Po powrocie ze wsi od razu wpadłam w wir pracy i zanim się obejrzałam, już jest prawie połowa miesiąca....jak zwykle szok.
Wyjazd był fantastyczny, pogoda piękną w dzień i burzowa w nocy, odpoczęłam i częściowo zregenerowałam siły. :)
Korzystając z kilku dniowej przerwy w pracy, postanowiłam pobawić się trochę w malowanie paznokci, ponowie metodą ombre. Dopiero mój chłopak uświadomił mi,że moje paznokcie wyglądają zupełnie jak (chyba wszystkim doskonale znale z dzieciństwa) musujące cukierki Musss ;D
źródło
Sam mani bardzo mi się podoba, jest żywy, przyciąga wzrok i faktycznie przypomina gruszkowe i pomarańczowe opakowania musujących cukierków. Całość w rzeczywistości ma nieco żywsze kolory. Niestety nie udało mi się tego całkowicie uchwycić.
Do jego wykonania użyłam:
- zielony lakier - Q by Colour Alike nr 161 Tatarak
- pomarańczowy lakier - Joko Spicy Orange J143
- cieniowanie - Sensique nr 256 Sunny Sparkle
- całość pokryłam - Colour Alike glitter nr 206
Co Wy na to?
czwartek, 12 lipca 2012
niedziela, 1 lipca 2012
Dno
To pierwszy post tego typu na moim blogu. Dlaczego? Chyba sęk tkwi w tym, że jakoś przerażało mnie przechowywanie gdzieś tych wszystkich pustych opakowań przez cały miesiąc ;p Teraz się zorganizowałam i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeżeli Wam się spodoba to dołożę wszelkich starań żeby kontynuować moje publiczne denko.
BeBeauty - peeling do ciała - borówka
Chyba wszystkim doskonale znany. Miałam wszystkie peelingi z tej serii i ten ma najintensywniejszy zapach. Dla niektórych może być męczący. Zawierał naturalne drobinki peelingujące które dla mnie w dostateczny sposób spełniały swoją funkcję. Miał rzadką konsystencję, co uważam za minus w przypadku kosmetyków tego typu.
Avon- pachnące mgiełki do ciała fiołek i liczi oraz lawenda i rumianek
Produkty popularne i znane. Wiem,że cześć dziewczyn nie lubi ich ze względu na chemiczny zapach. Ja jednak ich w ten sposób nie odbieram, i od dobrych paru lat zawsze mam jakąś wersję na stanie. Lubię je jako mgiełki do torebki które służą mi do szybkiego orzeźwienia. Są często w promocji, jedynie znaczna ilość mgiełek w ofercie o zapachu "jedzeniowym" mnie trochę drażni, ponieważ takich zapachów na sobie nie toleruje. Czekam na większa ilość zapachów typowo kwiatowych.
Ziaja- mleczko ogórkowe - cera normalna, tłusta i mieszana
Moja mała odskocznia od płynów dwufazowych. Dobry produkt za niską cenę. Może bez cudów i rewelacji, ale robi to co do niego należy, nie podrażnił mi oczu, ani nie spowodował, pojawienia się małych, różowych nieprzyjaciół. Na pewno wrócę do niego za jakiś czas.
Avon - chłodzący spray do stóp Wiśniowa Świeżość
Bardzo długo go męczyłam. Zapach mi się sprzykrzył, wyczuwa się w nim alkohol i oprócz chwilowego chłodu i wilgoci na stopach nic po sobie nie pozostawiał. Nie jestem z niego zadowolona i więcej na pewno nie kupie.
Ziaja - bloker anty-perspirant
Produkt chyba dość kontrowersyjny, podczas gdy cześć go kocha reszta go nienawidzi. Ja swój zużywałam, około roku i już mam w łazience kolejny. Czytałam, że wiele osób podrażnia i powoduje okropne swędzenie i pieczenie. Na samym początku też tak miałam, i podchodziłam do niego z wielkim dystansem. Jednak z czasem to minęło, chyba skóra się do niego przyzwyczaiła. Używam go od ponad roku raz w tygodniu i jestem zadowolona.
