We wrześniu nieco mniej zużyć niż poprzednio, ale w łazience powoli robi się coraz więcej miejsca, więc postęp jest ;)
Alouette Rossmann - ręczniki papierowe do twarzy
Fantastyczna sprawa. Tanie (ok. 3-4 zł za 30 sztuk), delikatne i jednocześnie bardzo mocne jednorazowe ręczniki do twarzy. Ja używam ich przy zmywaniu maseczek (zwłaszcza glinek). Niby nic, a wyjątkowo usprawnia proces usuwania maseczki z twarzy.
Babydream - szampon
Tani i wydajny, kolejne opakowanie zużyte do mycia pędzli. Na razie muszę od dniego odpoczać. Puki co znalazłam leprze alternatywny do szybkiego i skutecznego prania pędzli.
Babydream - olejek pielęgnujący
Recenzja tutaj
Avon - żel pod prysznic, Senses Citrus Burst
Nic specjalnego, najzwyklejszy żel pod słońcem, spory wybór zapachów, okropny sposób zamykania, który w moim przypadku zawsze kończy się naderwaniem lub oderwaniem "zatyczki", jednak od czasu do czasu lubię sobie wypróbować nowy zapach.
Eveline - krem do depilacji skóry wrażliwej za skłonnością do pękających naczynek
Stosunkowo tani, robi co ma robić (nie sugerujcie się tym jednak do końca, bo posiadam tak delikatne włoski, że zazwyczaj wszytko u mnie działa), nie podrażnia, średnio wydajny (ok. 3 aplikacje). Sądzę, że nie ma co się łudzić, że w jakikolwiek sposób ten produkt wzmocni naczynka.
Marks&Spencer - płyn do kąpieli aloesowy
Identycznie jak w przypadku jego brzoskwiniowego poprzednika. Zużyłam go jako żel pod prysznic, nie pachniał jakoś wyjątkowo i niczym szczególnym się nie wyróżniał. Cieszę się, że już zużyłam te dwie butle.
Max Factor - 2000 Calorie Dramatic Look
Świetny tusz do rzęs, jedna z nielicznych mascar o tradycyjnej spirali którą jestem w stanie używać. Pięknie pogrubia i rozczesuje rzęsy, trwały, nie kruszy się, nie rozmazuje....już rozumiem fenomen tego kultowego produktu. Na pewno do niego powrócę.
Moim celem na kolejne miesiące, jest wykończenie jak największej ilości balsamów, mleczek i maseł do ciała. Pierwsze rozliczenie z tego postanowienia już na początku listopada.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babydream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babydream. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 października 2013
piątek, 14 czerwca 2013
Tania pielęgnacja cz. 4/15
Isany na razie koniec, ale nadal pozostajemy w Rossmannie. Kolej na produkt wielofunkcyjny czyli Babydream, olejek pielęgnacyjny .
Cena regularna ok. 6-7 zł (w promocji ok. 5 zł) za 250 ml. Standardowo dostępny w każdym Rossmannie. Opakowanie jest poręczne i ma bardzo praktyczny malutki otwór do dozowania kosmetyku.
Możliwości zastosowania są ogromne, ograniczone jedynie wyobraźnią samego użytkowania. Zaczynając od standardowego użycia jako produktu nawilżającego do ciała (w tym jest rewelacyjny!), poprzez olejowanie włosów, nawilżanie twarzy, demakijaż, do kąpieli, masażu, golenia, (niestety na to zastosowanie nie wpadłam sama, pomysł na to podsunęła mi jedna z czytelniczek przy okazji tematu pianek do golenia), można go również stosować jako baza do domowych peelingów czy też do usuwania resztek kleju np. po cenach lub taśmie klejącej z powierzchni zmywalnych. (Ma ktoś pomysł na jeszcze inne zastosowanie?)
Sam produkt jest wydajny, ma delikatny zapach (choć nie każdy go lubi), świetnie nawilża, nie podrażnia, a wręcz łagodzi, do tego nie zapycha i ma stosunkowo lekką konsystencję jak na tego typu produkt.
I na sam koniec coś, co stoi na wielofunkcyjnością tego kosmetyku, czyli dobry skład! Olejek jest zrobiony na bazie olejków roślinnych - bazą kosmetyku jest olej słonecznikowy, a na kolejnymi olejkami jest olej jojoba i ze słodkich migdałów. (Żadnej parafiny!)
Cud, miód i malina! Ja się pytam, czego chcieć więcej za takie pieniądze? :D
Cena regularna ok. 6-7 zł (w promocji ok. 5 zł) za 250 ml. Standardowo dostępny w każdym Rossmannie. Opakowanie jest poręczne i ma bardzo praktyczny malutki otwór do dozowania kosmetyku.
Możliwości zastosowania są ogromne, ograniczone jedynie wyobraźnią samego użytkowania. Zaczynając od standardowego użycia jako produktu nawilżającego do ciała (w tym jest rewelacyjny!), poprzez olejowanie włosów, nawilżanie twarzy, demakijaż, do kąpieli, masażu, golenia, (niestety na to zastosowanie nie wpadłam sama, pomysł na to podsunęła mi jedna z czytelniczek przy okazji tematu pianek do golenia), można go również stosować jako baza do domowych peelingów czy też do usuwania resztek kleju np. po cenach lub taśmie klejącej z powierzchni zmywalnych. (Ma ktoś pomysł na jeszcze inne zastosowanie?)
Sam produkt jest wydajny, ma delikatny zapach (choć nie każdy go lubi), świetnie nawilża, nie podrażnia, a wręcz łagodzi, do tego nie zapycha i ma stosunkowo lekką konsystencję jak na tego typu produkt.
I na sam koniec coś, co stoi na wielofunkcyjnością tego kosmetyku, czyli dobry skład! Olejek jest zrobiony na bazie olejków roślinnych - bazą kosmetyku jest olej słonecznikowy, a na kolejnymi olejkami jest olej jojoba i ze słodkich migdałów. (Żadnej parafiny!)
