Do tej pory limitowane edycja od Catrice, średnio mnie ruszały. Jednak kiedy zobaczyłam Cucube na żywo to oniemiałam. Było wszytko dostępne, oprócz bronzera, a ja byłam tek zachwycona, że z chęcią kupiła bym wszytko.
Źródło: internet
Jednak rozum czuwał, i choć serce bolało z największym żalem odłożyłam lakiery i przepiękną, rudą szminkę. Mimo wszytko zabrałam, ze sobą do domu dwa drobiazgi.
Sypki cień nr C05 Take It Mint
Na sucho ma dość średnie krycie, na mokro natomiast już nie ma z tym problemu. Tworzy zjawiskową metalicznie mieniącą się tafle.
Eye liner nr C01 również o nazwie Take It Mint
Piękny miętowy matowy kolor. Wygodny pędzelek i konsystencja samego kosmetyku pozwala na zrobienie ładnej kreski nawet bez wprawy. Robi delikatne prześwity, ale przy nałożeniu grubszej warstwy albo delikatnych poprawkach problem znika.
Jednak to co decyduje o tym, że już jest to mój ulubieniec to TRWAŁOŚĆ! Po zaschnięciu trzyma się bez zarzutu cały dzień, bez rozmazywania, łuszczenia się, blaknięcia, odbijania i innych niepożądanych przygód. Nie oznacza to, że wieczorem trzeba go zdzierać nie wiadomo czym. Dwufazowy płyn doskonale sobie z nim radzi.
Ponad to, przy dość minimalistycznym makijażu, miętowy kolor naprawdę zwraca uwagę. Usłyszałam wiele komplementów kiedy przyszłam w nim do pracy i to czym podbija serca to właśnie oryginalny kolor :)
Jak Wam się podoba Cucuba? Znalazłyście coś dla siebie?
sobota, 15 września 2012
środa, 12 września 2012
Denko - sierpień 2012
Spóźnione denko, więc bez zbędnej gadaniny:
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Mokre chusteczki o delikatnym zapachu charakterystycznym dla całej tej serii. Używam ich wszechstronnie od wstępnego zmywania makijażu, szybkiego czyszczenia pędzli "na już" i mycia rąk, po przecieranie blatów mebli jak i butów "na ostatnią chwilę". Ze wszystkim dają sobie doskonale radę. Są tanie i powszechnie dostępne. Uważam jednak, że mogły by być odrobinę bardziej nasączone płynem. Polecam także przechowywanie w plastikowym pudełku lub woreczku, w przeciwnym razie mogą zacząć wysychać.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Dezodorant któremu jestem wierna już chyba ponad rok. Wydajny, działanie bez zastrzeżeń, przyjemny świeży zapach. Jedyny warunek jakiego nie spełnia to białe ślady, które przy nieostrożnym zakładaniu bluzek, mogą pojawić się na naszym ubraniu. Jednak ćwiczenie czyni mistrza i nawet odpowiedniego zakładania bluzek można się nauczyć ;p "Maxi format" jest zazwyczaj dostępny w Biedronkach.
Ziaja - szampon do włosów przetłuszczających się, lawendowy
To już moja druga butelka. Tani i duży szampon, przyjemny w użyciu i wydajny. Nie spowodował u mnie żadnych problemów ani ze skórą głowy ani z włosami, mimo to, że używałam go praktycznie codziennie. I właśnie...tutaj nie jestem wstanie powiedzieć Wam, czy przedłuża on świeżość włosów, bo ja i tak myję je codziennie. Wiec jeżeli szampon nie podrażnia mi skóry głowy, nie robi mi dziwnych rzeczy z włosami, jest wydajny, dobrze się pieni, a do tego jest jeszcze tani to mi w zupełności wystarcza.