Ziaja - Herbika Plant - krem pod oczy z bławatkiem rozjaśniający cienie
Kolejna Ziaja ;p Krem tani (niecałe 10zł), bardzo wydajny. Czy zmniejszył mi cienie pod oczami? Trudno powiedzieć, cienie miałam zawsze i pewnie będę mieć zawsze. Ale krem dobrze nawilża skórę wokół oczu, ma lekka konsystencję, szybko się wchłania i dobrze współgra z korektorem pod oczy i innymi kosmetykami kolorowymi. Jestem na tak.
Ziaja - nuno maska z zieloną glinką
Ta Ziaja natomiast okazała się kompletna kalpą. Męczyłam się strasznie z tą maseczką, byle się jej szybko pozbyć. Nie wiem co mnie podkusiło, że ją kupić. Produkt z kategorii "udaję, że jestem i działam, a w rzeczywistości nic nie robię". Odnosiłam wrażenie, że z zielonej glinki to ma tylko kolor, a nakładałam ją i zmywałam, tylko dla lepszego samopoczucia, żeby udawać, że dbam o cerę. Nic zupełnie nie robiła, ani dobrego ani złego. Dlatego jej już podziękuję.
Biochemia Urody - maseczka różana
Maseczka pochodząca jeszcze z mojego szaleństwa po odkryciu kosmetyków do samodzielnego robienia. W sierpniu miną by już rok jak ją zrobiłam, dlatego przyśpieszyłam obroty, żeby się nie przeterminowała. Hmmmm... i jakoś za bardzo się nie polubiłyśmy, trochę denerwowała mnie jej forma rozrabiania na bieżąco z wodą, potem z kolei jak już miałam na to chwile to nie mogłam jej domyć i pewnie dlatego nie stosowałam jej często. Może gdybym stosowała ją regularnie, to były by jakiekolwiek efekty. Krzywy mi nie zrobiła, ale cudu też nie było. Następnego razu nie będzie.
Nivea - pomadka soft rose
Klasyka od wielu lat. Jedyny kosmetyk Nivea do którego wracam, co jakiś czas. Doskonała na co dzień sama lub pod kolorowe szminki. Na razie Carmex ją wyparł.
Dajcie znać czy lubicie tego typu posty i czy chcecie ich więcej, oraz, czy macie wyrobione własne opinie na temat przedstawionych kosmetyków.
A ja tym czasem łapie torby, biorę faceta pod rękę i uciekam z wielkiego miasta na wieś odreagować przez parę pięknych i mam nadzieję słonecznych dni. Do zobaczenia wkrótce :D
BeBeauty - peeling do ciała - borówka
Chyba wszystkim doskonale znany. Miałam wszystkie peelingi z tej serii i ten ma najintensywniejszy zapach. Dla niektórych może być męczący. Zawierał naturalne drobinki peelingujące które dla mnie w dostateczny sposób spełniały swoją funkcję. Miał rzadką konsystencję, co uważam za minus w przypadku kosmetyków tego typu.
Avon- pachnące mgiełki do ciała fiołek i liczi oraz lawenda i rumianek
Produkty popularne i znane. Wiem,że cześć dziewczyn nie lubi ich ze względu na chemiczny zapach. Ja jednak ich w ten sposób nie odbieram, i od dobrych paru lat zawsze mam jakąś wersję na stanie. Lubię je jako mgiełki do torebki które służą mi do szybkiego orzeźwienia. Są często w promocji, jedynie znaczna ilość mgiełek w ofercie o zapachu "jedzeniowym" mnie trochę drażni, ponieważ takich zapachów na sobie nie toleruje. Czekam na większa ilość zapachów typowo kwiatowych.
Ziaja- mleczko ogórkowe - cera normalna, tłusta i mieszana
Moja mała odskocznia od płynów dwufazowych. Dobry produkt za niską cenę. Może bez cudów i rewelacji, ale robi to co do niego należy, nie podrażnił mi oczu, ani nie spowodował, pojawienia się małych, różowych nieprzyjaciół. Na pewno wrócę do niego za jakiś czas.