Cud, miód i malina! Ja się pytam, czego chcieć więcej za takie pieniądze? :D
sobota, 9 lutego 2013
Denko, grudzień 2012 - styczeń 2013
Czas na tasiemiec. W grudniu nie było denka, bo zużyłam do końca zaledwie 2-3 produkty. Za to w styczniu poszło już o wieeele lepiej. Bez zbędnych słów, dosłownie kilka zdań o każdym z nich.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu rozgrzewającego
Gęsta, wydajna i zjadliwie czerwona o intensywnym lekko słodkawym zapachu przywodzącym na myśl maści rozgrzewające. Trudna do rozprowadzania na suchej skórze. Dawała efekt nawilżenia i faktycznie rozgrzewała. Jednak nie polubiłam jej na tyle, żeby kupić ją ponownie.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Wciąż i niezmiennie mój absolutny numer jeden. Jest tani, łatwo dostępny (drogerie Natura), ładnie zmywa makijaż, nie podrażnia... Radzę spróbować na własnych oczach i albo pokochać albo znienawidzić.
Babydream - szampon
Kolejna "taniość" w dodatku powszechnie dostępna. Regularnie używam go do mycia pędzli i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
Alterra - szampon morela i pszenica do włosów pozbawionych blasku oraz biotyna i kofeina do włosów osłabionych i przerzedzających się
Kupuję je tylko na promocji, bo nie uważam, że są ósmym cudem świata. Niemniej są delikatne, ładnie pachną i nie podrażniają skóry głowy przy częstym stosowaniu. Niestety są niewydajne.
Alterra - nawilżająca odżywka granat i aloes włosy suche i zniszczone
Całkiem przyjemna odżywka do częstego stosowania, idealna do ogarnięcia długich, cienkich i plączących się włosów. Ma dość specyficzny zapach, co nie każdemu może odpowiadać.
Revlon - ColourStay do cery tłustej i mieszanej nr 150 Buff
Owszem, może jest dość ciężki, ma chemiczny zapach i na domiar złego ma dramatyczny dozownik, a raczej jego brak (serdecznie polecam zastosowanie pompki, z serum na zniszczone końcówki z Avon). Ale ma idealny odcień, (kolor stworzony dla osób o jasnej, typowo słowiańskiej karnacji), jest trwały, dobrze kryje i doskonale współgra zarówno z moimi kremami do twarzy jak i z innymi podkładami, z którymi często go mieszam. Chyba zawsze będę go mieć na swojej toaletce.
BioVax - intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się
Gęsta, treściwa, słodko pachnąca, wygładza oraz zmiękcza włosy i w minimalnym stopniu (ale zawsze) spowalnia przetłuszczenie się ich. Jedna z moich ulubionych maseczek z tej firmy.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Kolejny, mój numer jeden. Nawet nie eksperymentuję z innymi dezodorantami. Rexona sprawdza się u mnie najlepiej i jestem jej wierna dość długo, wolę nie ryzykować ewentualnych rozczarowań.
BeBeauty - żel pod prysznic Japonia Spa z hydrokapsułkami i wodą termalną
Gęsty, wydajny, świeżo pachnący, fantastycznie pieniący się i tani żel pod prysznic. Jeżeli komuś nie straszne są długie składy, polecam spróbować.
Facelle Intim - płyn do higieny intymnej Fresh
Całkiem przyjemy w użyciu, o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji. Nie podrażnia, jest tani i powszechnie dostępny, a tak na marginesie ma całkiem przyzwoity skład.
Biochemia Urody - puder babmusowy
Tani, naturalny i bardzo, ale to bardzo wydajny kosmetyk dodatkowo ładnie matuje i nie bieli. Wadą może być dostępność (wyłącznie internet) i kiepskie opakowanie (ja swój przesypałam do opakowania po innym pudrze sypkim), nie wyobrażam sobie używać go z oryginalnego opakowania. Prawdopodobnie kupię kiedyś ponownie.
Carmex - balsam do ust w tubce
Chyba wszystkim znany. Kocha się go albo nienawidzi. Ja zdecydowanie to pierwsze. Ponad to (wbrew powszechnym krytycznym opiniom) najbardziej lubię wersję w tubce. Na stałe gości u mnie w kosmetycznie, wyłącznie w tej formie ale w róznych wariantach zapachowych.
Mariza - krem matujący cera tłusta i mieszana, biała herbata
Tu mam zagwozdkę. Krem śmiesznie tani (8,30 zł), całkiem przyzwoicie matuje, dobrze się wchłania, delikatnie pachnie... Tylko ta parafina ( na trzecim miejscu w składzie) tak średnio mi się podoba i z dostępnością dość kiepsko, choć dla chcącego nic trudnego. Może i warto spróbować, bo ma on wielu zwolenników, ale ja nie zdecyduję się na jego regularne stosowanie.
Nonicare - maseczka oczyszczająca Garden of Eden
Piękny owocowy zapach, odświeża i nawilża skórę, a ponad to jest wydajna. Żadnego oczyszczenia nie zauważyłam, ale zużyłam tylko jedną saszetkę, więc nie wypowiadam się więcej w tej kwestii.
Calypso - gąbka do demakijażu
Mały gadżet, a cieszy i ułatwia życie. Docelowo gąbeczka miała służyć do demakijażu, ale u mnie się nie sprawdziła. Nie dość, że nie radziła sobie z samym zmywaniem makijażu, to w dodatku podrażniła mi skórę. Jednak jest doskonała do zmywania maseczek, zarówno tych kremowych jak i glinek, warto spróbować.
Farmona - zimowy krem ochronny do rąk
Treściwy i całkiem przyzwoity krem. Dobrze mi służył w okresie zimowym, pozostawia delikatny film na dłoniach i przy regularnym stosowaniu sprawiał, że skóra nie pierzchła. Minusem może być dość specyficzny, nieco ziemisty zapach.
