środa, 31 lipca 2013

Tania pielęgnacja cz. 14/15

Niepozorny, mały bohater o którym przypomniałam sobie ładnych parę lat za późno, kiedy to młodzieńcze problemy skórne mam już za sobą, a obecnie zmagam się "tylko" z okresowymi "niespodziankami", które są normą jeśli tylko jest się posiadaczką cery tłustej.




Maść cynkowa jest dostępna w każdej aptece, kosztuje grosze (2-3 zł) i jest najlepszym specyfikiem do stosowania punktowo na wypryski jaki w życiu używałam. Nie umywają się do niego żadne drogeryjne cuda, których cena często nie jest adekwatna do skuteczności.

Maść jest standardowo gęsta i bardzo wydajna do tego bezzapachowa. Problem może jedynie stanowić metalowa tubka, która do dłuższym użytkowaniu może zacząć pękać, jednak są również dostępne maści cynkowe w plastikowych pudełeczkach. Punktowe posmarowanie zmian na noc lub dwie z rzędu skutecznie rozwiązuje problem.

Bardzo żałuje, że przypomniałam sobie o tym starym i dobrym sposobie na wypryski tak późno, bo z pewnością zaoszczędziła bym wiele czasu, nerwów i pieniędzy. Ale cóż, lepiej późno niż wcale.

2 komentarze:

  1. Właśnie mi przypomniałaś o istnieniu tego specyfiku bo akurat mi się niestety nadarzyły niespodziewanki na czole.. ;)

    OdpowiedzUsuń