Avon - chłodzący spray do stóp Wiśniowa Świeżość
Bardzo długo go męczyłam. Zapach mi się sprzykrzył, wyczuwa się w nim alkohol i oprócz chwilowego chłodu i wilgoci na stopach nic po sobie nie pozostawiał. Nie jestem z niego zadowolona i więcej na pewno nie kupie.
Ziaja - bloker anty-perspirant
Produkt chyba dość kontrowersyjny, podczas gdy cześć go kocha reszta go nienawidzi. Ja swój zużywałam, około roku i już mam w łazience kolejny. Czytałam, że wiele osób podrażnia i powoduje okropne swędzenie i pieczenie. Na samym początku też tak miałam, i podchodziłam do niego z wielkim dystansem. Jednak z czasem to minęło, chyba skóra się do niego przyzwyczaiła. Używam go od ponad roku raz w tygodniu i jestem zadowolona.
Ziaja - Herbika Plant - krem pod oczy z bławatkiem rozjaśniający cienie
Kolejna Ziaja ;p Krem tani (niecałe 10zł), bardzo wydajny. Czy zmniejszył mi cienie pod oczami? Trudno powiedzieć, cienie miałam zawsze i pewnie będę mieć zawsze. Ale krem dobrze nawilża skórę wokół oczu, ma lekka konsystencję, szybko się wchłania i dobrze współgra z korektorem pod oczy i innymi kosmetykami kolorowymi. Jestem na tak.
Ziaja - nuno maska z zieloną glinką
Ta Ziaja natomiast okazała się kompletna kalpą. Męczyłam się strasznie z tą maseczką, byle się jej szybko pozbyć. Nie wiem co mnie podkusiło, że ją kupić. Produkt z kategorii "udaję, że jestem i działam, a w rzeczywistości nic nie robię". Odnosiłam wrażenie, że z zielonej glinki to ma tylko kolor, a nakładałam ją i zmywałam, tylko dla lepszego samopoczucia, żeby udawać, że dbam o cerę. Nic zupełnie nie robiła, ani dobrego ani złego. Dlatego jej już podziękuję.
Biochemia Urody - maseczka różana
Maseczka pochodząca jeszcze z mojego szaleństwa po odkryciu kosmetyków do samodzielnego robienia. W sierpniu miną by już rok jak ją zrobiłam, dlatego przyśpieszyłam obroty, żeby się nie przeterminowała. Hmmmm... i jakoś za bardzo się nie polubiłyśmy, trochę denerwowała mnie jej forma rozrabiania na bieżąco z wodą, potem z kolei jak już miałam na to chwile to nie mogłam jej domyć i pewnie dlatego nie stosowałam jej często. Może gdybym stosowała ją regularnie, to były by jakiekolwiek efekty. Krzywy mi nie zrobiła, ale cudu też nie było. Następnego razu nie będzie.
Nivea - pomadka soft rose
Klasyka od wielu lat. Jedyny kosmetyk Nivea do którego wracam, co jakiś czas. Doskonała na co dzień sama lub pod kolorowe szminki. Na razie Carmex ją wyparł.
Dajcie znać czy lubicie tego typu posty i czy chcecie ich więcej, oraz, czy macie wyrobione własne opinie na temat przedstawionych kosmetyków.
A ja tym czasem łapie torby, biorę faceta pod rękę i uciekam z wielkiego miasta na wieś odreagować przez parę pięknych i mam nadzieję słonecznych dni. Do zobaczenia wkrótce :D
czwartek, 28 czerwca 2012
Holosek
O kupnie tego lakieru wspominałam już w połowie marca. Jednak coś nie mogłam się zabrać za niego. W końcu przy okazji mojego ostatniego egzaminu, doczekał się swojej chwili chwały ;p
Golden Rose holographic color nr 114
Objętość: 5,5 ml
Brązowo-rudawy kolor. Dwie warstwy kryją całkowicie, lakier szybko wysycha i jest dość trwały. Jednym słowem przyjemny lakier jak wszystkie jakie mam z tej linii :)
Jak Wam się podoba?