Lirene - krem ochronny daktylowy, skóra sucha
Z niego jestem niezadowolona i cieszę się, że w końcu go wymęczyłam. Ma chemiczny duszący zapach, a ponad to jego właściwości nawilżające są żadne. Różnicę odczuwałam tylko przez chwilę, do momentu, aż kosmetyk się nie wchłoną. Potem nie było widać absolutnie żadnej różnicy. Bardzo irytujący produkt. Odradzam.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu rozgrzewającego
Gęsta, wydajna i zjadliwie czerwona o intensywnym lekko słodkawym zapachu przywodzącym na myśl maści rozgrzewające. Trudna do rozprowadzania na suchej skórze. Dawała efekt nawilżenia i faktycznie rozgrzewała. Jednak nie polubiłam jej na tyle, żeby kupić ją ponownie.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Wciąż i niezmiennie mój absolutny numer jeden. Jest tani, łatwo dostępny (drogerie Natura), ładnie zmywa makijaż, nie podrażnia... Radzę spróbować na własnych oczach i albo pokochać albo znienawidzić.
Babydream - szampon
Kolejna "taniość" w dodatku powszechnie dostępna. Regularnie używam go do mycia pędzli i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
Alterra - szampon morela i pszenica do włosów pozbawionych blasku oraz biotyna i kofeina do włosów osłabionych i przerzedzających się
Kupuję je tylko na promocji, bo nie uważam, że są ósmym cudem świata. Niemniej są delikatne, ładnie pachną i nie podrażniają skóry głowy przy częstym stosowaniu. Niestety są niewydajne.
Alterra - nawilżająca odżywka granat i aloes włosy suche i zniszczone
Całkiem przyjemna odżywka do częstego stosowania, idealna do ogarnięcia długich, cienkich i plączących się włosów. Ma dość specyficzny zapach, co nie każdemu może odpowiadać.
Revlon - ColourStay do cery tłustej i mieszanej nr 150 Buff
Owszem, może jest dość ciężki, ma chemiczny zapach i na domiar złego ma dramatyczny dozownik, a raczej jego brak (serdecznie polecam zastosowanie pompki, z serum na zniszczone końcówki z Avon). Ale ma idealny odcień, (kolor stworzony dla osób o jasnej, typowo słowiańskiej karnacji), jest trwały, dobrze kryje i doskonale współgra zarówno z moimi kremami do twarzy jak i z innymi podkładami, z którymi często go mieszam. Chyba zawsze będę go mieć na swojej toaletce.
BioVax - intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się
Gęsta, treściwa, słodko pachnąca, wygładza oraz zmiękcza włosy i w minimalnym stopniu (ale zawsze) spowalnia przetłuszczenie się ich. Jedna z moich ulubionych maseczek z tej firmy.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Kolejny, mój numer jeden. Nawet nie eksperymentuję z innymi dezodorantami. Rexona sprawdza się u mnie najlepiej i jestem jej wierna dość długo, wolę nie ryzykować ewentualnych rozczarowań.
BeBeauty - żel pod prysznic Japonia Spa z hydrokapsułkami i wodą termalną
Gęsty, wydajny, świeżo pachnący, fantastycznie pieniący się i tani żel pod prysznic. Jeżeli komuś nie straszne są długie składy, polecam spróbować.
Facelle Intim - płyn do higieny intymnej Fresh
Całkiem przyjemy w użyciu, o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji. Nie podrażnia, jest tani i powszechnie dostępny, a tak na marginesie ma całkiem przyzwoity skład.
Biochemia Urody - puder babmusowy
Tani, naturalny i bardzo, ale to bardzo wydajny kosmetyk dodatkowo ładnie matuje i nie bieli. Wadą może być dostępność (wyłącznie internet) i kiepskie opakowanie (ja swój przesypałam do opakowania po innym pudrze sypkim), nie wyobrażam sobie używać go z oryginalnego opakowania. Prawdopodobnie kupię kiedyś ponownie.
Carmex - balsam do ust w tubce
Chyba wszystkim znany. Kocha się go albo nienawidzi. Ja zdecydowanie to pierwsze. Ponad to (wbrew powszechnym krytycznym opiniom) najbardziej lubię wersję w tubce. Na stałe gości u mnie w kosmetycznie, wyłącznie w tej formie ale w róznych wariantach zapachowych.
Mariza - krem matujący cera tłusta i mieszana, biała herbata
Tu mam zagwozdkę. Krem śmiesznie tani (8,30 zł), całkiem przyzwoicie matuje, dobrze się wchłania, delikatnie pachnie... Tylko ta parafina ( na trzecim miejscu w składzie) tak średnio mi się podoba i z dostępnością dość kiepsko, choć dla chcącego nic trudnego. Może i warto spróbować, bo ma on wielu zwolenników, ale ja nie zdecyduję się na jego regularne stosowanie.
Nonicare - maseczka oczyszczająca Garden of Eden
Piękny owocowy zapach, odświeża i nawilża skórę, a ponad to jest wydajna. Żadnego oczyszczenia nie zauważyłam, ale zużyłam tylko jedną saszetkę, więc nie wypowiadam się więcej w tej kwestii.
Calypso - gąbka do demakijażu
Mały gadżet, a cieszy i ułatwia życie. Docelowo gąbeczka miała służyć do demakijażu, ale u mnie się nie sprawdziła. Nie dość, że nie radziła sobie z samym zmywaniem makijażu, to w dodatku podrażniła mi skórę. Jednak jest doskonała do zmywania maseczek, zarówno tych kremowych jak i glinek, warto spróbować.
Farmona - zimowy krem ochronny do rąk
Treściwy i całkiem przyzwoity krem. Dobrze mi służył w okresie zimowym, pozostawia delikatny film na dłoniach i przy regularnym stosowaniu sprawiał, że skóra nie pierzchła. Minusem może być dość specyficzny, nieco ziemisty zapach.