Avon - senes lagoon, gruboziarnisty peeling do ciała
Produkt który lubię i wracam do niego co jakiś czas głownie przez przyjemny i świeży zapach, ładne i praktyczne opakowanie, a także wydajność oraz cenę (oczywiście w promocjach). Jednak funkcji peelingu nie spełnia on w żadnym wymiarze. Mała ilość i wielkość drobinek które się w nim znajdują, skutecznie uniemożliwiają mu spełnienie zamierzonej funkcji. Na złuszczanie nie ma co liczyć, tak na prawdę jest to przyjemny żel z mikrogranulkami, do prawdziwego peelingu jeszcze mu daleko.
Ziaja - sopot sun, mleczko po opalaniu z wapnem
Lekkie mleczko o lejącej się konsystencji i delikatnym zapachu. Szybko się wchłania, nawilża, delikatnie chłodzi i przynosi ukojenie ściągniętej i napiętej po opalaniu skórze. Jest tani i dostępny bez problemu. Nie wiem jak sobie da radę, kiedy ktoś naprawdę przesadzi ze słońcem, jednak dla mnie po umiarkowanym opalaniu się z filtrami lub po przypadkowym "przypieczeniu się" podczas maratonu na mieście jest dobry.
Marion - maseczka oczyszczająca, peel off
Produkt o którym już wspominałam, zaraz po jego zakupie. Zachwycił mnie dozownik i to podtrzymuje. Pomysł świetny i była bym prze szczęśliwa, jak by to rozwiązanie zostało wprowadzone we wszystkich produktach w saszetkach. Niska cena (2,99zł) i wydajność (4 aplikacje na całą twarz) również na plus. Na tym zachwyty się kończą, bo sama maseczka rewelacją nie jest. Już na samym początku składu pomiędzy wodą, a gliceryną znajdują się dwa alkohole, zresztą nawet składu czytać nie trzeba, bo maseczka tak bardzo śmierdzi alkoholem, że przy nakładaniu jej na twarz, aż oczy łzami zachodzą. Dalej, jak dla mnie ta maseczka nigdy całkowicie nie zastyga, owszem, można ją jakoś tam pościągać w kawałkach, ale pozostaje taka miejscami lekko galaretowata. A po tym wszystkim, człowiek stwierdza, że maseczka właściwie nic nie zrobiła, ewentualnie pozostawia wrażenie nieco gładszej skóry, co zapewne zawdzięcza się glicerynie i na tym koniec bajki. Efekt długo się nie utrzymuje i jest to w sumie takie paćkanie się dla idei. Maseczka krzywdy mi nie zrobiła, ale nie jestem z niej zadowolona i nie kupie ponownie.
Perfecta - wulkaniczny peeling i zmiękczająca maska - serum do stóp
Przede wszystkim, produkt pachnie jak różowa guma orbit dla dzieci (no kto co lubi). Jest mało wydajny, do wyboru mamy opcję "hulaj duszo", czyli zużycie z rozmachem na raz, albo "minimalistyczną", czyli cierpliwe rozdzielanie, żeby maksymalnie starczyło na 2 razy, serum max 3 razy. Peeling przypomina mi trochę pomarańczowy z Biedronki, który nawiasem mówiąc bardzo lubię. Ale jeżeli miała bym wybrać ten lepszy, to biedronkowy wygrywa. Maska-serum niby dobry, ale efekt jaki daje bardzo krótkotrwały. Ponad to produkty do stóp w saszetkach nie są zbyt wygodne w użyciu i po tym zestawie zdecydowanie stawiam na tubki i pompki. Jednym słowem spróbowałam, produkt nie jest zły, ale więcej nie zagości na moich stopach.
dermaglin - maseczka przeciwtrądzikowa Zielona Glinka Kambryjska + aloes + owies
Wspominałam już kieeeeeedyś o tej maseczce. I od kiedy ją odkryłam zawsze mam, przynajmniej jedna saszetkę w zapasie. Nie będę bardzo się o niej rozpisywać, bo zasługuje ona na osobny post, który na pewno się pojawi. Krótko mówiąc, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Rewelacyjnie wpływa na tłustą i mieszaną cerę stosowana zarówno na całą twarz jak i miejscowo. Nie jest najtańsza (ponad 5 zł za 20g), ale starcza spokojnie na kilka aplikacji i jest niezastąpiona oraz warta ceny.