Golden Rose holographic color nr 114
Objętość: 5,5 ml
Brązowo-rudawy kolor. Dwie warstwy kryją całkowicie, lakier szybko wysycha i jest dość trwały. Jednym słowem przyjemny lakier jak wszystkie jakie mam z tej linii :)
Jak Wam się podoba?
wtorek, 19 czerwca 2012
Żar tropików i pomarańcze
Euro we Wrocławiu zakończone, ciąg dalszy sesji w toku i kiedy trzeba się znowu uczyć pogoda zrobiła się jak marzenie. Lepiej uściślę, jak marzenie dla tych co mają wolne. Reszta topi się przy notatkach i odpędza milion pomysłów na ciekawsze spędzenie czasu albo odlicza czas do końca pracy. Dlaczego tydzień temu nie było takiej pogody ja się pytam!? ><
Trochę postękałam, a teraz do rzeczy ;p Coś pięknego i kolorowego na upalne dni.
Nowości z letniej kolekcji Lato 2012 od Colour Alike
Dwa soczyste, całkowicie kremowe prawdziwie letnie kolorki.
Kto tu czasem zagląda, wie, że lakiery tej firmy kocham miłością bezwarunkową i złego słowa o nich nie powiem. Całkowicie kryją przy 2 warstwach, nie smużą, świetnie się aplikują, dobrze schną i są trwałe czyli standard :D
Q by Colour Alike
nr 164 Tańczę i jem pomarańcze
nr 165 Żar tropików
Żółty lakier dodatkowo pokryłam Colour Alike - glitter nr 206
Mi przypadły do gustu. A Wam jak się podobają?
Trochę postękałam, a teraz do rzeczy ;p Coś pięknego i kolorowego na upalne dni.
Nowości z letniej kolekcji Lato 2012 od Colour Alike
Dwa soczyste, całkowicie kremowe prawdziwie letnie kolorki.
Kto tu czasem zagląda, wie, że lakiery tej firmy kocham miłością bezwarunkową i złego słowa o nich nie powiem. Całkowicie kryją przy 2 warstwach, nie smużą, świetnie się aplikują, dobrze schną i są trwałe czyli standard :D
Q by Colour Alike
nr 164 Tańczę i jem pomarańcze
nr 165 Żar tropików
Żółty lakier dodatkowo pokryłam Colour Alike - glitter nr 206
Mi przypadły do gustu. A Wam jak się podobają?
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Małe co nieco
Tak bardzo miałam dzisiaj ochotę na zakupy, a jednocześnie tak bardzo niczego nie potrzebuje i tak bardzo miałam oszczędzać! Skończyło się na tym, że i tak kupiłam parę drobiazgów, które i tak kończą się w miarę szybko. Muszę jednak podkreślić, że byłam bardzo dzielna i wyszłam z Inglota bez pięknego różu z najnowszej kolekcji nr 46 a, do stoiska Flormar nawet nie podeszłam! Dzisiaj przywędrowały również nowości z Barbry :)
- Isana-brzoskwiniowy żel do golenia cena w promocji: 6,99 zł
Czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na blogach. Sama do tej pory używałam pianki do golenia z Venus. Czas spróbować coś nowego.
- Babydream-szampon cena w promocji: 3,49 zł
Chyba wszystkim doskonale znany. Osobiście używam go do mycia pędzli i czasami do mycia włosów po olejach.
- Marion-delikatny płyn do demakijażu oczu dwufazowy cena: 5,49 zł
Kupiłam go z czystej ciekawości. Na półce stał oznaczony jako nowość. Był jeszcze płyn micelarny (liliowa buteleczka) chyba nawet w tej samej cenie. Jestem ciekawa jak się sprawdzi z porównaniu ze znaną już Ziają i Delią.
- Eveline-profesjonalny peeling i maska-serum do rąk cena: 2,19 zł
Po tym jak moim numerem jeden jest odżywka z Eveline 8w1 szukam kolejnych perełek z tej firmy. Każda z saszetek zawiera po 6 ml produktu. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich ostatnio dość przesuszonych dłoniach. Już nie mówiąc o obiecanym przez producenta "Efekcie jak z salonu w 15 minut".
