Po kilkudniowej urlopowej ucieczce z Wrocławia do Kłodzka staram się powoli na nowo wdrożyć w codzienny rytm, więc na rozgrzewkę zakończę lakierową serię o Jolly Jewels.
Moim ostatnim lakierem z tej kolekcji jest nr 110, jeżeli chodzi o samą "ideę" tego lakieru (o ile można to tak nazwać) jest on bardzo podobny do nr 115.
Ponownie w mlecznobiałej bazie znajdują się średniej i małej wielkości drobinki brokatu, jednak tym razem występują tylko w dwóch kolorach: średnie czerwone i małe czarne, które wyglądają jak ziarenka maku wsypane do buteleczki.
Jest to najlepiej kryjący lakier z całej czwórki jaką posiadam (nr 115, nr 103, nr 106), jak wszystkie szybko wysycha, jednak stwierdzam, że najgorzej się zmywa. Nie wiem czym było to spowodowane, czy ja miałam gorszy dzień czy on, ale naprawdę przy żadnym z tych lakierów nie namęczyłam się tak ze zmywaniem jak z właśnie tym nr 110.
Podoba mi się zestawienie czerwonego brokatu z czarnym, jak tylko zobaczyłam ten lakier stwierdziłam, że idealna nazwą dla niego była by "jak makiem zasiał".
Podsumowując, jestem zadowolona z tych lakierów, głownie dlatego, że dają wyjątkowo oryginalny efekt, szybko wysychają, są łatwo dostępne i mają znośną cenę. Zmywanie brokatów jak to zmywanie, nie należy do przyjemnych, jednak przy wykorzystaniu metody z folią aluminiową przestaje to być aż tak nieznośne.
A co do trwałości, tu zdania są mocno podzielone, od takich które okrzykują ten produkt bublem, bo nie wytrzymuje na paznokciach 1 dnia po takie, że jest to ósmy cud świata, bo daje radę nawet tydzień.
Ja się nie stanę po żadnej z tych dwóch stron, bo na moich długich i wyginających się paznokciach te lakiery wytrzymują 2-3 dni czyli tyle co każdy przeciętny lakier.
W związku z tak skrajnymi opiniami, ciekawskim polecam zakup choć by jednego na próbę, żeby stwierdzić czy będzie to odkrycie (tak jak w moim przypadku), czy koszmarek którego chcecie się pozbyć jak najszybciej ;)
A Wy już macie wyrobione swoje zadnie na temat tych lakierów?
niedziela, 13 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
Burgundowy krokodyl
Tak, tak wiem, że szał na pękające lakiery i te dające efekt tzw. krokodylej skóry już dawno za nami. Moda przyszła nagle, zdobyła zarówno dużo zwolenników jak i przeciwników, a następnie równie szybko przeminęła. Ale ja nie podążam ślepo za "trendami" i czasem nadal lubię sobie podrasować manicure takim małym dziwakiem.
Dzisiaj pokażę Wam mój pierwszy lakier Barry M, nr 343 Burgundy Croc. Nigdy wcześniej nie miałam styczności, z żadnymi kosmetykami z tej firmy, więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania o jej produktach.
Lakier jest kremowy, w buteleczce faktycznie burgundowy, jednak na paznokciach jest bardziej krwisto czerwony. Jako podkładu użyłam jednej warstwy Wibo French Duo Color nr 06, a na wierzch jednej warstwy Barry M. Spękania pojawiają się po 2-3 minutach, a ich wielkość i kształt zależny od grubości warstwy, co można zaobserwować na zdjęciach.
To zestawienie przypadło mi do gustu. A po pierwszym spotkaniu z Barry M, jestem pozytywnie nastawiona.
Jeżeli Wy macie już wyrobione jakieś zdanie o Barry M, to chętnie poczytam o tym w komentarzach.
Dzisiaj pokażę Wam mój pierwszy lakier Barry M, nr 343 Burgundy Croc. Nigdy wcześniej nie miałam styczności, z żadnymi kosmetykami z tej firmy, więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania o jej produktach.