Lirene - krem ochronny daktylowy, skóra sucha
Z niego jestem niezadowolona i cieszę się, że w końcu go wymęczyłam. Ma chemiczny duszący zapach, a ponad to jego właściwości nawilżające są żadne. Różnicę odczuwałam tylko przez chwilę, do momentu, aż kosmetyk się nie wchłoną. Potem nie było widać absolutnie żadnej różnicy. Bardzo irytujący produkt. Odradzam.
Etykiety:
Alterra,
Babydream,
BeBeauty,
Biochemia Urody,
BioVax,
Calypso,
Carmex,
Facelle Intim,
Farmona,
Lirene,
Marion,
Mariza,
Nonicare,
Revlon,
Rexona,
Ziaja
środa, 5 grudnia 2012
Denko - listopad 2012
HA! W tym miesiącu wyrobiłam się na czas z moim denkiem :D W listopadzie już nie tak "na bogato" jak w październiku ale nadal do przodu.
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Całkiem przyzwoite, pisałam już o nich w sierpniowym denku.
babydream - olejek pielęgnujący
Kolejny kosmetyk z serii babydream do którego ciągle wracam, pisałam o nim co prawda wieki temu, ale moje dobre zdanie odnośnie tego olejku się nie zmieniło.
Isana - żel do golenia nóg brzoskwiniowy
Na pewno do niego wrócę, bo jest rewelacyjny. Osobny post poświęcony właśnie jemu znajdziecie tutaj.
Isana - zmywacz do paznokci
Jestem mu wierna już z 2-3 lata, od czasu kiedy wypróbowałam go u koleżanki ze studiów. Dla mnie jest najlepszy w swojej kategorii i nic więcej nie potrzebuje. Dobrze zmywa, jest wydajny, duży, tani i dobrze dostępny. Ideał. Oczywiście nie ręczę za jego różowego brata. U mnie zawsze gości zielona wersja.
Isana - olejek pod prysznic
Kupiłam go na próbę, aby wyrobić sobie o nim własne zdanie, bo recenzje które o nim czytałam były różne. Jest stosunkowo tani, ma rzadką oleistą konsystencję i tworzy baaardzo delikatną chmurkę piany. Faktycznie nie wysusza skóry, dlatego stosowałam go kiedy miałam wyjątkowego lenia i wtedy mogłam sobie darować użycie balsamu. Jednak ogromnym minusem jest jego zapach, który niezmiennie kojarzy mi się z tranem i sardynkami z puszki...Sprawiało to, że prysznic wcale nie był przyjemny, za to był błyskawiczny ^^" No cóż, najwyraźniej coś za coś, ale chyba więcej go nie kupię.
Alterra - szampon dodający objętości, papaja i bambus, do włosów delikatnych i pozbawionych witalności
Pomimo tego, że te szampony są dobrze znane (a szczególnie włosomaniaczkom), ja dopiero teraz zużyłam swoją pierwszą buteleczkę. Pomijając pierwszy i podstawowy powód zachwytów nad tą linią (w miarę dobry i naturalny skład oraz brak sylikonów) i oczywiście przystępną cenę jak i dostępność, szampony te wspaniale pachną. Nie wysuszają włosów, dobrze je myją, nie podrażniają skóry głowy. Jedyne co mogę im zarzucić to to, że są mało wydajne. Jednak używam ich na zmianę z moim dotychczasowym szamponem i myślę, że przy okazji promocji zawsze sobie jakiś dokupię.
La Roche-Posay - oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej
Wiem, że produkty z tej linii cieszą się dobra opinią, jednak moja podobnie jak w przypadku kremu do twarzy nie będzie aż tak entuzjastyczna. Owszem jest to produkt bez parabenów, mydła, barwników i alkoholu. Bardzo delikatny, nie ściągał skóry i był wyjątkowo wydajny. Jednak nie spełnił on u mnie obietnicy na która najbardziej liczyłam, czyli nie eliminował zanieczyszczeń i nadmiar sebum. Gdyby był tańszy pewnie bym go jeszcze kiedyś kupiła. Jednak za tą cenę poszukam czegoś innego.
BarbraPro - regenerujący krem do rąk z HydroActive 5
Ogromny plus za wygodne i zgrabne opakowanie z pompką. Ale już sam zapach kremu mnie nieco drażnił, krem raz się wchłaniał dobrze, innym razem się rolował, a efekty również nie była jakieś wyjątkowe. Najwyraźniej jest to produkt tego typu który się kocha albo nienawidzi. Dziewczyny z pracy zużyły mi go do końca, kiedy już straciłam do niego cierpliwość i były zadowolone.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Od kilku miesięcy mój numer jeden, jeżeli chodzi o demakijaż. Więcej pisałam o nim tutaj.
Oriflame - złuszczający żel pod prysznic z energetyzującą miętą i maliną
Jak w przypadku większości tego typu produktów,"złuszczanie" to za duże słowo. Jest to po prostu żel z drobinkami. Za to zapach jest rewelacyjny, świeży i pobudzający. Z pewnością jeszcze kiedyś kupię, właśnie ze względu na malinowo-miętowy zapach.
Perfecta - koktajlowa maseczka S.O.S na twarz i pod oczy
Maseczka do stosowania jako krem na dzień (bez spłukiwania), po 10-15 minutach można bez problemu zrobić makijaż i wbrew moim obawom nie skraca ona jego trwałości. Sama maseczka ma złotawy kolor, dlatego radzę nakładać z umiarem, delikatnie rozświetla twarz i nawilża, do tego jest wydajna i tania. Myślę, że warto kupić i wypróbować.
Avon - diamentowa konturówka do oczu, sugar plum
Kredka która zupełnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się takiej jakości. Jest automatyczna, ma dobrą twardość, pigmentację i ładnie się mieni. Minusem jest to, że szybko się zużywa. Posiadam jeszcze 3 inne kolory i ze wszystkich jestem zadowolona.
