czwartek, 6 października 2011

Król Karol kupił królowej Karolinie....

Kolejny lakier od Barbra Cosmetics Colour Alike 4 Colar red tym razem ze stałej kolekcji.





Cena: 7,99zł
Objętość: 8ml

Uroczy i bardzo dziewczęcy kolor. Lakier całkowicie kremowy, beż żadnych drobinek. Krycie przy dwóch warstwach, choć mam wrażenie, że pod niektórymi kątami minimalnie widać odznaczające się końcówki.







Długo się broniłam przed posiadaniem czegokolwiek w tym kolorze jednak i ja się poddałam i nie żałuje :) Osobiście uważam, że jest to bardzo twarzowy kolor dla osoby w każdym wieku i warto posiadać jakaś bluzkę lub drobiazg w tym kolorze.





Na koniec mała uwaga.
Schnie standardowo ale...po ładnych paru godzinach (ok. 10h) lakier zaczął mi schodzić jak maseczka peel-off, nie mówiąc już o tym, odbiła mi się na nim pościel. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, bo od paru miesięcy jestem bardzo zadowolona z jakości tych lakierów. Winą obarczam zatem pierwszy raz używany lakier nawierzchniowy z Lovely, jednak sama nie wiem już co o tym myśleć.

Co sądzicie o samym "czerwonym koralu" i czy macie jakieś sprawdzone i godne polecenia lakiery nawierzchniowe? Czy po prostu wrócić do starego, dobrego i zwykłego, bezbarwnego lakieru do paznokci bez żadnych zbędnych kombinacji?

poniedziałek, 3 października 2011

Wrzosowisko

Colour Alike 463 Wrzosowisko lakier z kolekcji Miasto jest moje firmy Barbra Cosmetics.
Cena: 7.99zł
Objętość: 8ml





Przepiękny, kremowy kolor, w moim mniemaniu 100% lawendowy. Najwyraźniej jednak producentom kojarzy się z innymi kwiatami ;p

Jak zwykle w przypadku lakierów tej firmy:
- aplikacja bez zarzutu
- całkowite krycie przy 2 warstwach
- dobry czas schnięcia





Kolor wyjątkowo przypadł mi do gustu. Patrząc na niego niemalże czuję zapach lawendy za którym przepadam :)

A na końcu małe ulepszenie Lovely Special Effect 02





Przy okazji wspomnę, że rodzina pękających lakierów z Lovely znacząco się rozrosła. Firma zaczęła o 6 podstawowych kolorów jednak z czasem ich kolekcja bardzo się rozwinęła. Można teraz dostać naprawdę niestandardowe i ciekawe kolory (np. srebrny, zgniła zieleń, łososiowy ) za bardzo przystępną cenę.

czwartek, 29 września 2011

Trochę matttu

Nowość. Golden Rose Matte - szybkoschnący matowy lakier do paznokci.
Cena: 7.90zł
Objętość: 11,5ml
Mój o numerze 07, w buteleczce wygląda jak ciemna wiśnia ze złotym pyłem, na paznokciach już znacznie ciemniejszy.



Całkowite krycie przy 2 warstwach. I faktycznie dość szybko wysycha. Na początku dłuższą chwile wygląda jak standardowy lakier, dopiero wraz z czasem schnięcia nabiera matowego wykończenia.




Jedynym minusem jest to, że trudno nim uzyskać jednolitą i gładką powierzchnie. Wynika to za pewne z tego, że jest nieco gęstszy i dość topornie się go rozprowadza po płytce paznokcia.




Jak wam się podobają matowe lakier? Czy jednak wolicie klasyczne, błyszczące wykończenie?

wtorek, 27 września 2011

Jesienna zapowiedź

Niestety....kosmetyków i pomysłów na posty coraz więcej, a czasu na ich tworzenie coraz mniej. Chce w miarę systematycznie nadrabiać zaległości.

W najbliższym czasie z pewnością pokażę Wam moje wyczekane i z niewielkimi trudnościami zdobyte kolorowe skarby.