Miałyście ktoryś z tych produktów? Co o nich myślicie?
babydream - nawilżające chusteczki pielęgnacyjne
Mokre chusteczki o delikatnym zapachu charakterystycznym dla całej tej serii. Używam ich wszechstronnie od wstępnego zmywania makijażu, szybkiego czyszczenia pędzli "na już" i mycia rąk, po przecieranie blatów mebli jak i butów "na ostatnią chwilę". Ze wszystkim dają sobie doskonale radę. Są tanie i powszechnie dostępne. Uważam jednak, że mogły by być odrobinę bardziej nasączone płynem. Polecam także przechowywanie w plastikowym pudełku lub woreczku, w przeciwnym razie mogą zacząć wysychać.
Rexona - anti-perspirant long lasting protection
Dezodorant któremu jestem wierna już chyba ponad rok. Wydajny, działanie bez zastrzeżeń, przyjemny świeży zapach. Jedyny warunek jakiego nie spełnia to białe ślady, które przy nieostrożnym zakładaniu bluzek, mogą pojawić się na naszym ubraniu. Jednak ćwiczenie czyni mistrza i nawet odpowiedniego zakładania bluzek można się nauczyć ;p "Maxi format" jest zazwyczaj dostępny w Biedronkach.
Ziaja - szampon do włosów przetłuszczających się, lawendowy
To już moja druga butelka. Tani i duży szampon, przyjemny w użyciu i wydajny. Nie spowodował u mnie żadnych problemów ani ze skórą głowy ani z włosami, mimo to, że używałam go praktycznie codziennie. I właśnie...tutaj nie jestem wstanie powiedzieć Wam, czy przedłuża on świeżość włosów, bo ja i tak myję je codziennie. Wiec jeżeli szampon nie podrażnia mi skóry głowy, nie robi mi dziwnych rzeczy z włosami, jest wydajny, dobrze się pieni, a do tego jest jeszcze tani to mi w zupełności wystarcza.
Avon - senes lagoon, gruboziarnisty peeling do ciała
Produkt który lubię i wracam do niego co jakiś czas głownie przez przyjemny i świeży zapach, ładne i praktyczne opakowanie, a także wydajność oraz cenę (oczywiście w promocjach). Jednak funkcji peelingu nie spełnia on w żadnym wymiarze. Mała ilość i wielkość drobinek które się w nim znajdują, skutecznie uniemożliwiają mu spełnienie zamierzonej funkcji. Na złuszczanie nie ma co liczyć, tak na prawdę jest to przyjemny żel z mikrogranulkami, do prawdziwego peelingu jeszcze mu daleko.
Ziaja - sopot sun, mleczko po opalaniu z wapnem
Lekkie mleczko o lejącej się konsystencji i delikatnym zapachu. Szybko się wchłania, nawilża, delikatnie chłodzi i przynosi ukojenie ściągniętej i napiętej po opalaniu skórze. Jest tani i dostępny bez problemu. Nie wiem jak sobie da radę, kiedy ktoś naprawdę przesadzi ze słońcem, jednak dla mnie po umiarkowanym opalaniu się z filtrami lub po przypadkowym "przypieczeniu się" podczas maratonu na mieście jest dobry.