Lakier jest kremowy, w buteleczce faktycznie burgundowy, jednak na paznokciach jest bardziej krwisto czerwony. Jako podkładu użyłam jednej warstwy Wibo French Duo Color nr 06, a na wierzch jednej warstwy Barry M. Spękania pojawiają się po 2-3 minutach, a ich wielkość i kształt zależny od grubości warstwy, co można zaobserwować na zdjęciach.
To zestawienie przypadło mi do gustu. A po pierwszym spotkaniu z Barry M, jestem pozytywnie nastawiona.
Jeżeli Wy macie już wyrobione jakieś zdanie o Barry M, to chętnie poczytam o tym w komentarzach.
piątek, 4 stycznia 2013
Podsumowanie roku 2012
Spodobał mi się ten tag, więc postanowiłam go zrobić. Będzie to dla mnie jedyna okazja, żeby choć odrobinę podsumować poprzedni rok. Czas tak pędzi, że nie mam zwyczaju robić tego typu przemyśleń czy bilansów z okazji nowego roku, jeżeli już to robię, to przy okazji własnych urodzin :)
To lecimy:
A jak Wam miną rok 2012? :)
To lecimy:
1. Dominujące uczucie w 2012 r.?
Niezdecydowanie, szczęście i duma ;)
2. Co zrobiłaś po raz pierwszy w 2012 r.?
Rzuciłam studia magisterskie po pierwszym semestrze. Najtrudniejsza, a zarazem najlepsza decyzja podjęta w tym roku. I chyba nie będę miała możliwości zrobienia tego ponownie ;p
3. Co zrobiłaś ponownie w 2012 r. po długiej przerwie?
Powróciłam do czytanie książek.
4. Słowo roku?
Zmiany.
5. Przytyłaś czy schudłaś?
Tutaj od ładnych paru lat bez zmian.
6. Miasto roku?
Mój rodzinny i niezastąpiony Wrocław.
7. Odwiedzone miejsca?
Cieszyn , zarówno ten polski jak i czeski, więcej niestety nie podróżowałam.
8. Ekscesy alkoholowe?
Brak, ten etap już chyba za mną, jak już to na spokojnie winko lub grzaniec.
9. Włosy dłuższe czy krótsze?
Dłuższe, coraz dłuższe.
10. Wizyty w szpitalu?
Brak!
11. Miłość?
Wciąż i niezmiennie ta sama ;)
12. Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?
Zdecydowanie mama i siostra, z chłopakiem natomiast wymieniamy miliardy smsów.
13. Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?
Z mym lubym.
14. Z kim spędziłaś najwięcej czasu?
Tak samo jak wyżej.
15. Piosenka roku?
Oj oj, to się zmieniało w zależności od tego, co akurat mi się nawinęło i na jakim etapie życia byłam.
16. Książka roku?
"Cukiernia pod Amorem" 3 tomy.
17. Serial roku?
"Kości" i jak większość YT ;)
18. Stwierdzenie roku?
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
19. Trzy rzeczy, z których równie dobrze mogłabyś zrezygnować?
Alkohol i to chyba na tyle...
20. Najpiękniejsze wydarzenie?
14 luty - obrona inżyniera i paradoksalnie
22 września - podjęcie decyzji o zrezygnowaniu ze studiów, poczucie wolności i możliwość rozpoczęcia spełniania własnych marzeń :)
21. 2012 jednym słowem?
Rewolucja
Niezdecydowanie, szczęście i duma ;)
2. Co zrobiłaś po raz pierwszy w 2012 r.?
Rzuciłam studia magisterskie po pierwszym semestrze. Najtrudniejsza, a zarazem najlepsza decyzja podjęta w tym roku. I chyba nie będę miała możliwości zrobienia tego ponownie ;p
3. Co zrobiłaś ponownie w 2012 r. po długiej przerwie?
Powróciłam do czytanie książek.
4. Słowo roku?
Zmiany.
5. Przytyłaś czy schudłaś?
Tutaj od ładnych paru lat bez zmian.
6. Miasto roku?
Mój rodzinny i niezastąpiony Wrocław.
7. Odwiedzone miejsca?
Cieszyn , zarówno ten polski jak i czeski, więcej niestety nie podróżowałam.
