Co rok ten sam problem. Jak to zrobić, żeby jadąc na urlop mieć wszytko z kosmetyków co potrzebne, a jednocześnie nie przetrącić sobie kręgosłupa taszcząc bagaż cięższy niż ja sama wraz z dodatkowymi torbami w ilości przekraczającej zdrowy rozsądek. W tym roku postanowiłam (w miarę moich możliwości ^^") skompresować i zminimalizować ilość branych ze sobą kosmetyków, tak abym podczas tygodniowego pobytu nad morzem faktycznie wszytko użyła. Tym sposobem mam zamiar uniknąć corocznego pukała się samej w czoło, że przez pół Polski wiozłam to wszytko, a połowy nawet nie tknęłam.
Ostatecznie moja "kosmetyczka" prezentuje się tak:
Pielęgnacja twarzy
- Korana - tonik propolis, wspaniale odświeża i pielęgnuje cerę problematyczną
- Inglot -chusteczki do demakijażu, wygodne na wyjazd, doskonale poradzą sobie z minimalistyczną wersją makijażu
- Ziaja med - matujący krem do twarzy SPF 50+, nowość, jestem ciekawa jak się sprawdzi na mojej tłustej cerze
- Carmex - jaśmin i zielona herbata, moja ulubiona wersja w tubce, dla mnie niezastąpiony do ust
- Dulgon - krem do twarzy SPF 30, pozostałość z zeszłego roku, zużyję do twarzy lub ciała
- Ziaja med - kuracja dermatologiczna z wit. C, krem głęboko regenerujący na noc, bardzo przyzwoity, nieco bogatszy krem na noc z serii "profilaktyka zmarszczek"
Pielęgnacja ciała
- Avon - cytrusowa nawilżająca mgiełka do ciała, kolejna nowość, sprawne dozowanie kosmetyku zadecydowało o tym, że jedziemy razem na urlop ;), pierwsze testy wypadły pomyślnie
- Ziaja - emulsja wodoodporna dla dzieci SPF 50+, do tej pory byłam zadowolona z faktorów od Ziaii, dlatego kolejna wersja zapakowana
- Tuli - mydło naturalne glinka multani mitti, brat bliźniak mydła piwnego, tym razem w wersji zarówno do mycia włosów jak i ciała
- Rexona - dezodorant, niezastąpiony
Do zadań specjalnych
- Uriage - woda termalna, jako wsparcie w czasie upałów
- Dermopharma - żel do higieny rąk, zawsze w pogotowiu
- Olej Tamanu, do stosowania zarówno na wszelakie zmiany skórne jak i jako środek nawilżający i łagodzący czyli wielka moc w malej buteleczce
- Olej kokosowy, multikosmetyk, świetnie nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry jak i w razie przedawkowania słońca, można również stosować na włosy
- Ravi - chusteczki odświeżające, duet konieczny razem z żelem antybakteryjnym
Kolorówka
- Sensique - zmywacz do paznokci z gąbką, bardzo praktyczny na wyjazdy
- Essie - moje pierwsze Essie! Za 15.99 zł w Hebe nie mogłam się oprzeć
- Rimmel - lakier SalonPro, ostatnimi czasy moje ulubione i niezawodne
- Essence - stay with me - świetne trwałe błyszczyki
- Rimmel - apocalips - trwały i piękny kolor, na szybkie i efektowne podkreślenie ust
- Essence - transparentny poder w kamieniu - na szybkie zmatowienie
- Catrice - szminki - a raczej szminko-błyszczyk idealne na upalne dni do podkreślenia ust
- Essence - I love extreme, Crazy Volume Mascara - do szybkiego, niezawodnego i spektakularnego podkreślenia oka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmex. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 sierpnia 2013
sobota, 9 lutego 2013
Denko, grudzień 2012 - styczeń 2013
Czas na tasiemiec. W grudniu nie było denka, bo zużyłam do końca zaledwie 2-3 produkty. Za to w styczniu poszło już o wieeele lepiej. Bez zbędnych słów, dosłownie kilka zdań o każdym z nich.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu rozgrzewającego
Gęsta, wydajna i zjadliwie czerwona o intensywnym lekko słodkawym zapachu przywodzącym na myśl maści rozgrzewające. Trudna do rozprowadzania na suchej skórze. Dawała efekt nawilżenia i faktycznie rozgrzewała. Jednak nie polubiłam jej na tyle, żeby kupić ją ponownie.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Wciąż i niezmiennie mój absolutny numer jeden. Jest tani, łatwo dostępny (drogerie Natura), ładnie zmywa makijaż, nie podrażnia... Radzę spróbować na własnych oczach i albo pokochać albo znienawidzić.
