Niestety....kosmetyków i pomysłów na posty coraz więcej, a czasu na ich tworzenie coraz mniej. Chce w miarę systematycznie nadrabiać zaległości.
W najbliższym czasie z pewnością pokażę Wam moje wyczekane i z niewielkimi trudnościami zdobyte kolorowe skarby.
Na pierwszy ogień pójdzie najnowsza jesienna kolekcja od Colour Alike "Miasto jest moje".
Na zdjęciu widać całą kolekcję oprócz jednego lakieru w kolorze czekolady na który się nie zdecydowałam. Ostatni w kolejności (koralowy) pochodzi z poza najnowszej kolekcji ale jest dostępny w zwykłej ofercie.
Nie potrafiłam również przejść obojętnie obok nowości - matowych lakierów z Golden Rose.
A teraz drogie Panie co pierwsze chcecie zobaczyć? :)
wtorek, 27 września 2011
niedziela, 11 września 2011
Magic ultraviolet
Kolejny post miał już dotyczyć najnowszej serii z Colour Alike Miasto jest moje. Jednak z racji tego, że ku mojej wielkiej rozpaczy po tygodniu nadal upragniona paczka do mnie nie dotarła, pokazuję wam coś nie coś ze stałej oferty BarbraPro.
Nr. 1 Magic ultraviolet
Cena: 7.99zł
Objętość: 8ml
Żałuję, że nie udało mi się w pełni uchwycić jego koloru.
W rzeczywistości wpada bardziej w kolor bakłażana. W świetle widoczne błyszczące pomarańczowe drobinki, do całkowitego pokrycia wystarczą dwie warstwy. Aplikacja jak zwykle bez zarzutu. Piękny głęboki kolor.
Jedyny mankament to taki, że wyjątkowo długo wysychał...Zauważyłam, że niektóre kolory z Colour Alike mają taka predyspozycje. Są to jednak bardzo nieliczne kolory które mogę zliczyć na palcach jednej ręki :)
Nr. 1 Magic ultraviolet
Cena: 7.99zł
Objętość: 8ml
Żałuję, że nie udało mi się w pełni uchwycić jego koloru.
W rzeczywistości wpada bardziej w kolor bakłażana. W świetle widoczne błyszczące pomarańczowe drobinki, do całkowitego pokrycia wystarczą dwie warstwy. Aplikacja jak zwykle bez zarzutu. Piękny głęboki kolor.
Jedyny mankament to taki, że wyjątkowo długo wysychał...Zauważyłam, że niektóre kolory z Colour Alike mają taka predyspozycje. Są to jednak bardzo nieliczne kolory które mogę zliczyć na palcach jednej ręki :)
czwartek, 8 września 2011
Chaberek
Dłuższa nieobecność spowodowana zawirowaniami na uczelni. Co tu ukrywać, jest to sprawka kampanii wrześniowej ^^" Liczę na to, że w końcu się ogarnę jakoś i powrócę z regularnymi notkami, bo mam wiele pomysłów tylko czasu niestety brak.
Dzisiaj lakier z Golden Rose with protein nr 339
Lakiery są dość popularne wiec tylko kila moich uwag.
Przede wszystkim jestem zakochana w tym chabrowym kolorze! Jest przepiękny. Jak na razie nie udało mi się znaleźć odpowiednika z innej firmy.
Zalety:
- Niska cena, niecałe 4zł
- Piękne i rozmaite kolory
- Gęstość lakieru i pędzelek bez zarzutu
- Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, bardzo trwały! Na moich paznokciach mało który lakier zaczyna się ścierać, bo prędzej zaczyna odpryskiwać. Tym sposobem zazwyczaj wytrzymuje ok. 2 dni bez odprysków - a tego nienawidzę. A tu? Na zdjęciach poniżej manicure trzydniowy i to przy normalnym funkcjonowaniu tzn. praca, dom i sporadycznie uczelnia.
- 2 warstwy dobrze kryją choć na zdjęciach można dostrzec wyróżniające się końcówki, to w rzeczywistości raczej tego nie widać.