- Marion-maseczka oczyszczająca peel off, ekstrakt z ananasa i brzoskwini cena: 2,99 zł
To co mnie przyciągnęło do tej maseczki to zamykany dozownik. Jestem nim zachwycona! Nareszcie ktoś pomyślał. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zużyć za jednym razem całej maseczki w saszetce. Na początku są kombinacje jak ją najwygodniej otworzyć, natomiast potem jak ją zabezpieczyć przed wyschnięciem. Wtedy u mnie w ruch idą wsuwki do włosów oraz klamerki do prania którymi "zamykam" pozwijane saszetki... Ktoś to lubi? Ja nie bardzo. Mam nadzieje, że pomysł z dozownikiem będzie strzałem w dziesiątkę :)
- Essence-poder brązujący cena: 7,99 zł
Wcale nie miałam zamiaru go szukać, a tym bardziej kupować. Jednak kiedy zobaczyłam, że do tej pory uchowały się jakieś i są i czekają na mnie to już nie mogłam się oprzeć.
- Q by Colour Alike- nr 161, 164, 165 cena: 10,99 zł
- Colour Alike-glitter nr 206 cena: 9,49 zł
Kto czyta mojego bloga wie, że jestem wielką fanką tych lakierów. I wiem, że słusznie. Kto nie próbował jeszcze cacek z tej firmy to czas najwyższy! Piękne kolorki pochodzą z najnowszej letniej kolekcji.
Miałyście już coś z tych kosmetyków? Recenzji których z nich jesteście najbardziej ciekawe?
- Isana-brzoskwiniowy żel do golenia cena w promocji: 6,99 zł
Czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na blogach. Sama do tej pory używałam pianki do golenia z Venus. Czas spróbować coś nowego.
- Babydream-szampon cena w promocji: 3,49 zł
Chyba wszystkim doskonale znany. Osobiście używam go do mycia pędzli i czasami do mycia włosów po olejach.
- Marion-delikatny płyn do demakijażu oczu dwufazowy cena: 5,49 zł
Kupiłam go z czystej ciekawości. Na półce stał oznaczony jako nowość. Był jeszcze płyn micelarny (liliowa buteleczka) chyba nawet w tej samej cenie. Jestem ciekawa jak się sprawdzi z porównaniu ze znaną już Ziają i Delią.
- Eveline-profesjonalny peeling i maska-serum do rąk cena: 2,19 zł
Po tym jak moim numerem jeden jest odżywka z Eveline 8w1 szukam kolejnych perełek z tej firmy. Każda z saszetek zawiera po 6 ml produktu. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich ostatnio dość przesuszonych dłoniach. Już nie mówiąc o obiecanym przez producenta "Efekcie jak z salonu w 15 minut".
- Marion-maseczka oczyszczająca peel off, ekstrakt z ananasa i brzoskwini cena: 2,99 zł
To co mnie przyciągnęło do tej maseczki to zamykany dozownik. Jestem nim zachwycona! Nareszcie ktoś pomyślał. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zużyć za jednym razem całej maseczki w saszetce. Na początku są kombinacje jak ją najwygodniej otworzyć, natomiast potem jak ją zabezpieczyć przed wyschnięciem. Wtedy u mnie w ruch idą wsuwki do włosów oraz klamerki do prania którymi "zamykam" pozwijane saszetki... Ktoś to lubi? Ja nie bardzo. Mam nadzieje, że pomysł z dozownikiem będzie strzałem w dziesiątkę :)
- Essence-poder brązujący cena: 7,99 zł
Wcale nie miałam zamiaru go szukać, a tym bardziej kupować. Jednak kiedy zobaczyłam, że do tej pory uchowały się jakieś i są i czekają na mnie to już nie mogłam się oprzeć.
- Q by Colour Alike- nr 161, 164, 165 cena: 10,99 zł
- Colour Alike-glitter nr 206 cena: 9,49 zł
Kto czyta mojego bloga wie, że jestem wielką fanką tych lakierów. I wiem, że słusznie. Kto nie próbował jeszcze cacek z tej firmy to czas najwyższy! Piękne kolorki pochodzą z najnowszej letniej kolekcji.