Babydream - szampon
Kolejna "taniość" w dodatku powszechnie dostępna. Regularnie używam go do mycia pędzli i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
Alterra - szampon morela i pszenica do włosów pozbawionych blasku oraz biotyna i kofeina do włosów osłabionych i przerzedzających się
Kupuję je tylko na promocji, bo nie uważam, że są ósmym cudem świata. Niemniej są delikatne, ładnie pachną i nie podrażniają skóry głowy przy częstym stosowaniu. Niestety są niewydajne.
Alterra - nawilżająca odżywka granat i aloes włosy suche i zniszczone
Całkiem przyjemna odżywka do częstego stosowania, idealna do ogarnięcia długich, cienkich i plączących się włosów. Ma dość specyficzny zapach, co nie każdemu może odpowiadać.
Revlon - ColourStay do cery tłustej i mieszanej nr 150 Buff
Owszem, może jest dość ciężki, ma chemiczny zapach i na domiar złego ma dramatyczny dozownik, a raczej jego brak (serdecznie polecam zastosowanie pompki, z serum na zniszczone końcówki z Avon). Ale ma idealny odcień, (kolor stworzony dla osób o jasnej, typowo słowiańskiej karnacji), jest trwały, dobrze kryje i doskonale współgra zarówno z moimi kremami do twarzy jak i z innymi podkładami, z którymi często go mieszam. Chyba zawsze będę go mieć na swojej toaletce.
BioVax - intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się
Gęsta, treściwa, słodko pachnąca, wygładza oraz zmiękcza włosy i w minimalnym stopniu (ale zawsze) spowalnia przetłuszczenie się ich. Jedna z moich ulubionych maseczek z tej firmy.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Kolejny, mój numer jeden. Nawet nie eksperymentuję z innymi dezodorantami. Rexona sprawdza się u mnie najlepiej i jestem jej wierna dość długo, wolę nie ryzykować ewentualnych rozczarowań.
BeBeauty - żel pod prysznic Japonia Spa z hydrokapsułkami i wodą termalną
Gęsty, wydajny, świeżo pachnący, fantastycznie pieniący się i tani żel pod prysznic. Jeżeli komuś nie straszne są długie składy, polecam spróbować.
Facelle Intim - płyn do higieny intymnej Fresh
Całkiem przyjemy w użyciu, o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji. Nie podrażnia, jest tani i powszechnie dostępny, a tak na marginesie ma całkiem przyzwoity skład.
Biochemia Urody - puder babmusowy
Tani, naturalny i bardzo, ale to bardzo wydajny kosmetyk dodatkowo ładnie matuje i nie bieli. Wadą może być dostępność (wyłącznie internet) i kiepskie opakowanie (ja swój przesypałam do opakowania po innym pudrze sypkim), nie wyobrażam sobie używać go z oryginalnego opakowania. Prawdopodobnie kupię kiedyś ponownie.
Carmex - balsam do ust w tubce
Chyba wszystkim znany. Kocha się go albo nienawidzi. Ja zdecydowanie to pierwsze. Ponad to (wbrew powszechnym krytycznym opiniom) najbardziej lubię wersję w tubce. Na stałe gości u mnie w kosmetycznie, wyłącznie w tej formie ale w róznych wariantach zapachowych.
Mariza - krem matujący cera tłusta i mieszana, biała herbata
Tu mam zagwozdkę. Krem śmiesznie tani (8,30 zł), całkiem przyzwoicie matuje, dobrze się wchłania, delikatnie pachnie... Tylko ta parafina ( na trzecim miejscu w składzie) tak średnio mi się podoba i z dostępnością dość kiepsko, choć dla chcącego nic trudnego. Może i warto spróbować, bo ma on wielu zwolenników, ale ja nie zdecyduję się na jego regularne stosowanie.