Miałyście coś z tych kosmetyków? A może chcecie coś spróbować?
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Całkiem przyzwoite, pisałam już o nich w sierpniowym denku.
babydream - olejek pielęgnujący
Kolejny kosmetyk z serii babydream do którego ciągle wracam, pisałam o nim co prawda wieki temu, ale moje dobre zdanie odnośnie tego olejku się nie zmieniło.
Isana - żel do golenia nóg brzoskwiniowy
Na pewno do niego wrócę, bo jest rewelacyjny. Osobny post poświęcony właśnie jemu znajdziecie tutaj.
Isana - zmywacz do paznokci
Jestem mu wierna już z 2-3 lata, od czasu kiedy wypróbowałam go u koleżanki ze studiów. Dla mnie jest najlepszy w swojej kategorii i nic więcej nie potrzebuje. Dobrze zmywa, jest wydajny, duży, tani i dobrze dostępny. Ideał. Oczywiście nie ręczę za jego różowego brata. U mnie zawsze gości zielona wersja.
Isana - olejek pod prysznic
Kupiłam go na próbę, aby wyrobić sobie o nim własne zdanie, bo recenzje które o nim czytałam były różne. Jest stosunkowo tani, ma rzadką oleistą konsystencję i tworzy baaardzo delikatną chmurkę piany. Faktycznie nie wysusza skóry, dlatego stosowałam go kiedy miałam wyjątkowego lenia i wtedy mogłam sobie darować użycie balsamu. Jednak ogromnym minusem jest jego zapach, który niezmiennie kojarzy mi się z tranem i sardynkami z puszki...Sprawiało to, że prysznic wcale nie był przyjemny, za to był błyskawiczny ^^" No cóż, najwyraźniej coś za coś, ale chyba więcej go nie kupię.
Alterra - szampon dodający objętości, papaja i bambus, do włosów delikatnych i pozbawionych witalności
Pomimo tego, że te szampony są dobrze znane (a szczególnie włosomaniaczkom), ja dopiero teraz zużyłam swoją pierwszą buteleczkę. Pomijając pierwszy i podstawowy powód zachwytów nad tą linią (w miarę dobry i naturalny skład oraz brak sylikonów) i oczywiście przystępną cenę jak i dostępność, szampony te wspaniale pachną. Nie wysuszają włosów, dobrze je myją, nie podrażniają skóry głowy. Jedyne co mogę im zarzucić to to, że są mało wydajne. Jednak używam ich na zmianę z moim dotychczasowym szamponem i myślę, że przy okazji promocji zawsze sobie jakiś dokupię.
La Roche-Posay - oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej
Wiem, że produkty z tej linii cieszą się dobra opinią, jednak moja podobnie jak w przypadku kremu do twarzy nie będzie aż tak entuzjastyczna. Owszem jest to produkt bez parabenów, mydła, barwników i alkoholu. Bardzo delikatny, nie ściągał skóry i był wyjątkowo wydajny. Jednak nie spełnił on u mnie obietnicy na która najbardziej liczyłam, czyli nie eliminował zanieczyszczeń i nadmiar sebum. Gdyby był tańszy pewnie bym go jeszcze kiedyś kupiła. Jednak za tą cenę poszukam czegoś innego.
BarbraPro - regenerujący krem do rąk z HydroActive 5
Ogromny plus za wygodne i zgrabne opakowanie z pompką. Ale już sam zapach kremu mnie nieco drażnił, krem raz się wchłaniał dobrze, innym razem się rolował, a efekty również nie była jakieś wyjątkowe. Najwyraźniej jest to produkt tego typu który się kocha albo nienawidzi. Dziewczyny z pracy zużyły mi go do końca, kiedy już straciłam do niego cierpliwość i były zadowolone.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Od kilku miesięcy mój numer jeden, jeżeli chodzi o demakijaż. Więcej pisałam o nim tutaj.
Oriflame - złuszczający żel pod prysznic z energetyzującą miętą i maliną
Jak w przypadku większości tego typu produktów,"złuszczanie" to za duże słowo. Jest to po prostu żel z drobinkami. Za to zapach jest rewelacyjny, świeży i pobudzający. Z pewnością jeszcze kiedyś kupię, właśnie ze względu na malinowo-miętowy zapach.
Perfecta - koktajlowa maseczka S.O.S na twarz i pod oczy
Maseczka do stosowania jako krem na dzień (bez spłukiwania), po 10-15 minutach można bez problemu zrobić makijaż i wbrew moim obawom nie skraca ona jego trwałości. Sama maseczka ma złotawy kolor, dlatego radzę nakładać z umiarem, delikatnie rozświetla twarz i nawilża, do tego jest wydajna i tania. Myślę, że warto kupić i wypróbować.
Avon - diamentowa konturówka do oczu, sugar plum
Kredka która zupełnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się takiej jakości. Jest automatyczna, ma dobrą twardość, pigmentację i ładnie się mieni. Minusem jest to, że szybko się zużywa. Posiadam jeszcze 3 inne kolory i ze wszystkich jestem zadowolona.
Miałyście coś z tych kosmetyków? A może chcecie coś spróbować?
środa, 12 września 2012
Denko - sierpień 2012
Spóźnione denko, więc bez zbędnej gadaniny:
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Mokre chusteczki o delikatnym zapachu charakterystycznym dla całej tej serii. Używam ich wszechstronnie od wstępnego zmywania makijażu, szybkiego czyszczenia pędzli "na już" i mycia rąk, po przecieranie blatów mebli jak i butów "na ostatnią chwilę". Ze wszystkim dają sobie doskonale radę. Są tanie i powszechnie dostępne. Uważam jednak, że mogły by być odrobinę bardziej nasączone płynem. Polecam także przechowywanie w plastikowym pudełku lub woreczku, w przeciwnym razie mogą zacząć wysychać.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Dezodorant któremu jestem wierna już chyba ponad rok. Wydajny, działanie bez zastrzeżeń, przyjemny świeży zapach. Jedyny warunek jakiego nie spełnia to białe ślady, które przy nieostrożnym zakładaniu bluzek, mogą pojawić się na naszym ubraniu. Jednak ćwiczenie czyni mistrza i nawet odpowiedniego zakładania bluzek można się nauczyć ;p "Maxi format" jest zazwyczaj dostępny w Biedronkach.