Wady:
- Jedna, ale wybitnie wyprowadzająca mnie z równowagi. To spowodowało, że mam zaledwie kilka lakierów z tej kolekcji, a obecnie całkiem zrezygnowałam z ich kupowania. KOSZMARNIE DŁUGO SCHNIE! Po kilku godzinach nadal mogę sobie odbić pościel... Dlatego bez wysuszacza w formie lakieru nawet do niego nie podchodzę. Tylko dzięki niemu jakoś się dogadujemy.
A na koniec wersja udoskonalona po 3 dniach. Srebrne kwiatuszki wykonane stempelkami.
A Wy jakie macie wrażenia odnoście lakierów z Golden Rose?
Dzisiaj lakier z Golden Rose with protein nr 339
Lakiery są dość popularne wiec tylko kila moich uwag.
Przede wszystkim jestem zakochana w tym chabrowym kolorze! Jest przepiękny. Jak na razie nie udało mi się znaleźć odpowiednika z innej firmy.
Zalety:
- Niska cena, niecałe 4zł
- Piękne i rozmaite kolory
- Gęstość lakieru i pędzelek bez zarzutu
- Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, bardzo trwały! Na moich paznokciach mało który lakier zaczyna się ścierać, bo prędzej zaczyna odpryskiwać. Tym sposobem zazwyczaj wytrzymuje ok. 2 dni bez odprysków - a tego nienawidzę. A tu? Na zdjęciach poniżej manicure trzydniowy i to przy normalnym funkcjonowaniu tzn. praca, dom i sporadycznie uczelnia.
- 2 warstwy dobrze kryją choć na zdjęciach można dostrzec wyróżniające się końcówki, to w rzeczywistości raczej tego nie widać.
Wady:
- Jedna, ale wybitnie wyprowadzająca mnie z równowagi. To spowodowało, że mam zaledwie kilka lakierów z tej kolekcji, a obecnie całkiem zrezygnowałam z ich kupowania. KOSZMARNIE DŁUGO SCHNIE! Po kilku godzinach nadal mogę sobie odbić pościel... Dlatego bez wysuszacza w formie lakieru nawet do niego nie podchodzę. Tylko dzięki niemu jakoś się dogadujemy.
A na koniec wersja udoskonalona po 3 dniach. Srebrne kwiatuszki wykonane stempelkami.
A Wy jakie macie wrażenia odnoście lakierów z Golden Rose?
niedziela, 21 sierpnia 2011
Urlopowe nabytki
Na wakacje wyjechałam z dużą ilością bagażu, jak zwykle zabierając znaczną ilość kosmetyków. Zawsze staram się ograniczać i zazwyczaj mi to nie wychodzi. W tym roku dodatkowo wróciłam z jeszcze większą liczbą kosmetyków niż ta, z jaką wyjechałam. Wynikło to z tego, że dopiero na drugim krańcu Polski przy okazji zakupów obiadowych w Biedronce dostała się w moje ręce pełna oferta ostatnich nowości kosmetycznych. Tym sposobem stałam się radością posiadaczką znanych już peelingów (winogronowy, borówkowy i mango) i maseł do ciała (Afryka, Brazylia i Azja) z serii Spa BeBeauty. Sprezentowałam sobie również maseczkę oczyszczającą z tej samej serii i płyn do kąpieli Powitanie z Afryką z Bielendy.
Jednocześnie spacerując wielokrotnie promenadą, w sklepiku zaopatrzonym we wszystko, odkryłam obecność kosmetyków PAESE . Posiadam już parę kosmetyków tej firmy. A w ich posiadanie weszłam zamawiając już dwa razy paczkę kosmetyków do testowania KLIK. Jednak pierwszy raz miałam okazję zobaczyć na własne oczy to, co kupię. Nie było, co prawda wielkiej różnorodności (cienie, błyszczyki, lakiery zwykłe i pękające), ale i tak byłam bardzo z tego rada. Bez większego zastanowienia powiększyłam swój wakacyjny bagaż o 2 lakiery pękające i błyszczyk.