Miałyście już coś z tych kosmetyków? Recenzji których z nich jesteście najbardziej ciekawe?
czwartek, 7 czerwca 2012
Cha cha cha, oraz dzień wolny przed startem Euro 2012
Długo oczekiwana przerwa w sesji (o dzięki ci za to Euro2012!), i wreszcie nieco więcej wolnego czasu. Postanowiłam więc spróbować czegoś nowego, na co zwykle nie miałam czasu. Tym razem padło na ostatnio dość popularne na blogach zdobienie paznokci, tzw. ombre.
Przy okazji pochwalę się także pierwszym i na razie jedynym w moich zbiorach lakierem z China Glaze. Choć są one w Polsce zdobywane głównie drogą internetową, cieszą się dużą popularnością i dobrą opinią. Dłuuuugo zbierałam się, aby kupić jakiś "na spróbowanie". Jednak zawsze było jakieś "ale" które skutecznie mnie do tego zniechęcało. Dopiero na Dniach Urody i Spa we Wrocławiu miałam okazję obejrzeć lakiery na żywo przed ich zakupem, co zmotywowało mnie ostatecznie i tak stałam się szczekliwą właścicielką pięknej soczystej zieleni z China Glaze.
Jak go tylko zobaczyłam wiedziałam, że to będzie ten jedyny :D
Do cieniowania użyłam lakieru z kolekcji Miasto jest moje Colour Alike nr 469 Aleja Gwiazd.
Okazało się, że zdobienie robi się szybciej i o wiele łatwiej niż to sobie wyobrażałam. Efektem jestem zachwycona i już wiem, że przez wakacje jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach w różnych wersjach kolorystycznych.
Korzystając z dnia wolnego, ładniej pogody oraz niedużej odległości, poszłam na małe oględziny w okolice stadionu wrocławskiego. Okazało się, że wiele osób wpadło na taki sam pomysł jak ja, świetne jest to, że można tam było spotkać ludzi naprawdę w każdym wieku, a także osoby same, całe rodziny i spore grupy. Wyczuwało się atmosferę oczekiwania i małego napięcia. Jutro już tam nie będzie tak spokojnie ;)
Nie interesuje się zupełnie żadnym sportem, dlatego mój mężczyzna robi to za nas oboje. Jednak przy większych okazjach jestem w stanie wzbudzić w sobie zainteresowanie i w miarę satysfakcjonujący zapał kibica. Dlatego jutro prosto z pracy gnam do Niego na transmisję meczu we Wrocławiu (Rosja-Czechy).
A Wam jak miną wolny dzień? Macie zamiar choć symbolicznie obejrzeć lub nawet być na którymś meczu? Czy może jesteście obojętne na Euro2012 z niecierpliwością wyczekujecie jego końca?
Przy okazji pochwalę się także pierwszym i na razie jedynym w moich zbiorach lakierem z China Glaze. Choć są one w Polsce zdobywane głównie drogą internetową, cieszą się dużą popularnością i dobrą opinią. Dłuuuugo zbierałam się, aby kupić jakiś "na spróbowanie". Jednak zawsze było jakieś "ale" które skutecznie mnie do tego zniechęcało. Dopiero na Dniach Urody i Spa we Wrocławiu miałam okazję obejrzeć lakiery na żywo przed ich zakupem, co zmotywowało mnie ostatecznie i tak stałam się szczekliwą właścicielką pięknej soczystej zieleni z China Glaze.
Jak go tylko zobaczyłam wiedziałam, że to będzie ten jedyny :D
Do cieniowania użyłam lakieru z kolekcji Miasto jest moje Colour Alike nr 469 Aleja Gwiazd.
Okazało się, że zdobienie robi się szybciej i o wiele łatwiej niż to sobie wyobrażałam. Efektem jestem zachwycona i już wiem, że przez wakacje jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach w różnych wersjach kolorystycznych.