Ziaja - szampon do włosów przetłuszczających się, lawendowy
To już moja druga butelka. Tani i duży szampon, przyjemny w użyciu i wydajny. Nie spowodował u mnie żadnych problemów ani ze skórą głowy ani z włosami, mimo to, że używałam go praktycznie codziennie. I właśnie...tutaj nie jestem wstanie powiedzieć Wam, czy przedłuża on świeżość włosów, bo ja i tak myję je codziennie. Wiec jeżeli szampon nie podrażnia mi skóry głowy, nie robi mi dziwnych rzeczy z włosami, jest wydajny, dobrze się pieni, a do tego jest jeszcze tani to mi w zupełności wystarcza.
Avon - senes lagoon, gruboziarnisty peeling do ciała
Produkt który lubię i wracam do niego co jakiś czas głownie przez przyjemny i świeży zapach, ładne i praktyczne opakowanie, a także wydajność oraz cenę (oczywiście w promocjach). Jednak funkcji peelingu nie spełnia on w żadnym wymiarze. Mała ilość i wielkość drobinek które się w nim znajdują, skutecznie uniemożliwiają mu spełnienie zamierzonej funkcji. Na złuszczanie nie ma co liczyć, tak na prawdę jest to przyjemny żel z mikrogranulkami, do prawdziwego peelingu jeszcze mu daleko.
Ziaja - sopot sun, mleczko po opalaniu z wapnem
Lekkie mleczko o lejącej się konsystencji i delikatnym zapachu. Szybko się wchłania, nawilża, delikatnie chłodzi i przynosi ukojenie ściągniętej i napiętej po opalaniu skórze. Jest tani i dostępny bez problemu. Nie wiem jak sobie da radę, kiedy ktoś naprawdę przesadzi ze słońcem, jednak dla mnie po umiarkowanym opalaniu się z filtrami lub po przypadkowym "przypieczeniu się" podczas maratonu na mieście jest dobry.
Marion - maseczka oczyszczająca, peel off
Produkt o którym już wspominałam, zaraz po jego zakupie. Zachwycił mnie dozownik i to podtrzymuje. Pomysł świetny i była bym prze szczęśliwa, jak by to rozwiązanie zostało wprowadzone we wszystkich produktach w saszetkach. Niska cena (2,99zł) i wydajność (4 aplikacje na całą twarz) również na plus. Na tym zachwyty się kończą, bo sama maseczka rewelacją nie jest. Już na samym początku składu pomiędzy wodą, a gliceryną znajdują się dwa alkohole, zresztą nawet składu czytać nie trzeba, bo maseczka tak bardzo śmierdzi alkoholem, że przy nakładaniu jej na twarz, aż oczy łzami zachodzą. Dalej, jak dla mnie ta maseczka nigdy całkowicie nie zastyga, owszem, można ją jakoś tam pościągać w kawałkach, ale pozostaje taka miejscami lekko galaretowata. A po tym wszystkim, człowiek stwierdza, że maseczka właściwie nic nie zrobiła, ewentualnie pozostawia wrażenie nieco gładszej skóry, co zapewne zawdzięcza się glicerynie i na tym koniec bajki. Efekt długo się nie utrzymuje i jest to w sumie takie paćkanie się dla idei. Maseczka krzywdy mi nie zrobiła, ale nie jestem z niej zadowolona i nie kupie ponownie.
Perfecta - wulkaniczny peeling i zmiękczająca maska - serum do stóp
Przede wszystkim, produkt pachnie jak różowa guma orbit dla dzieci (no kto co lubi). Jest mało wydajny, do wyboru mamy opcję "hulaj duszo", czyli zużycie z rozmachem na raz, albo "minimalistyczną", czyli cierpliwe rozdzielanie, żeby maksymalnie starczyło na 2 razy, serum max 3 razy. Peeling przypomina mi trochę pomarańczowy z Biedronki, który nawiasem mówiąc bardzo lubię. Ale jeżeli miała bym wybrać ten lepszy, to biedronkowy wygrywa. Maska-serum niby dobry, ale efekt jaki daje bardzo krótkotrwały. Ponad to produkty do stóp w saszetkach nie są zbyt wygodne w użyciu i po tym zestawie zdecydowanie stawiam na tubki i pompki. Jednym słowem spróbowałam, produkt nie jest zły, ale więcej nie zagości na moich stopach.
dermaglin - maseczka przeciwtrądzikowa Zielona Glinka Kambryjska + aloes + owies
Wspominałam już kieeeeeedyś o tej maseczce. I od kiedy ją odkryłam zawsze mam, przynajmniej jedna saszetkę w zapasie. Nie będę bardzo się o niej rozpisywać, bo zasługuje ona na osobny post, który na pewno się pojawi. Krótko mówiąc, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Rewelacyjnie wpływa na tłustą i mieszaną cerę stosowana zarówno na całą twarz jak i miejscowo. Nie jest najtańsza (ponad 5 zł za 20g), ale starcza spokojnie na kilka aplikacji i jest niezastąpiona oraz warta ceny.
Miałyście ktoryś z tych produktów? Co o nich myślicie?