Lakiery pękające PAESE :
- niebieski nr 303
- srebrny nr 304
Cena: 15zł
Objętość: 9ml
Dla ciekawych: wyprodukowane w Polsce
Pękają dość standardowo. Drobniej przy cieńszej warstwie (patrz mały palec) i bardziej topornie przy grubszej warstwie (patrz pozostałe palce). Bardzo się ucieszyłam szczególnie z kupna srebrnego lakieru, takiego wariantu kolorystycznego jeszcze niegdzie nie widziałam. Z pewnością będzie się świetnie prezentował na ciemnym tle. Tak się jednak złożyło, że żadnego ciemnego lakieru nie miałam na wyjeździe, więc prezentuje go na (ostatnio najbardziej wyeksploatowanym lakierze) Colour Alike Q /ku/ 151 Miętus. Wykończenie pękaczy standardowo matowe.
Podsumowanie:
Czas schnięcia, trwałość, efekt i cena porównywalna do innych już standardowych, pękaczy jak Golden Rose czy Wibo. Ja swoje nabyłam trochę z ciekowości, lecz głownie z powodu ich kolorów.
Mleczny balsam do ust o słodkim smaku i apetycznym zapachu PEASE:
- MILKY LIPS nr 602
Cena: 17zł
Objętość: 6ml
Fakty/ zalety:
- Błyszczyk faktycznie pachnie słodko, ja niestety nie przepadam za takim wariantem zapachowym. Zapach przywodzi mi na myśl biszkopty albo może raczej jakieś ciastka waniliowe.
- Do nakładania posiada bagietkę lub jak ktoś woli inna nazwę, małą skośnie ścięta gąbeczkę.
- Jest gęsty, więc raczej nie grozi nam spływanie produktu lub problemy z jego opanowaniem i rozprowadzeniem na ustach.
- Ma różowo-mleczny kolor, jednak nie kryje całkowicie ust, jest raczej pół transparentny.
Wady:
- Nie jestem zadowolona z jego smużenia, kiedy nakładam go na niczym niepokryte usta. Znacznie lepiej wygląda i pokrywa usta wcześniej posmarowane jakimś zwykłym balsamem czy pomadka ochronną. Ja dotychczas używałam go z rewelacyjnym balsamem do ust Tisane.
Podsumowanie:
- Za taką cenę spodziewałam się czegoś lepszego. Nie jest tragiczny niemniej to nie jest to, czego szukałam i do moich ulubionych błyszczyków należeć nie będzie. Znacznie bardziej jestem zadowolona z tańszego błyszczyka Essence, Stay with me – 02 my favorite milkshake.
Jednocześnie spacerując wielokrotnie promenadą, w sklepiku zaopatrzonym we wszystko, odkryłam obecność kosmetyków PAESE . Posiadam już parę kosmetyków tej firmy. A w ich posiadanie weszłam zamawiając już dwa razy paczkę kosmetyków do testowania KLIK. Jednak pierwszy raz miałam okazję zobaczyć na własne oczy to, co kupię. Nie było, co prawda wielkiej różnorodności (cienie, błyszczyki, lakiery zwykłe i pękające), ale i tak byłam bardzo z tego rada. Bez większego zastanowienia powiększyłam swój wakacyjny bagaż o 2 lakiery pękające i błyszczyk.
Lakiery pękające PAESE :
- niebieski nr 303
- srebrny nr 304
Cena: 15zł
Objętość: 9ml
Dla ciekawych: wyprodukowane w Polsce
Pękają dość standardowo. Drobniej przy cieńszej warstwie (patrz mały palec) i bardziej topornie przy grubszej warstwie (patrz pozostałe palce). Bardzo się ucieszyłam szczególnie z kupna srebrnego lakieru, takiego wariantu kolorystycznego jeszcze niegdzie nie widziałam. Z pewnością będzie się świetnie prezentował na ciemnym tle. Tak się jednak złożyło, że żadnego ciemnego lakieru nie miałam na wyjeździe, więc prezentuje go na (ostatnio najbardziej wyeksploatowanym lakierze) Colour Alike Q /ku/ 151 Miętus. Wykończenie pękaczy standardowo matowe.
Podsumowanie:
Czas schnięcia, trwałość, efekt i cena porównywalna do innych już standardowych, pękaczy jak Golden Rose czy Wibo. Ja swoje nabyłam trochę z ciekowości, lecz głownie z powodu ich kolorów.