8. Ekscesy alkoholowe?
Brak, ten etap już chyba za mną, jak już to na spokojnie winko lub grzaniec.
9. Włosy dłuższe czy krótsze?
Dłuższe, coraz dłuższe.
10. Wizyty w szpitalu?
Brak!
11. Miłość?
Wciąż i niezmiennie ta sama ;)
12. Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?
Zdecydowanie mama i siostra, z chłopakiem natomiast wymieniamy miliardy smsów.
13. Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?
Z mym lubym.
14. Z kim spędziłaś najwięcej czasu?
Tak samo jak wyżej.
15. Piosenka roku?
Oj oj, to się zmieniało w zależności od tego, co akurat mi się nawinęło i na jakim etapie życia byłam.
16. Książka roku?
"Cukiernia pod Amorem" 3 tomy.
17. Serial roku?
"Kości" i jak większość YT ;)
18. Stwierdzenie roku?
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
19. Trzy rzeczy, z których równie dobrze mogłabyś zrezygnować?
Alkohol i to chyba na tyle...
20. Najpiękniejsze wydarzenie?
14 luty - obrona inżyniera i paradoksalnie
22 września - podjęcie decyzji o zrezygnowaniu ze studiów, poczucie wolności i możliwość rozpoczęcia spełniania własnych marzeń :)
21. 2012 jednym słowem?
Rewolucja
A jak Wam miną rok 2012? :)
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Jolly Jewels po raz trzeci
Przedostatni lakier jaki posiadam z tej kolekcji. Nieco inny niż jego poprzednicy. Idealny na karnawał i właśnie na niego zdecydowałam się na tegorocznego Sylwestra :)
nr 106, w przeciwieństwie do pozostałych lakierów, ma bezbarwną bazę i znacznie większą ilość brokatu. Lakier posiada drobinki w trzech kolorach i dwóch rozmiarach, małe w kolorze fioletowym i całkiem maleńkie w kolorze zielonym oraz złotym. Przy dwóch grubszych warstwach można uzyskać całkowite krycie, bez żadnych prześwitów. Szybko wysycha i wygląda zabójczo. Same oceńcie :D
Co o nim myślicie?
Na koniec chcę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Dużo zdrowia, ogromu miłości, szczęścia, spełnienia marzeń i wspaniałego roku 2013 !!!
A tym czasem sama biegnę ogarniać temat moich przygotowań do wyjścia ;)
nr 106, w przeciwieństwie do pozostałych lakierów, ma bezbarwną bazę i znacznie większą ilość brokatu. Lakier posiada drobinki w trzech kolorach i dwóch rozmiarach, małe w kolorze fioletowym i całkiem maleńkie w kolorze zielonym oraz złotym. Przy dwóch grubszych warstwach można uzyskać całkowite krycie, bez żadnych prześwitów. Szybko wysycha i wygląda zabójczo. Same oceńcie :D
Co o nim myślicie?
Na koniec chcę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Dużo zdrowia, ogromu miłości, szczęścia, spełnienia marzeń i wspaniałego roku 2013 !!!
A tym czasem sama biegnę ogarniać temat moich przygotowań do wyjścia ;)
sobota, 29 grudnia 2012
Jolly Jewels po raz drugi
Dzisiaj będzie słodko, różowo i landrynkowo, czyli Jolly Jewels nr 109.
W jasnoróżowej bazie znajdują się jednakowej wielkości, małe drobinki brokatu w kolorze białym i ciemno różowym. Tak jak w przypadku poprzednika nr 115, krycie można uzyskać przy 2 warstwach, gdzieniegdzie mogą być widoczne końcówki, jednak w tym przypadku również nie jest to dla mnie problemem ;)
Co do tak kontrowersyjnej trwałości nadal się ostatecznie nie wypowiem. Zrobię to dopiero kiedy wypróbuję, każdy z czterech lakierów jakie posiadam z tej kolekcji. Niemniej, mogę napomknąć, że ja na pewno nie nazwę ich bublem (bo i takie glosy już się pojawiły ;)).
Skusiłyście się już na jakiś? Czy nadal jesteście odporne na wdzięki tej kolekcji?