Marion - maseczka oczyszczająca, peel off
Produkt o którym już wspominałam, zaraz po jego zakupie. Zachwycił mnie dozownik i to podtrzymuje. Pomysł świetny i była bym prze szczęśliwa, jak by to rozwiązanie zostało wprowadzone we wszystkich produktach w saszetkach. Niska cena (2,99zł) i wydajność (4 aplikacje na całą twarz) również na plus. Na tym zachwyty się kończą, bo sama maseczka rewelacją nie jest. Już na samym początku składu pomiędzy wodą, a gliceryną znajdują się dwa alkohole, zresztą nawet składu czytać nie trzeba, bo maseczka tak bardzo śmierdzi alkoholem, że przy nakładaniu jej na twarz, aż oczy łzami zachodzą. Dalej, jak dla mnie ta maseczka nigdy całkowicie nie zastyga, owszem, można ją jakoś tam pościągać w kawałkach, ale pozostaje taka miejscami lekko galaretowata. A po tym wszystkim, człowiek stwierdza, że maseczka właściwie nic nie zrobiła, ewentualnie pozostawia wrażenie nieco gładszej skóry, co zapewne zawdzięcza się glicerynie i na tym koniec bajki. Efekt długo się nie utrzymuje i jest to w sumie takie paćkanie się dla idei. Maseczka krzywdy mi nie zrobiła, ale nie jestem z niej zadowolona i nie kupie ponownie.
Perfecta - wulkaniczny peeling i zmiękczająca maska - serum do stóp
Przede wszystkim, produkt pachnie jak różowa guma orbit dla dzieci (no kto co lubi). Jest mało wydajny, do wyboru mamy opcję "hulaj duszo", czyli zużycie z rozmachem na raz, albo "minimalistyczną", czyli cierpliwe rozdzielanie, żeby maksymalnie starczyło na 2 razy, serum max 3 razy. Peeling przypomina mi trochę pomarańczowy z Biedronki, który nawiasem mówiąc bardzo lubię. Ale jeżeli miała bym wybrać ten lepszy, to biedronkowy wygrywa. Maska-serum niby dobry, ale efekt jaki daje bardzo krótkotrwały. Ponad to produkty do stóp w saszetkach nie są zbyt wygodne w użyciu i po tym zestawie zdecydowanie stawiam na tubki i pompki. Jednym słowem spróbowałam, produkt nie jest zły, ale więcej nie zagości na moich stopach.
dermaglin - maseczka przeciwtrądzikowa Zielona Glinka Kambryjska + aloes + owies
Wspominałam już kieeeeeedyś o tej maseczce. I od kiedy ją odkryłam zawsze mam, przynajmniej jedna saszetkę w zapasie. Nie będę bardzo się o niej rozpisywać, bo zasługuje ona na osobny post, który na pewno się pojawi. Krótko mówiąc, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Rewelacyjnie wpływa na tłustą i mieszaną cerę stosowana zarówno na całą twarz jak i miejscowo. Nie jest najtańsza (ponad 5 zł za 20g), ale starcza spokojnie na kilka aplikacji i jest niezastąpiona oraz warta ceny.
Miałyście ktoryś z tych produktów? Co o nich myślicie?
piątek, 7 września 2012
dm + polecam
Czas na małe kolorowe i pachnące skarby z dm i kilka innych drobiazgów z Czech i Polski. :D
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
Wchodząc do Czeskiego Cieszyna nie przypuszczałam, że jednym ze sklepów dookoła rynku jest właśnie dm! Jak go tylko zobaczyłam to oszalałam! Byłam tam dwa razy na zakupach i żałuję, że miałam ograniczoną ilość koron, bo wyniosła bym dwa razy tyle, niestety zł nie przyjmowano :(
Z tego miejsca pragnę podziękować mojemu mężczyźnie, który dzielnie zniósł moje szaleństwo i nadpobudliwość zarówno na sam widok sklepu jak i kiedy już do niego weszłam. Jestem pełna podziwu, że po godzinie brykania miedzy regałami, zliczaniu ile mam jeszcze koron na zbyciu, i ciągłym wymienianiu produktów w koszyku, po prostu mnie stamtąd nie wyniósł siłą ;p
No to jedziemy :D
Balea - maseczki
Wybór był naprawdę duży, ja wybrałam 4 rodzaje:
- oczyszczająca poty z cynkiem,
- orzeźwiająca z aloesem,
- kojąca z lawendą i wyciągiem z melisy
- rewitalizująca z egzotycznymi ekstraktami (edycja limitowana)
Balea - krem po depilacji z aloesem, witaminą B5, rumiankiem, witaminą E
Ma delikatny, przyjemny zapach i nie lejącą się, dość treściwą konsystencję. Użyłam go już kilka razy i jak do tej pory jestem zadowolona.
