Co rok ten sam problem. Jak to zrobić, żeby jadąc na urlop mieć wszytko z kosmetyków co potrzebne, a jednocześnie nie przetrącić sobie kręgosłupa taszcząc bagaż cięższy niż ja sama wraz z dodatkowymi torbami w ilości przekraczającej zdrowy rozsądek. W tym roku postanowiłam (w miarę moich możliwości ^^") skompresować i zminimalizować ilość branych ze sobą kosmetyków, tak abym podczas tygodniowego pobytu nad morzem faktycznie wszytko użyła. Tym sposobem mam zamiar uniknąć corocznego pukała się samej w czoło, że przez pół Polski wiozłam to wszytko, a połowy nawet nie tknęłam.
Ostatecznie moja "kosmetyczka" prezentuje się tak:
Pielęgnacja twarzy
- Korana - tonik propolis, wspaniale odświeża i pielęgnuje cerę problematyczną
- Inglot -chusteczki do demakijażu, wygodne na wyjazd, doskonale poradzą sobie z minimalistyczną wersją makijażu
- Ziaja med - matujący krem do twarzy SPF 50+, nowość, jestem ciekawa jak się sprawdzi na mojej tłustej cerze
- Carmex - jaśmin i zielona herbata, moja ulubiona wersja w tubce, dla mnie niezastąpiony do ust
- Dulgon - krem do twarzy SPF 30, pozostałość z zeszłego roku, zużyję do twarzy lub ciała
- Ziaja med - kuracja dermatologiczna z wit. C, krem głęboko regenerujący na noc, bardzo przyzwoity, nieco bogatszy krem na noc z serii "profilaktyka zmarszczek"
Pielęgnacja ciała
- Avon - cytrusowa nawilżająca mgiełka do ciała, kolejna nowość, sprawne dozowanie kosmetyku zadecydowało o tym, że jedziemy razem na urlop ;), pierwsze testy wypadły pomyślnie
- Ziaja - emulsja wodoodporna dla dzieci SPF 50+, do tej pory byłam zadowolona z faktorów od Ziaii, dlatego kolejna wersja zapakowana
- Tuli - mydło naturalne glinka multani mitti, brat bliźniak mydła piwnego, tym razem w wersji zarówno do mycia włosów jak i ciała
- Rexona - dezodorant, niezastąpiony
Do zadań specjalnych
- Uriage - woda termalna, jako wsparcie w czasie upałów
- Dermopharma - żel do higieny rąk, zawsze w pogotowiu
- Olej Tamanu, do stosowania zarówno na wszelakie zmiany skórne jak i jako środek nawilżający i łagodzący czyli wielka moc w malej buteleczce
- Olej kokosowy, multikosmetyk, świetnie nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry jak i w razie przedawkowania słońca, można również stosować na włosy
- Ravi - chusteczki odświeżające, duet konieczny razem z żelem antybakteryjnym
Kolorówka
- Sensique - zmywacz do paznokci z gąbką, bardzo praktyczny na wyjazdy
- Essie - moje pierwsze Essie! Za 15.99 zł w Hebe nie mogłam się oprzeć
- Rimmel - lakier SalonPro, ostatnimi czasy moje ulubione i niezawodne
- Essence - stay with me - świetne trwałe błyszczyki
- Rimmel - apocalips - trwały i piękny kolor, na szybkie i efektowne podkreślenie ust
- Essence - transparentny poder w kamieniu - na szybkie zmatowienie
- Catrice - szminki - a raczej szminko-błyszczyk idealne na upalne dni do podkreślenia ust
- Essence - I love extreme, Crazy Volume Mascara - do szybkiego, niezawodnego i spektakularnego podkreślenia oka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dulgon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dulgon. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 sierpnia 2013
piątek, 1 marca 2013
Denko - luty 2013
Dzielnie denkuję moje liczne produkty pielęgnacyjne, a już szczególnie wszelkiego rodzaju balsamy, masła i mleczka do ciała, oraz żele pod prysznic. Idzie mi coraz lepiej i pewnego dnia na pewno odgruzuję łazienkę.
Marion - nature therapy, ocet z malin & koktajl owocowy, kąpiel odbudowująca włosy
Nieźle pachnie, jest tani, wydajny i dość kiepsko dostępny. Kupiony z ciekawości, od tak żeby przekonać się na własnej skórze, co to za "hit". Łatwy w użyciu, włosy są po nim gładkie i błyszczące ale szału nie ma, efekt jest raczej "jednorazowy", odczuwalny tuż po zastosowaniu kosmetyku. Dla mnie to taka ciekawostka która może być, a nie musi, bo w sumie nic specjalnego nie robi.
Eveline - kwiat lotosu, nawilżająco - ujędrniający balsam dla skóry suchej i bardzo suchej
Duże opakowanie z pompką w przystępnej cenie, produkt ogólnie dostępny. Balsam o stosunkowo rzadkiej konsystencji, delikatnie pachnie, dobrze się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Zero ujędrnienia, nawilża słabiutko (wiec nie wiem jak ma służyć skórze suchej i bardzo suchej...), a wydobycie całkiem pokaźnych ilości produktu, po tym jak pompka już nie daje sobie z tym rady, jest dość irytujące. Dla mnie dość średni.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu relaksującego
Od swojego poprzednika, różni się jedynie kolorem (w tym przypadku czerwień została zastąpiona adwentowym fioletem), zapachem, który był nieco korzenny i tym, że efekt relaksu był tu pojęciem względnym, gdzie z właściwościami rozgrzewającymi raczej nie można było dyskutować.