W jasnoróżowej bazie znajdują się jednakowej wielkości, małe drobinki brokatu w kolorze białym i ciemno różowym. Tak jak w przypadku poprzednika nr 115, krycie można uzyskać przy 2 warstwach, gdzieniegdzie mogą być widoczne końcówki, jednak w tym przypadku również nie jest to dla mnie problemem ;)
Co do tak kontrowersyjnej trwałości nadal się ostatecznie nie wypowiem. Zrobię to dopiero kiedy wypróbuję, każdy z czterech lakierów jakie posiadam z tej kolekcji. Niemniej, mogę napomknąć, że ja na pewno nie nazwę ich bublem (bo i takie glosy już się pojawiły ;)).
Skusiłyście się już na jakiś? Czy nadal jesteście odporne na wdzięki tej kolekcji?
piątek, 28 grudnia 2012
Jolly Jewels po raz piewszy
Kto Wam przynosi prezenty pod choinkę? Bo do nas zawsze przychodził z prezentami Aniołek. Niepostrzeżenie podkładał prezenty pod choinkę i na pożegnanie pukał w okno albo drzwi i wtedy już było wiadomo, że kolejny raz nie udało mi się przyłapać Aniołka na gorącym uczynku :D
W tym roku chyba musiałam być wyjątkowo grzeczna, bo zostałam obdarowana wszystkim hojnie i od serca. Tym sposobem zamiast jednego upatrzonego lakieru Golden Rose z serii Jolly Jewels, dostałam wszystkie 4 które mi wpadły w oko :D
Myślałam, że nie ulegnę im, jednak i ja zostałam oczarowana, przynajmniej tą czwórką. Reszta jakoś nie robi na mnie wrażenia. Na pierwszy ogień poszedł nr 115.
W mlecznobiałej bazie znajdują się średniej i małej wielkości drobinki brokatu kolorach: żółtym, srebrnym, różowym, niebieskim, zielonym i białym. Dobre krycie uzyskuje się przy dwóch warstwach. Gdzieniegdzie są widoczne końcówki paznokcia, jednak przy takiej ilości różnokolorowych błyskotek nie stanowi to dla mnie żadnego problemu.
Szybko wysycha, co do trwałości nie powiem nic konkretnego, nosiłam go dwa dni, a potem zmyłam. Pojawiły się głosy, że trwałość jest wręcz karygodna, jednak ja na razie tego nie mogę ani potwierdzić ani zaprzeczyć.
Polecam pokrycie dodatkowo bezbarwnym lakierem, jednak jak ktoś się uprze, bez niego też można dać radę. Na koniec zmywanie, owszem może być koszmarem, jednak przy użyciu metody z folią aluminiową staje się znośne. A w zamian za oryginalny efekt jaki można uzyskać dzięki tym lakierom, jestem w stanie wybaczyć im ten mozolny proces zmywania ;)
Na razie jestem zadowolona, zobaczymy jak będą się spisywać kolejne lakiery z tej serii.
A Wy już miałyście okazję próbować nowości z Golden Rose? Jesteście nimi zainteresowane czy nie wzbudzają Waszej ciekawości?
W tym roku chyba musiałam być wyjątkowo grzeczna, bo zostałam obdarowana wszystkim hojnie i od serca. Tym sposobem zamiast jednego upatrzonego lakieru Golden Rose z serii Jolly Jewels, dostałam wszystkie 4 które mi wpadły w oko :D
Myślałam, że nie ulegnę im, jednak i ja zostałam oczarowana, przynajmniej tą czwórką. Reszta jakoś nie robi na mnie wrażenia. Na pierwszy ogień poszedł nr 115.
W mlecznobiałej bazie znajdują się średniej i małej wielkości drobinki brokatu kolorach: żółtym, srebrnym, różowym, niebieskim, zielonym i białym. Dobre krycie uzyskuje się przy dwóch warstwach. Gdzieniegdzie są widoczne końcówki paznokcia, jednak przy takiej ilości różnokolorowych błyskotek nie stanowi to dla mnie żadnego problemu.