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Mokre chusteczki o delikatnym zapachu charakterystycznym dla całej tej serii. Używam ich wszechstronnie od wstępnego zmywania makijażu, szybkiego czyszczenia pędzli "na już" i mycia rąk, po przecieranie blatów mebli jak i butów "na ostatnią chwilę". Ze wszystkim dają sobie doskonale radę. Są tanie i powszechnie dostępne. Uważam jednak, że mogły by być odrobinę bardziej nasączone płynem. Polecam także przechowywanie w plastikowym pudełku lub woreczku, w przeciwnym razie mogą zacząć wysychać.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Dezodorant któremu jestem wierna już chyba ponad rok. Wydajny, działanie bez zastrzeżeń, przyjemny świeży zapach. Jedyny warunek jakiego nie spełnia to białe ślady, które przy nieostrożnym zakładaniu bluzek, mogą pojawić się na naszym ubraniu. Jednak ćwiczenie czyni mistrza i nawet odpowiedniego zakładania bluzek można się nauczyć ;p "Maxi format" jest zazwyczaj dostępny w Biedronkach.
Ziaja - szampon do włosów przetłuszczających się, lawendowy
To już moja druga butelka. Tani i duży szampon, przyjemny w użyciu i wydajny. Nie spowodował u mnie żadnych problemów ani ze skórą głowy ani z włosami, mimo to, że używałam go praktycznie codziennie. I właśnie...tutaj nie jestem wstanie powiedzieć Wam, czy przedłuża on świeżość włosów, bo ja i tak myję je codziennie. Wiec jeżeli szampon nie podrażnia mi skóry głowy, nie robi mi dziwnych rzeczy z włosami, jest wydajny, dobrze się pieni, a do tego jest jeszcze tani to mi w zupełności wystarcza.
Avon - senes lagoon, gruboziarnisty peeling do ciała
Produkt który lubię i wracam do niego co jakiś czas głownie przez przyjemny i świeży zapach, ładne i praktyczne opakowanie, a także wydajność oraz cenę (oczywiście w promocjach). Jednak funkcji peelingu nie spełnia on w żadnym wymiarze. Mała ilość i wielkość drobinek które się w nim znajdują, skutecznie uniemożliwiają mu spełnienie zamierzonej funkcji. Na złuszczanie nie ma co liczyć, tak na prawdę jest to przyjemny żel z mikrogranulkami, do prawdziwego peelingu jeszcze mu daleko.
Ziaja - sopot sun, mleczko po opalaniu z wapnem
Lekkie mleczko o lejącej się konsystencji i delikatnym zapachu. Szybko się wchłania, nawilża, delikatnie chłodzi i przynosi ukojenie ściągniętej i napiętej po opalaniu skórze. Jest tani i dostępny bez problemu. Nie wiem jak sobie da radę, kiedy ktoś naprawdę przesadzi ze słońcem, jednak dla mnie po umiarkowanym opalaniu się z filtrami lub po przypadkowym "przypieczeniu się" podczas maratonu na mieście jest dobry.
Marion - maseczka oczyszczająca, peel off
Produkt o którym już wspominałam, zaraz po jego zakupie. Zachwycił mnie dozownik i to podtrzymuje. Pomysł świetny i była bym prze szczęśliwa, jak by to rozwiązanie zostało wprowadzone we wszystkich produktach w saszetkach. Niska cena (2,99zł) i wydajność (4 aplikacje na całą twarz) również na plus. Na tym zachwyty się kończą, bo sama maseczka rewelacją nie jest. Już na samym początku składu pomiędzy wodą, a gliceryną znajdują się dwa alkohole, zresztą nawet składu czytać nie trzeba, bo maseczka tak bardzo śmierdzi alkoholem, że przy nakładaniu jej na twarz, aż oczy łzami zachodzą. Dalej, jak dla mnie ta maseczka nigdy całkowicie nie zastyga, owszem, można ją jakoś tam pościągać w kawałkach, ale pozostaje taka miejscami lekko galaretowata. A po tym wszystkim, człowiek stwierdza, że maseczka właściwie nic nie zrobiła, ewentualnie pozostawia wrażenie nieco gładszej skóry, co zapewne zawdzięcza się glicerynie i na tym koniec bajki. Efekt długo się nie utrzymuje i jest to w sumie takie paćkanie się dla idei. Maseczka krzywdy mi nie zrobiła, ale nie jestem z niej zadowolona i nie kupie ponownie.
Perfecta - wulkaniczny peeling i zmiękczająca maska - serum do stóp
Przede wszystkim, produkt pachnie jak różowa guma orbit dla dzieci (no kto co lubi). Jest mało wydajny, do wyboru mamy opcję "hulaj duszo", czyli zużycie z rozmachem na raz, albo "minimalistyczną", czyli cierpliwe rozdzielanie, żeby maksymalnie starczyło na 2 razy, serum max 3 razy. Peeling przypomina mi trochę pomarańczowy z Biedronki, który nawiasem mówiąc bardzo lubię. Ale jeżeli miała bym wybrać ten lepszy, to biedronkowy wygrywa. Maska-serum niby dobry, ale efekt jaki daje bardzo krótkotrwały. Ponad to produkty do stóp w saszetkach nie są zbyt wygodne w użyciu i po tym zestawie zdecydowanie stawiam na tubki i pompki. Jednym słowem spróbowałam, produkt nie jest zły, ale więcej nie zagości na moich stopach.
dermaglin - maseczka przeciwtrądzikowa Zielona Glinka Kambryjska + aloes + owies
Wspominałam już kieeeeeedyś o tej maseczce. I od kiedy ją odkryłam zawsze mam, przynajmniej jedna saszetkę w zapasie. Nie będę bardzo się o niej rozpisywać, bo zasługuje ona na osobny post, który na pewno się pojawi. Krótko mówiąc, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Rewelacyjnie wpływa na tłustą i mieszaną cerę stosowana zarówno na całą twarz jak i miejscowo. Nie jest najtańsza (ponad 5 zł za 20g), ale starcza spokojnie na kilka aplikacji i jest niezastąpiona oraz warta ceny.
Miałyście ktoryś z tych produktów? Co o nich myślicie?