Na pierwszy ogień pójdzie najnowsza jesienna kolekcja od Colour Alike "Miasto jest moje".


Na zdjęciu widać całą kolekcję oprócz jednego lakieru w kolorze czekolady na który się nie zdecydowałam. Ostatni w kolejności (koralowy) pochodzi z poza najnowszej kolekcji ale jest dostępny w zwykłej ofercie.



Nie potrafiłam również przejść obojętnie obok nowości - matowych lakierów z Golden Rose.


A teraz drogie Panie co pierwsze chcecie zobaczyć? :)

niedziela, 11 września 2011

Magic ultraviolet

Kolejny post miał już dotyczyć najnowszej serii z Colour Alike Miasto jest moje. Jednak z racji tego, że ku mojej wielkiej rozpaczy po tygodniu nadal upragniona paczka do mnie nie dotarła, pokazuję wam coś nie coś ze stałej oferty BarbraPro.


Nr. 1 Magic ultraviolet
Cena: 7.99zł
Objętość: 8ml

Żałuję, że nie udało mi się w pełni uchwycić jego koloru.


W rzeczywistości wpada bardziej w kolor bakłażana. W świetle widoczne błyszczące pomarańczowe drobinki, do całkowitego pokrycia wystarczą dwie warstwy. Aplikacja jak zwykle bez zarzutu. Piękny głęboki kolor.


Jedyny mankament to taki, że wyjątkowo długo wysychał...Zauważyłam, że niektóre kolory z Colour Alike mają taka predyspozycje. Są to jednak bardzo nieliczne kolory które mogę zliczyć na palcach jednej ręki :)

czwartek, 8 września 2011

Chaberek

Dłuższa nieobecność spowodowana zawirowaniami na uczelni. Co tu ukrywać, jest to sprawka kampanii wrześniowej ^^" Liczę na to, że w końcu się ogarnę jakoś i powrócę z regularnymi notkami, bo mam wiele pomysłów tylko czasu niestety brak.

Dzisiaj lakier z Golden Rose with protein nr 339



Lakiery są dość popularne wiec tylko kila moich uwag.
Przede wszystkim jestem zakochana w tym chabrowym kolorze! Jest przepiękny. Jak na razie nie udało mi się znaleźć odpowiednika z innej firmy.







Zalety:
- Niska cena, niecałe 4zł
- Piękne i rozmaite kolory
- Gęstość lakieru i pędzelek bez zarzutu
- Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, bardzo trwały! Na moich paznokciach mało który lakier zaczyna się ścierać, bo prędzej zaczyna odpryskiwać. Tym sposobem zazwyczaj wytrzymuje ok. 2 dni bez odprysków - a tego nienawidzę. A tu? Na zdjęciach poniżej manicure trzydniowy i to przy normalnym funkcjonowaniu tzn. praca, dom i sporadycznie uczelnia.
- 2 warstwy dobrze kryją choć na zdjęciach można dostrzec wyróżniające się końcówki, to w rzeczywistości raczej tego nie widać.

Wady:
- Jedna, ale wybitnie wyprowadzająca mnie z równowagi. To spowodowało, że mam zaledwie kilka lakierów z tej kolekcji, a obecnie całkiem zrezygnowałam z ich kupowania. KOSZMARNIE DŁUGO SCHNIE! Po kilku godzinach nadal mogę sobie odbić pościel... Dlatego bez wysuszacza w formie lakieru nawet do niego nie podchodzę. Tylko dzięki niemu jakoś się dogadujemy.

A na koniec wersja udoskonalona po 3 dniach. Srebrne kwiatuszki wykonane stempelkami.