Nonicare - maseczka oczyszczająca Garden of Eden
Piękny owocowy zapach, odświeża i nawilża skórę, a ponad to jest wydajna. Żadnego oczyszczenia nie zauważyłam, ale zużyłam tylko jedną saszetkę, więc nie wypowiadam się więcej w tej kwestii.
Calypso - gąbka do demakijażu
Mały gadżet, a cieszy i ułatwia życie. Docelowo gąbeczka miała służyć do demakijażu, ale u mnie się nie sprawdziła. Nie dość, że nie radziła sobie z samym zmywaniem makijażu, to w dodatku podrażniła mi skórę. Jednak jest doskonała do zmywania maseczek, zarówno tych kremowych jak i glinek, warto spróbować.
Farmona - zimowy krem ochronny do rąk
Treściwy i całkiem przyzwoity krem. Dobrze mi służył w okresie zimowym, pozostawia delikatny film na dłoniach i przy regularnym stosowaniu sprawiał, że skóra nie pierzchła. Minusem może być dość specyficzny, nieco ziemisty zapach.
Lirene - krem ochronny daktylowy, skóra sucha
Z niego jestem niezadowolona i cieszę się, że w końcu go wymęczyłam. Ma chemiczny duszący zapach, a ponad to jego właściwości nawilżające są żadne. Różnicę odczuwałam tylko przez chwilę, do momentu, aż kosmetyk się nie wchłoną. Potem nie było widać absolutnie żadnej różnicy. Bardzo irytujący produkt. Odradzam.
Ziaja - oliwka w żelu do masażu rozgrzewającego
Gęsta, wydajna i zjadliwie czerwona o intensywnym lekko słodkawym zapachu przywodzącym na myśl maści rozgrzewające. Trudna do rozprowadzania na suchej skórze. Dawała efekt nawilżenia i faktycznie rozgrzewała. Jednak nie polubiłam jej na tyle, żeby kupić ją ponownie.
Marion - dwufazowy delikatny płyn do demakijażu oczu
Wciąż i niezmiennie mój absolutny numer jeden. Jest tani, łatwo dostępny (drogerie Natura), ładnie zmywa makijaż, nie podrażnia... Radzę spróbować na własnych oczach i albo pokochać albo znienawidzić.
Babydream - szampon
Kolejna "taniość" w dodatku powszechnie dostępna. Regularnie używam go do mycia pędzli i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
Alterra - szampon morela i pszenica do włosów pozbawionych blasku oraz biotyna i kofeina do włosów osłabionych i przerzedzających się
Kupuję je tylko na promocji, bo nie uważam, że są ósmym cudem świata. Niemniej są delikatne, ładnie pachną i nie podrażniają skóry głowy przy częstym stosowaniu. Niestety są niewydajne.
Alterra - nawilżająca odżywka granat i aloes włosy suche i zniszczone
Całkiem przyjemna odżywka do częstego stosowania, idealna do ogarnięcia długich, cienkich i plączących się włosów. Ma dość specyficzny zapach, co nie każdemu może odpowiadać.
Revlon - ColourStay do cery tłustej i mieszanej nr 150 Buff
Owszem, może jest dość ciężki, ma chemiczny zapach i na domiar złego ma dramatyczny dozownik, a raczej jego brak (serdecznie polecam zastosowanie pompki, z serum na zniszczone końcówki z Avon). Ale ma idealny odcień, (kolor stworzony dla osób o jasnej, typowo słowiańskiej karnacji), jest trwały, dobrze kryje i doskonale współgra zarówno z moimi kremami do twarzy jak i z innymi podkładami, z którymi często go mieszam. Chyba zawsze będę go mieć na swojej toaletce.