Balea - żel do depilacji maślanka i limonka
Produkt dość przyjemny, zapach kojarzy mi się z cytrynowym zapachem dodawanym do ciast. Mam jednak wrażenie, że jakościowo nieco odbiega od naszego żelu z Isany. Po bardziej wnikliwych porównaniach dam znać.
Balea - balsam do ust grapefruitowy
Z racji tego że kocham grapefruity w każdej postaci, a balsamów do ust nigdy za dużo to wzięłam bez zastanowienia. Jeżeli pachnie tak samo zabójczo jak krem do ciała z tej samej linii zapachowej to chyba go zjem.
alverde - masło do ciała z ekstraktem z werbeny
Zapach werbeny, nieco ziołowo-cytrynowy, dość specyficzny, myślę, że nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja dość obiecująca, jeszcze nie używałam na całe ciało, ale pokładam w nim duże nadzieje.
alverde - olejek do ciała czarna porzeczka
Czeka na swoją kolej, więc nie powiem Wam jeszcze jak się u mnie sprawdza, ale dziewczyny tak go zachwalają, że kupiłam korzystając z okazji. Pachnie pysznie, a szklane opakowanie z pompką skradło mi serce.
s.he stylezone - lakier do paznokci i szminka
I tu dopiero się działo. Jak uczepiłam się szafy, to ochroniarz już na dobre zagościł w mojej okolicy :p Bo dłuuuuuuugich oględzinach wzięłam lakier nr 312 i szminkę nr 120. Będzie o nich osobna recenzja, powiem tylko, że na razie z lakieru jestem bardziej zadowolona niż ze szminki.
Bardzo zależało mi jeszcze na jakimś kolorowym produkcie z Dermacolu, jednak szafa była dość przebrana, a jak już się na coś zdecydowałam to okazało się, że na półce była zła cena i przy kasie brakło mi pieniążka :(
Koniec dm, czas na resztę cudowności. Z czeskiego Tesco wytargaliśmy trochę słodkości.
Kto zna tą czekoladę i tak samo mocno ją uwielbia? U nas występuje chyba tylko w formie czekoladek.
Oczywiście Studencka musi być!
I piwo grapefruitowe :D
Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Z kosmetykami w Tesco niestety szału nie było. Jednak coś upolowałam. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie na promocji ten produkt (22zł z 30zł) i jestem z niego bardzo zadowolona, niestety cena nie najniższa, a promocje rzadko go obejmują. W Czechach znalazłam go w promocji za 88 koron (ok. 14zł!)więc same rozumiecie...
I wracamy do Polski, co do Rossmanna:
Joanna - Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą
Zabrakło mi szamponu, więc kupiłam cokolwiek. Ogólnie szampon dość średni.
Carmex - jaśmin i zielona herbata
Kosmetyczny hit, chyba wszystkim doskonale znany. Był w promocji, poprzedni mam na wykończeniu, a ta wersja zapachowa bardzo mnie ciekawi.
I coś z niesieciowego sklepu:
dulgon - krem do rąk Urea 5%
Marka znana mi z Natury, jednak oprócz produktów przeciwsłonecznych innych tam nie spotkałam, a tu proszę. Krem tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Jak będziecie miały okazje kupić to polecam.
Eveline - big volume lash waterproof professional mascara
Postanowiłam, kupić sobie do pracy wodoodporny tusz do rzęs. Tak się napaliłam na nią, że silikonowa szczoteczka, że zwiększą objętość, że Eveline, że super, że bla bla bla, a na końcu się okazało, że co z tego, że wodoodporna kiedy się kruszy...