Isana - żel pod prysznic melon i gruszka, olejek pod prysznic winogrona i orchidea
Łatwo dostępne, tanie (często są w promocji za 2,99 zł), bardzo wydajne, dobrze się pienią, są gęste i ładnie pachną. Nie nawilżają (mimo to, że nazwa "olejek" wyraźnie to sugeruje), ale wcale się nie łudziłam, że tak będzie. Od kiedy odważyłam się je wypróbować, zawsze jakiś mam w zanadrzu.
Eveline - błyskawiczny krem do depilacji nóg z aloesem i wyciągiem z melona
Tani i dobrze dostępny, zapach jak u wszystkich tego typu produktów. Te 3 minuty to bujda, ale po 10 minutach, wszytko ładnie schodzi, dodatkowo nie spowodował żadnego podrażnienia skóry. U mnie spełnia on swoje zadnie 100%.
Essence - Longlasting Concealer Stay All Day 16h nr 10 natural beige
Całkiem przyzwoity korektor pod oczy, tani, dobrze dostępny, ładnie dopasowuje się do koloru skóry, nie ciemnieje i jest wydajny. Co prawda nie jest to ideał, bo nie trzyma się tyle ile sugeruje producent, a krycie też nie jest takie jakie bym oczekiwała, ale ogólnie jest po prostu dobry. Jak nie znajdę czegoś lepszego, to na pewno do niego wrócę.
Dulgon - krem do rąk z mocznikiem 5%
Krem który urzekł mnie zapachem, ma bardzo lekką konsystencję i szybko się wchłania delikatnie ją nawilżając i nadając uczucie miękkości. Jest to jednak krem do doraźnego ratowania dłoni. Stosunkowo tani, ale kiepsko dostępny, choć wydaję mi się, że chyba pojawił się w końcu w Naturze, ja swój przywiozłam z wakacji.
Marion - nature therapy, ocet z malin & koktajl owocowy, kąpiel odbudowująca włosy
Nieźle pachnie, jest tani, wydajny i dość kiepsko dostępny. Kupiony z ciekawości, od tak żeby przekonać się na własnej skórze, co to za "hit". Łatwy w użyciu, włosy są po nim gładkie i błyszczące ale szału nie ma, efekt jest raczej "jednorazowy", odczuwalny tuż po zastosowaniu kosmetyku. Dla mnie to taka ciekawostka która może być, a nie musi, bo w sumie nic specjalnego nie robi.
Eveline - kwiat lotosu, nawilżająco - ujędrniający balsam dla skóry suchej i bardzo suchej
Duże opakowanie z pompką w przystępnej cenie, produkt ogólnie dostępny. Balsam o stosunkowo rzadkiej konsystencji, delikatnie pachnie, dobrze się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Zero ujędrnienia, nawilża słabiutko (wiec nie wiem jak ma służyć skórze suchej i bardzo suchej...), a wydobycie całkiem pokaźnych ilości produktu, po tym jak pompka już nie daje sobie z tym rady, jest dość irytujące. Dla mnie dość średni.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu relaksującego
Od swojego poprzednika, różni się jedynie kolorem (w tym przypadku czerwień została zastąpiona adwentowym fioletem), zapachem, który był nieco korzenny i tym, że efekt relaksu był tu pojęciem względnym, gdzie z właściwościami rozgrzewającymi raczej nie można było dyskutować.
Isana - żel pod prysznic melon i gruszka, olejek pod prysznic winogrona i orchidea
Łatwo dostępne, tanie (często są w promocji za 2,99 zł), bardzo wydajne, dobrze się pienią, są gęste i ładnie pachną. Nie nawilżają (mimo to, że nazwa "olejek" wyraźnie to sugeruje), ale wcale się nie łudziłam, że tak będzie. Od kiedy odważyłam się je wypróbować, zawsze jakiś mam w zanadrzu.
Eveline - błyskawiczny krem do depilacji nóg z aloesem i wyciągiem z melona
Tani i dobrze dostępny, zapach jak u wszystkich tego typu produktów. Te 3 minuty to bujda, ale po 10 minutach, wszytko ładnie schodzi, dodatkowo nie spowodował żadnego podrażnienia skóry. U mnie spełnia on swoje zadnie 100%.
Essence - Longlasting Concealer Stay All Day 16h nr 10 natural beige
Całkiem przyzwoity korektor pod oczy, tani, dobrze dostępny, ładnie dopasowuje się do koloru skóry, nie ciemnieje i jest wydajny. Co prawda nie jest to ideał, bo nie trzyma się tyle ile sugeruje producent, a krycie też nie jest takie jakie bym oczekiwała, ale ogólnie jest po prostu dobry. Jak nie znajdę czegoś lepszego, to na pewno do niego wrócę.
Dulgon - krem do rąk z mocznikiem 5%
Krem który urzekł mnie zapachem, ma bardzo lekką konsystencję i szybko się wchłania delikatnie ją nawilżając i nadając uczucie miękkości. Jest to jednak krem do doraźnego ratowania dłoni. Stosunkowo tani, ale kiepsko dostępny, choć wydaję mi się, że chyba pojawił się w końcu w Naturze, ja swój przywiozłam z wakacji.
piątek, 7 września 2012
dm + polecam
Czas na małe kolorowe i pachnące skarby z dm i kilka innych drobiazgów z Czech i Polski. :D
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