BioVax - intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się
Gęsta, treściwa, słodko pachnąca, wygładza oraz zmiękcza włosy i w minimalnym stopniu (ale zawsze) spowalnia przetłuszczenie się ich. Jedna z moich ulubionych maseczek z tej firmy.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Kolejny, mój numer jeden. Nawet nie eksperymentuję z innymi dezodorantami. Rexona sprawdza się u mnie najlepiej i jestem jej wierna dość długo, wolę nie ryzykować ewentualnych rozczarowań.
BeBeauty - żel pod prysznic Japonia Spa z hydrokapsułkami i wodą termalną
Gęsty, wydajny, świeżo pachnący, fantastycznie pieniący się i tani żel pod prysznic. Jeżeli komuś nie straszne są długie składy, polecam spróbować.
Facelle Intim - płyn do higieny intymnej Fresh
Całkiem przyjemy w użyciu, o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji. Nie podrażnia, jest tani i powszechnie dostępny, a tak na marginesie ma całkiem przyzwoity skład.
Biochemia Urody - puder babmusowy
Tani, naturalny i bardzo, ale to bardzo wydajny kosmetyk dodatkowo ładnie matuje i nie bieli. Wadą może być dostępność (wyłącznie internet) i kiepskie opakowanie (ja swój przesypałam do opakowania po innym pudrze sypkim), nie wyobrażam sobie używać go z oryginalnego opakowania. Prawdopodobnie kupię kiedyś ponownie.
Carmex - balsam do ust w tubce
Chyba wszystkim znany. Kocha się go albo nienawidzi. Ja zdecydowanie to pierwsze. Ponad to (wbrew powszechnym krytycznym opiniom) najbardziej lubię wersję w tubce. Na stałe gości u mnie w kosmetycznie, wyłącznie w tej formie ale w róznych wariantach zapachowych.
Mariza - krem matujący cera tłusta i mieszana, biała herbata
Tu mam zagwozdkę. Krem śmiesznie tani (8,30 zł), całkiem przyzwoicie matuje, dobrze się wchłania, delikatnie pachnie... Tylko ta parafina ( na trzecim miejscu w składzie) tak średnio mi się podoba i z dostępnością dość kiepsko, choć dla chcącego nic trudnego. Może i warto spróbować, bo ma on wielu zwolenników, ale ja nie zdecyduję się na jego regularne stosowanie.
Nonicare - maseczka oczyszczająca Garden of Eden
Piękny owocowy zapach, odświeża i nawilża skórę, a ponad to jest wydajna. Żadnego oczyszczenia nie zauważyłam, ale zużyłam tylko jedną saszetkę, więc nie wypowiadam się więcej w tej kwestii.
Calypso - gąbka do demakijażu
Mały gadżet, a cieszy i ułatwia życie. Docelowo gąbeczka miała służyć do demakijażu, ale u mnie się nie sprawdziła. Nie dość, że nie radziła sobie z samym zmywaniem makijażu, to w dodatku podrażniła mi skórę. Jednak jest doskonała do zmywania maseczek, zarówno tych kremowych jak i glinek, warto spróbować.
Farmona - zimowy krem ochronny do rąk
Treściwy i całkiem przyzwoity krem. Dobrze mi służył w okresie zimowym, pozostawia delikatny film na dłoniach i przy regularnym stosowaniu sprawiał, że skóra nie pierzchła. Minusem może być dość specyficzny, nieco ziemisty zapach.
Lirene - krem ochronny daktylowy, skóra sucha
Z niego jestem niezadowolona i cieszę się, że w końcu go wymęczyłam. Ma chemiczny duszący zapach, a ponad to jego właściwości nawilżające są żadne. Różnicę odczuwałam tylko przez chwilę, do momentu, aż kosmetyk się nie wchłoną. Potem nie było widać absolutnie żadnej różnicy. Bardzo irytujący produkt. Odradzam.
Etykiety:
Alterra,
Babydream,
BeBeauty,
Biochemia Urody,
BioVax,
Calypso,
Carmex,
Facelle Intim,
Farmona,
Lirene,
Marion,
Mariza,
Nonicare,
Revlon,
Rexona,
Ziaja
piątek, 7 września 2012
dm + polecam
Czas na małe kolorowe i pachnące skarby z dm i kilka innych drobiazgów z Czech i Polski. :D
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