Ciasteczkowa Wieża Piastowska z której cieszyłam się jak dziecko :)
U la la i wyszedł kolejny tasiemiec! Dziękuję tym którzy dotarli, aż tutaj! Zostawcie po sobie koniecznie ślad!
I obiecane "polecam". Ostatnio po niteczce do kłębka dotarłam na YT na kanał Food Drug And Cosmetics , która ma nam do powodzenia dużo ciekawych rzeczy.
Z tego co się dowiedziałam, z filmików to studiuje kosmetologie i (co widać) jest to jej pasja. Można się dowiedzieć o oszustwach firm kosmetycznych, dlaczego nie warto przepłacać za niektóre kosmetyki i jak czytać ich składy. Śledzę z dużym zainteresowaniem jej filmiki, przy okazji wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Kto chce być bardziej świadomym konsumentem i nie wyrzucać pieniędzy w błoto, oraz dowiedzieć się różnych ciekawostek, serdecznie polecam zajrzeć.
Podziękowania dla wytrwałych którzy doszli, aż tutaj. Mam nadzieję, że bardzo nie nudziłam :D Dajcie znać, czy miałyście coś z tych produktów, czy lubicie je, czy sprawdziły się lub wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam! Panna Migotka
środa, 5 września 2012
Cieszyn
Planowałam ten post znacznie wcześniej, niesetny zostałam zmuszona brać czynny udział w kampanii wrześniowej. Teraz ponownie chwila spokoju, więc natychmiast nadrabiam zaległości.
Spędziliśmy w Cieszynie 5 pięknych i słonecznych dni. Miasto znajduje się w województwie śląskim, nad Olzą. Jest dość interesujące ze względu na sam fakt, że prawobrzeżna cześć miasta należy do Polski, natomiast cześć lewobrzeżna do Republiki Czeskiej, jego oficjalna nazwa to "Czeski Cieszyn".
Polski Cieszyn jest naprawdę pięknym miastem z klimatem, pełny pięknej architektury, małych uliczek i przytulnych zakątków. Sprawia wrażenie miejsca przyjaznego turystom, dbającego o szczegóły, z mnóstwem tabliczek i pomników upamiętniających ludzi i zdarzenia. Jest co zwiedzać, gdzie posiedzieć, odpocząć i zjeść.
Czeski Cieszyn odebrałam nieco gorzej, odniosłam wrażenie, że jest mniej doinwestowane i gorzej przygotowane na przyjęcie turystów. Istotnym faktem w funkcjonowaniu tych dwóch miast jest to, że podejmują one liczne współprace w celu odnawiania i budowy obiektów oraz terenów bo obu stronach granicy.
A teraz obiecana mała fotorelacja z wyjazdu, wraz z niezbędnymi komentarzami :)
Studnia Trzech Braci - jeden z symboli miasta, związany z legendą o jego założycielach.
Zamek Cieszyn jest ośrodkiem designu, w związku z tym w jego otoczeniu można znaleźć i wypróbować wiele interesujących mebli oraz projektów miejskich :D
Uliczka Cieszyńskich Kobiet - na podświetlonych bryłach znajdują się imiona i nazwiska kobiet zasłużonych dla Cieszyna.
Wieża Piastowska
W drodze na wieżę.
I na szczycie :>
I w drodze na dół :D
Rotunda św. Mikołaja - jej podobizna znajduje się na odwrocie banknotu 20zł
Interesujące i piękne zdobienia na kamienicy.
Wyjazdowy pedicure zrobiony metodą wycinania wzorków.
Domek jak z bajki.
A za mostkiem....
Ziemia Obiecana!!! Jak tam weszłam to myślałam, że już zamieszkam na stałe :D
Podsumowując, serdecznie polecam Cieszyn na jedno-dwudniowy wyjazd jak i na dłużej. Miasto naprawdę warte zobaczenia. Posiada aktualną i czytelną stronę internetową, a także nie złą informacje turystyczna na miejscu.