Mleczny balsam do ust o słodkim smaku i apetycznym zapachu PEASE:
- MILKY LIPS nr 602
Cena: 17zł
Objętość: 6ml
Fakty/ zalety:
- Błyszczyk faktycznie pachnie słodko, ja niestety nie przepadam za takim wariantem zapachowym. Zapach przywodzi mi na myśl biszkopty albo może raczej jakieś ciastka waniliowe.
- Do nakładania posiada bagietkę lub jak ktoś woli inna nazwę, małą skośnie ścięta gąbeczkę.
- Jest gęsty, więc raczej nie grozi nam spływanie produktu lub problemy z jego opanowaniem i rozprowadzeniem na ustach.
- Ma różowo-mleczny kolor, jednak nie kryje całkowicie ust, jest raczej pół transparentny.
Wady:
- Nie jestem zadowolona z jego smużenia, kiedy nakładam go na niczym niepokryte usta. Znacznie lepiej wygląda i pokrywa usta wcześniej posmarowane jakimś zwykłym balsamem czy pomadka ochronną. Ja dotychczas używałam go z rewelacyjnym balsamem do ust Tisane.
Podsumowanie:
- Za taką cenę spodziewałam się czegoś lepszego. Nie jest tragiczny niemniej to nie jest to, czego szukałam i do moich ulubionych błyszczyków należeć nie będzie. Znacznie bardziej jestem zadowolona z tańszego błyszczyka Essence, Stay with me – 02 my favorite milkshake.
piątek, 5 sierpnia 2011
Częściowo planowana ucieczka w siną dal
Planowana, bo rzeczywiście była planowana. Ale częściowo, bo okazało się, że od teraz do rana mam czas żeby ogarnąć wszytko, spakować się (co zawsze jest nie lada wyzwaniem, bo nigdy się nie mieszczę ^^") i dopędzić na pociąg relacja Wrocław- Kołobrzeg, a potem jeszcze dalej. Jednym słowem nareszcie upragniony urlop! Jednak nieco wcześniej już przypuszczałam pierwotnie. Powrócę na pewno pod koniec sierpnia.
Żałuję nieco, że nie będę miała dostępu do internetu. Mam naprawdę wiele pomysłów na notki jednak wciąż za mało czasu, więc niestety pojawiają się one dość nieregularnie, czego nie mogę odżałować :( Postaram się coś przygotować na zapas. Przy okazji urlopu przetestuje też nowe kosmetyki.
Małe wspomnienie z zeszłorocznych wakacji :)
Tym czasem ja biegnę pakować się nad morze. Tak się trafiło, że jednocześnie z nad morza od razu praktycznie jedziemy na wesele. Więc naprawdę mam kwadratowe oczy z przerażenia jeżeli chodzi o kwestie organizacji i pakowania tego wszystkiego ;p
A wam życzę udanych, słonecznych i fantastycznych wakacji i do zobaczenia za kilkanaście dni kochane! :*
Żałuję nieco, że nie będę miała dostępu do internetu. Mam naprawdę wiele pomysłów na notki jednak wciąż za mało czasu, więc niestety pojawiają się one dość nieregularnie, czego nie mogę odżałować :( Postaram się coś przygotować na zapas. Przy okazji urlopu przetestuje też nowe kosmetyki.
Małe wspomnienie z zeszłorocznych wakacji :)
Tym czasem ja biegnę pakować się nad morze. Tak się trafiło, że jednocześnie z nad morza od razu praktycznie jedziemy na wesele. Więc naprawdę mam kwadratowe oczy z przerażenia jeżeli chodzi o kwestie organizacji i pakowania tego wszystkiego ;p
A wam życzę udanych, słonecznych i fantastycznych wakacji i do zobaczenia za kilkanaście dni kochane! :*
Kolorowy mix
Manicure z którym czułam się naprawdę rewelacyjnie! Nosiłam go niedawno, kiedy pogoda była jeszcze szaro-bura, a ja zastana wiałam się czy nie przespałam przypadkiem kilku miesięcy i zamiast lipca mamy już listopad. Przyciąga wzrok i jest bardzo radosny i optymistyczny. Na pewno jeszcze powtórzę ten wariant lub skomponuję inny.