Korzystając z dnia wolnego, ładniej pogody oraz niedużej odległości, poszłam na małe oględziny w okolice stadionu wrocławskiego. Okazało się, że wiele osób wpadło na taki sam pomysł jak ja, świetne jest to, że można tam było spotkać ludzi naprawdę w każdym wieku, a także osoby same, całe rodziny i spore grupy. Wyczuwało się atmosferę oczekiwania i małego napięcia. Jutro już tam nie będzie tak spokojnie ;)
Nie interesuje się zupełnie żadnym sportem, dlatego mój mężczyzna robi to za nas oboje. Jednak przy większych okazjach jestem w stanie wzbudzić w sobie zainteresowanie i w miarę satysfakcjonujący zapał kibica. Dlatego jutro prosto z pracy gnam do Niego na transmisję meczu we Wrocławiu (Rosja-Czechy).
A Wam jak miną wolny dzień? Macie zamiar choć symbolicznie obejrzeć lub nawet być na którymś meczu? Czy może jesteście obojętne na Euro2012 z niecierpliwością wyczekujecie jego końca?
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Nudno na egzamin
Jutro mam egzamin na który (z resztą jak widać) intensywnie się uczę ech... ^^"
Postanowiłam jutro wyglądać jak przykładny student i za bardzo nie wyróżniać się z tłumu (dla własnego dobra). Tym sposobem nawet paznokcie mam nudne. (Bo oczywiście tak się intensywnie uczę, że musiałam poświęcić nieco czasu i na nowy manicure...).
Nudziaków u mnie jak na lekarstwo, kiepsko się w nich czuje, a i dobranie odpowiedniego koloru do mojej jasnej karnacji sprawia mi trudność. Jednak po ten sama mi się rączka wyciągnęła, a że kosztował grosze na targach postanowiłam spróbować.
Mariza nr 32
Cena: niecałe 4 zł
Objętość: 5 ml
Lakier całkowicie kremowy, jest to mleczny beż z różowymi tonami. Ładnie komponuje się z jasną karnacją, optycznie nie pogłębiając jej bladości. Łatwo się nakłada, nie smuży i szybko wysycha. Co do trwałości nie mogę się wypowiedzieć, ale zapowiada się nie źle. Myślę, że maluchy z Marizy nie bezpodstawnie są tak chwalone. Coś w tym jednak musi być ;p
Jako bazy użyłam odżywki Eveline 8w1, 2 warstwy Marizy i wysuszacz z LaRosa.
Postanowiłam jutro wyglądać jak przykładny student i za bardzo nie wyróżniać się z tłumu (dla własnego dobra). Tym sposobem nawet paznokcie mam nudne. (Bo oczywiście tak się intensywnie uczę, że musiałam poświęcić nieco czasu i na nowy manicure...).
Nudziaków u mnie jak na lekarstwo, kiepsko się w nich czuje, a i dobranie odpowiedniego koloru do mojej jasnej karnacji sprawia mi trudność. Jednak po ten sama mi się rączka wyciągnęła, a że kosztował grosze na targach postanowiłam spróbować.
Mariza nr 32
Cena: niecałe 4 zł
Objętość: 5 ml
Lakier całkowicie kremowy, jest to mleczny beż z różowymi tonami. Ładnie komponuje się z jasną karnacją, optycznie nie pogłębiając jej bladości. Łatwo się nakłada, nie smuży i szybko wysycha. Co do trwałości nie mogę się wypowiedzieć, ale zapowiada się nie źle. Myślę, że maluchy z Marizy nie bezpodstawnie są tak chwalone. Coś w tym jednak musi być ;p
Jako bazy użyłam odżywki Eveline 8w1, 2 warstwy Marizy i wysuszacz z LaRosa.
A na koniec mój hit towarzyszący mi już parę ładny sesji, na pewno większości doskonale znany. Ja jednak co pół roku nie mogę wyjść z podziwu ile jest w nim prawdy :D Ze specjalną dedykacją dla tych którzy nadal walczą ;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