Mam nadzieję, że ktoś dotarł do końca tego tasiemca :D
W kolejnym poście, pokażę Wam skarby które wyniosłam z dm :)
Spędziliśmy w Cieszynie 5 pięknych i słonecznych dni. Miasto znajduje się w województwie śląskim, nad Olzą. Jest dość interesujące ze względu na sam fakt, że prawobrzeżna cześć miasta należy do Polski, natomiast cześć lewobrzeżna do Republiki Czeskiej, jego oficjalna nazwa to "Czeski Cieszyn".
Polski Cieszyn jest naprawdę pięknym miastem z klimatem, pełny pięknej architektury, małych uliczek i przytulnych zakątków. Sprawia wrażenie miejsca przyjaznego turystom, dbającego o szczegóły, z mnóstwem tabliczek i pomników upamiętniających ludzi i zdarzenia. Jest co zwiedzać, gdzie posiedzieć, odpocząć i zjeść.
Czeski Cieszyn odebrałam nieco gorzej, odniosłam wrażenie, że jest mniej doinwestowane i gorzej przygotowane na przyjęcie turystów. Istotnym faktem w funkcjonowaniu tych dwóch miast jest to, że podejmują one liczne współprace w celu odnawiania i budowy obiektów oraz terenów bo obu stronach granicy.
A teraz obiecana mała fotorelacja z wyjazdu, wraz z niezbędnymi komentarzami :)
Studnia Trzech Braci - jeden z symboli miasta, związany z legendą o jego założycielach.
Zamek Cieszyn jest ośrodkiem designu, w związku z tym w jego otoczeniu można znaleźć i wypróbować wiele interesujących mebli oraz projektów miejskich :D
Uliczka Cieszyńskich Kobiet - na podświetlonych bryłach znajdują się imiona i nazwiska kobiet zasłużonych dla Cieszyna.
Wieża Piastowska
W drodze na wieżę.
I na szczycie :>
I w drodze na dół :D
Rotunda św. Mikołaja - jej podobizna znajduje się na odwrocie banknotu 20zł
Interesujące i piękne zdobienia na kamienicy.
Wyjazdowy pedicure zrobiony metodą wycinania wzorków.
Domek jak z bajki.
A za mostkiem....
Ziemia Obiecana!!! Jak tam weszłam to myślałam, że już zamieszkam na stałe :D
Podsumowując, serdecznie polecam Cieszyn na jedno-dwudniowy wyjazd jak i na dłużej. Miasto naprawdę warte zobaczenia. Posiada aktualną i czytelną stronę internetową, a także nie złą informacje turystyczna na miejscu.
Mam nadzieję, że ktoś dotarł do końca tego tasiemca :D
W kolejnym poście, pokażę Wam skarby które wyniosłam z dm :)
piątek, 24 sierpnia 2012
Powrót
Witam ponownie!
Kilka godzin temu wróciłam z mojej "ewakuacji" wypoczęta, pełna sił i pomysłów. Mam nadzieję, że starczy mi to na baaardzo długo. Szykuje się mała fotorelacja z wyjazdu i nieco większa z zakupów które udało mi się zrobić w drogerii dm. Czechy mieliśmy dosłownie, "za płotem", więc nie wyobrażałam sobie z tego faktu nie skorzystać!
Puki co fotografia, cykl: "Z życia wzięte - czyli odmienne pojęcie o tym, co jest niezbędne na kilkudniowy wyjazd" :D
Kilka godzin temu wróciłam z mojej "ewakuacji" wypoczęta, pełna sił i pomysłów. Mam nadzieję, że starczy mi to na baaardzo długo. Szykuje się mała fotorelacja z wyjazdu i nieco większa z zakupów które udało mi się zrobić w drogerii dm. Czechy mieliśmy dosłownie, "za płotem", więc nie wyobrażałam sobie z tego faktu nie skorzystać!
Puki co fotografia, cykl: "Z życia wzięte - czyli odmienne pojęcie o tym, co jest niezbędne na kilkudniowy wyjazd" :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