Krótko o użytych lakierach:
- kciuk - miętowy - Colour Alike Q /ku/ seria limitowana - Lato w pełni - 151 Miętus
- wskazujący - różowy - Colour Alike Q /ku/ - 103 Włóż róż
- środkowy - pomarańczowy - Colour Alike Q /ku/ - seria limitowana - Lato w pełni - 154 Mechaniczna Pomarańcza
- serdeczny - żółty - Colour Alike Q /ku/ - seria limitowana - Lato w pełni - 153 Ja-Jo
- mały - zielony - Sensique nr255 Drink With Lime
Do ozdobienia użyłam czarnego bulionu i kwiatuszków które nawiasem mówiąc bardzo lubię. Wzór powtórzyłam na obu dłoniach z tym, że kolejność kolorów na prawej ręce jest odwrócona w stosunku do lewej. A teraz kilka zdjęć. Z racji tego, że nie potrafiłam się zdecydować jest więcej niż planowałam :D
Prawa dłoń:
Lewa dłoń:
Też czasem lubicie takie pstrokate zestawienia? :)
Krótko o użytych lakierach:
- kciuk - miętowy - Colour Alike Q /ku/ seria limitowana - Lato w pełni - 151 Miętus
- wskazujący - różowy - Colour Alike Q /ku/ - 103 Włóż róż
- środkowy - pomarańczowy - Colour Alike Q /ku/ - seria limitowana - Lato w pełni - 154 Mechaniczna Pomarańcza
- serdeczny - żółty - Colour Alike Q /ku/ - seria limitowana - Lato w pełni - 153 Ja-Jo
- mały - zielony - Sensique nr255 Drink With Lime
Do ozdobienia użyłam czarnego bulionu i kwiatuszków które nawiasem mówiąc bardzo lubię. Wzór powtórzyłam na obu dłoniach z tym, że kolejność kolorów na prawej ręce jest odwrócona w stosunku do lewej. A teraz kilka zdjęć. Z racji tego, że nie potrafiłam się zdecydować jest więcej niż planowałam :D
Prawa dłoń:
Lewa dłoń:
Też czasem lubicie takie pstrokate zestawienia? :)
środa, 3 sierpnia 2011
The Make Up Blog Award
Tym razem dziękuję oTAGowanie princetonxgirl i zakręconej_ :)
Zasady:
1. Napisz kto przyznał Ci nagrodę
2. Napisz 7 makijażowych faktów o sobie
3. Przekaż nagrodę 15 następnym blogerkom
Jakoś ciężko było mi zdecydować na te 7 faktów, ale coś tam wydumałam.
1. Moim pierwszym "dorosłym" kosmetykiem był czarny tusz do rzęs z Miss Sporty, nabyty gdzieś w okolicach połowy gimnazjum i używany na specjalne okazje.
2. Moje pierwsze własne lakiery do paznokci kupiłam w Naturze z najlepszą przyjaciółką za ciężko ubierane pieniądze i były w kolorze żółtym i zielonym.
3. Nadal szukam idealnego kremu matującego i podkładu do mojej jasnej i tłustej cery.
4. Koloru którego bardzo nie lubię w cieniach do powiek jest różowy. Moim zdaniem sprawia, że oczy nabierają wyglądu zmęczonych i zaróżowionych jak w czasie przeziębienia. Nie bardzo potrafię się do niego przekonać.
5. Jeżeli muszę wyjść w 5 minut, mój makijaż stanowi podkład, puder pyłkowy i tusz do rzęs.
6. Praktycznie nie używam czarnej kredki do oczu. Przy mojej jasnej cerze całkowicie przerzuciłam się na inne kolory, a najciemniejszym z ich jest brąz.
7. Dopiero od niedawna używam pudru brązującego. Długo się do niego przekonywałam, uważając go za zupełnie zbyteczny. Teraz jednocześnie korzystam z różu i pudru brązującego i nie chcę już rezygnować z tego duetu.
Jak zwykle z powodu chronicznego braku czasu, tak długo odpowiadałam, że już chyba wszyscy zdążyli się wykazać w tej kwestii. A mi już teraz bardzo trudno znaleźć kogoś kto jeszcze tego nie zrobił.
Nagrodę przekazuje dalej do:
1. Idealna Kobieta
2. Agnieszka
3. A.
Subskrybuj:
Posty (Atom)