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Małe co nieco
Tak bardzo miałam dzisiaj ochotę na zakupy, a jednocześnie tak bardzo niczego nie potrzebuje i tak bardzo miałam oszczędzać! Skończyło się na tym, że i tak kupiłam parę drobiazgów, które i tak kończą się w miarę szybko. Muszę jednak podkreślić, że byłam bardzo dzielna i wyszłam z Inglota bez pięknego różu z najnowszej kolekcji nr 46 a, do stoiska Flormar nawet nie podeszłam! Dzisiaj przywędrowały również nowości z Barbry :)
- Isana-brzoskwiniowy żel do golenia cena w promocji: 6,99 zł
Czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na blogach. Sama do tej pory używałam pianki do golenia z Venus. Czas spróbować coś nowego.
- Babydream-szampon cena w promocji: 3,49 zł
Chyba wszystkim doskonale znany. Osobiście używam go do mycia pędzli i czasami do mycia włosów po olejach.
- Marion-delikatny płyn do demakijażu oczu dwufazowy cena: 5,49 zł
Kupiłam go z czystej ciekawości. Na półce stał oznaczony jako nowość. Był jeszcze płyn micelarny (liliowa buteleczka) chyba nawet w tej samej cenie. Jestem ciekawa jak się sprawdzi z porównaniu ze znaną już Ziają i Delią.
- Eveline-profesjonalny peeling i maska-serum do rąk cena: 2,19 zł
Po tym jak moim numerem jeden jest odżywka z Eveline 8w1 szukam kolejnych perełek z tej firmy. Każda z saszetek zawiera po 6 ml produktu. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich ostatnio dość przesuszonych dłoniach. Już nie mówiąc o obiecanym przez producenta "Efekcie jak z salonu w 15 minut".
- Marion-maseczka oczyszczająca peel off, ekstrakt z ananasa i brzoskwini cena: 2,99 zł
To co mnie przyciągnęło do tej maseczki to zamykany dozownik. Jestem nim zachwycona! Nareszcie ktoś pomyślał. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zużyć za jednym razem całej maseczki w saszetce. Na początku są kombinacje jak ją najwygodniej otworzyć, natomiast potem jak ją zabezpieczyć przed wyschnięciem. Wtedy u mnie w ruch idą wsuwki do włosów oraz klamerki do prania którymi "zamykam" pozwijane saszetki... Ktoś to lubi? Ja nie bardzo. Mam nadzieje, że pomysł z dozownikiem będzie strzałem w dziesiątkę :)
- Essence-poder brązujący cena: 7,99 zł
Wcale nie miałam zamiaru go szukać, a tym bardziej kupować. Jednak kiedy zobaczyłam, że do tej pory uchowały się jakieś i są i czekają na mnie to już nie mogłam się oprzeć.
- Q by Colour Alike- nr 161, 164, 165 cena: 10,99 zł
- Colour Alike-glitter nr 206 cena: 9,49 zł
Kto czyta mojego bloga wie, że jestem wielką fanką tych lakierów. I wiem, że słusznie. Kto nie próbował jeszcze cacek z tej firmy to czas najwyższy! Piękne kolorki pochodzą z najnowszej letniej kolekcji.
Miałyście już coś z tych kosmetyków? Recenzji których z nich jesteście najbardziej ciekawe?
- Isana-brzoskwiniowy żel do golenia cena w promocji: 6,99 zł
Czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na blogach. Sama do tej pory używałam pianki do golenia z Venus. Czas spróbować coś nowego.
- Babydream-szampon cena w promocji: 3,49 zł
Chyba wszystkim doskonale znany. Osobiście używam go do mycia pędzli i czasami do mycia włosów po olejach.
- Marion-delikatny płyn do demakijażu oczu dwufazowy cena: 5,49 zł
Kupiłam go z czystej ciekawości. Na półce stał oznaczony jako nowość. Był jeszcze płyn micelarny (liliowa buteleczka) chyba nawet w tej samej cenie. Jestem ciekawa jak się sprawdzi z porównaniu ze znaną już Ziają i Delią.
- Eveline-profesjonalny peeling i maska-serum do rąk cena: 2,19 zł
Po tym jak moim numerem jeden jest odżywka z Eveline 8w1 szukam kolejnych perełek z tej firmy. Każda z saszetek zawiera po 6 ml produktu. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich ostatnio dość przesuszonych dłoniach. Już nie mówiąc o obiecanym przez producenta "Efekcie jak z salonu w 15 minut".
- Marion-maseczka oczyszczająca peel off, ekstrakt z ananasa i brzoskwini cena: 2,99 zł
To co mnie przyciągnęło do tej maseczki to zamykany dozownik. Jestem nim zachwycona! Nareszcie ktoś pomyślał. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zużyć za jednym razem całej maseczki w saszetce. Na początku są kombinacje jak ją najwygodniej otworzyć, natomiast potem jak ją zabezpieczyć przed wyschnięciem. Wtedy u mnie w ruch idą wsuwki do włosów oraz klamerki do prania którymi "zamykam" pozwijane saszetki... Ktoś to lubi? Ja nie bardzo. Mam nadzieje, że pomysł z dozownikiem będzie strzałem w dziesiątkę :)
- Essence-poder brązujący cena: 7,99 zł
Wcale nie miałam zamiaru go szukać, a tym bardziej kupować. Jednak kiedy zobaczyłam, że do tej pory uchowały się jakieś i są i czekają na mnie to już nie mogłam się oprzeć.
- Q by Colour Alike- nr 161, 164, 165 cena: 10,99 zł
- Colour Alike-glitter nr 206 cena: 9,49 zł
Kto czyta mojego bloga wie, że jestem wielką fanką tych lakierów. I wiem, że słusznie. Kto nie próbował jeszcze cacek z tej firmy to czas najwyższy! Piękne kolorki pochodzą z najnowszej letniej kolekcji.
Miałyście już coś z tych kosmetyków? Recenzji których z nich jesteście najbardziej ciekawe?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