A Wy jakie macie wrażenia odnoście lakierów z Golden Rose?

niedziela, 21 sierpnia 2011

Urlopowe nabytki

Na wakacje wyjechałam z dużą ilością bagażu, jak zwykle zabierając znaczną ilość kosmetyków. Zawsze staram się ograniczać i zazwyczaj mi to nie wychodzi. W tym roku dodatkowo wróciłam z jeszcze większą liczbą kosmetyków niż ta, z jaką wyjechałam. Wynikło to z tego, że dopiero na drugim krańcu Polski przy okazji zakupów obiadowych w Biedronce dostała się w moje ręce pełna oferta ostatnich nowości kosmetycznych. Tym sposobem stałam się radością posiadaczką znanych już peelingów (winogronowy, borówkowy i mango) i maseł do ciała (Afryka, Brazylia i Azja) z serii Spa BeBeauty. Sprezentowałam sobie również maseczkę oczyszczającą z tej samej serii i płyn do kąpieli Powitanie z Afryką z Bielendy.

Jednocześnie spacerując wielokrotnie promenadą, w sklepiku zaopatrzonym we wszystko, odkryłam obecność kosmetyków PAESE . Posiadam już parę kosmetyków tej firmy. A w ich posiadanie weszłam zamawiając już dwa razy paczkę kosmetyków do testowania KLIK. Jednak pierwszy raz miałam okazję zobaczyć na własne oczy to, co kupię. Nie było, co prawda wielkiej różnorodności (cienie, błyszczyki, lakiery zwykłe i pękające), ale i tak byłam bardzo z tego rada. Bez większego zastanowienia powiększyłam swój wakacyjny bagaż o 2 lakiery pękające i błyszczyk.






Lakiery pękające PAESE :
- niebieski nr 303
- srebrny nr 304

Cena: 15zł

Objętość: 9ml

Dla ciekawych: wyprodukowane w Polsce




Pękają dość standardowo. Drobniej przy cieńszej warstwie (patrz mały palec) i bardziej topornie przy grubszej warstwie (patrz pozostałe palce). Bardzo się ucieszyłam szczególnie z kupna srebrnego lakieru, takiego wariantu kolorystycznego jeszcze niegdzie nie widziałam. Z pewnością będzie się świetnie prezentował na ciemnym tle. Tak się jednak złożyło, że żadnego ciemnego lakieru nie miałam na wyjeździe, więc prezentuje go na (ostatnio najbardziej wyeksploatowanym lakierze) Colour Alike Q /ku/ 151 Miętus. Wykończenie pękaczy standardowo matowe.








Podsumowanie:
Czas schnięcia, trwałość, efekt i cena porównywalna do innych już standardowych, pękaczy jak Golden Rose czy Wibo. Ja swoje nabyłam trochę z ciekowości, lecz głownie z powodu ich kolorów.

Mleczny balsam do ust o słodkim smaku i apetycznym zapachu PEASE:
- MILKY LIPS nr 602




Cena: 17zł
Objętość: 6ml

Fakty/ zalety:
- Błyszczyk faktycznie pachnie słodko, ja niestety nie przepadam za takim wariantem zapachowym. Zapach przywodzi mi na myśl biszkopty albo może raczej jakieś ciastka waniliowe.
- Do nakładania posiada bagietkę lub jak ktoś woli inna nazwę, małą skośnie ścięta gąbeczkę.
- Jest gęsty, więc raczej nie grozi nam spływanie produktu lub problemy z jego opanowaniem i rozprowadzeniem na ustach.
- Ma różowo-mleczny kolor, jednak nie kryje całkowicie ust, jest raczej pół transparentny.

Wady:

- Nie jestem zadowolona z jego smużenia, kiedy nakładam go na niczym niepokryte usta. Znacznie lepiej wygląda i pokrywa usta wcześniej posmarowane jakimś zwykłym balsamem czy pomadka ochronną. Ja dotychczas używałam go z rewelacyjnym balsamem do ust Tisane.

Podsumowanie:

- Za taką cenę spodziewałam się czegoś lepszego. Nie jest tragiczny niemniej to nie jest to, czego szukałam i do moich ulubionych błyszczyków należeć nie będzie. Znacznie bardziej jestem zadowolona z tańszego błyszczyka Essence, Stay with me – 02 my favorite milkshake.