie. Świetny do delikatnego podrasowania manicure, wyjątkowo zgrany duet.








niedziela, 10 lutego 2013

Krwawy Barry

Do tej pory nie miałam w swojej kolekcji glittera, stworzonego aby nosić go solo. Z odsieczą nadszedł Barry M, nr. 150 - Red Glitter.


Do całkowitego krycia wystarczą dwie warstwy, wysycha dość szybko, konieczny jest dodatkowo lakier nawierzchniowy. Kolor i efekt jaki daje są piękne. Jedyne co mam mu do zarzucenia to to, że jest nie trwały i już na drugi dzień zaczął mi odskakiwać sporymi płatami. Obawiam się jednak, że taki jest właśnie urok glitterów na długich i wyginających się paznokciach.
Ale za taki wygląd, wybaczam mu to.










niedziela, 6 stycznia 2013

Burgundowy krokodyl

Tak, tak wiem, że szał na pękające lakiery i te dające efekt tzw. krokodylej skóry już dawno za nami. Moda przyszła nagle, zdobyła zarówno dużo zwolenników jak i przeciwników, a następnie równie szybko przeminęła. Ale ja nie podążam ślepo za "trendami" i czasem nadal lubię sobie podrasować manicure takim małym dziwakiem.

Dzisiaj pokażę Wam mój pierwszy lakier Barry M, nr 343 Burgundy Croc. Nigdy wcześniej nie miałam styczności, z żadnymi kosmetykami z tej firmy, więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania o jej produktach.




Lakier jest kremowy, w buteleczce faktycznie burgundowy, jednak na paznokciach jest bardziej krwisto czerwony. Jako podkładu użyłam jednej warstwy Wibo French Duo Color nr 06, a na wierzch jednej warstwy Barry M. Spękania pojawiają się po 2-3 minutach, a ich wielkość i kształt zależny od grubości warstwy, co można zaobserwować na zdjęciach.














To zestawienie przypadło mi do gustu. A po pierwszym spotkaniu z Barry M, jestem pozytywnie nastawiona.

Jeżeli Wy macie już wyrobione jakieś zdanie o Barry M, to chętnie poczytam o tym w komentarzach.