Szybko wysycha, co do trwałości nie powiem nic konkretnego, nosiłam go dwa dni, a potem zmyłam. Pojawiły się głosy, że trwałość jest wręcz karygodna, jednak ja na razie tego nie mogę ani potwierdzić ani zaprzeczyć.
Polecam pokrycie dodatkowo bezbarwnym lakierem, jednak jak ktoś się uprze, bez niego też można dać radę. Na koniec zmywanie, owszem może być koszmarem, jednak przy użyciu metody z folią aluminiową staje się znośne. A w zamian za oryginalny efekt jaki można uzyskać dzięki tym lakierom, jestem w stanie wybaczyć im ten mozolny proces zmywania ;)
Na razie jestem zadowolona, zobaczymy jak będą się spisywać kolejne lakiery z tej serii.
A Wy już miałyście okazję próbować nowości z Golden Rose? Jesteście nimi zainteresowane czy nie wzbudzają Waszej ciekawości?
środa, 26 grudnia 2012
Świąteczne migawki
Ostatni tydzień i świąteczne dni minęły mi z prędkością światła. Z pewnością nie mi jedynej... Na szczęście udało nam się (mi i mojej siostrze) uwiecznić na zdjęciach trochę detali i momentów zarówno z długich i mozolnych przygotowań jak i z samego świętowania :) Teraz z przyjemnością się nimi z Wami dzielę.
Ręcznie robiona "bomba".
Maja i Kropka, mama i córka zawsze razem ;)
Bo razem raźniej i cieplej.
Obowiązkowo ciastka muszą być!
Ciasteczkowe choinki, przeuroczy drobiazg na prezent, wywołujący nieproporcjonalnie dużą radość w porównaniu do czasu i pieniędzy poświęconych do ich wykonania :D
Karczochowa bombka...
... kolejny doskonały pomysł na własnoręcznie zrobiony drobny upominek.
Błyszcząco i brokatowo.
Pakowanie prezentów też może być relaksujące :)
Bez piernika ani rusz.
Debiutancki keks siostry był prawdziwym arcydziełem.
Prywatny Stumilowy Las.
Choinkowo...
... i śnieżynkowo.
Spanko w cieniu choinki.
W tym roku były swojskie świeczniki ;p
Jest też i czarny charakter - Merlin buszujący w prezentach.
A na koniec chyba najbardziej zaskakujący prezent w tym roku. Własnoręcznie zrobiony domek z piernika! Cały dla mnie! Wykonany przez mojego (rzekomo nieposiadającego żadnych zdolności manualnych ani plastycznych...) mężczyznę. Za rok zamówiłam już sobie piernikowy zamek ;p
Rodzinna atmosfera wyśmienita, jedzenie również, prezenty zarówno te dane jak i otrzymane są strzałem w dziesiątkę. Część z nich na pewno jeszcze tutaj zagości :)
A jak Wam minęły tegoroczne święta? :D
Ręcznie robiona "bomba".
Maja i Kropka, mama i córka zawsze razem ;)
Bo razem raźniej i cieplej.
Obowiązkowo ciastka muszą być!
Ciasteczkowe choinki, przeuroczy drobiazg na prezent, wywołujący nieproporcjonalnie dużą radość w porównaniu do czasu i pieniędzy poświęconych do ich wykonania :D
Karczochowa bombka...
... kolejny doskonały pomysł na własnoręcznie zrobiony drobny upominek.
Błyszcząco i brokatowo.
Pakowanie prezentów też może być relaksujące :)
Bez piernika ani rusz.
Debiutancki keks siostry był prawdziwym arcydziełem.
Prywatny Stumilowy Las.
Choinkowo...
... i śnieżynkowo.
Spanko w cieniu choinki.
W tym roku były swojskie świeczniki ;p
Jest też i czarny charakter - Merlin buszujący w prezentach.
A na koniec chyba najbardziej zaskakujący prezent w tym roku. Własnoręcznie zrobiony domek z piernika! Cały dla mnie! Wykonany przez mojego (rzekomo nieposiadającego żadnych zdolności manualnych ani plastycznych...) mężczyznę. Za rok zamówiłam już sobie piernikowy zamek ;p
Rodzinna atmosfera wyśmienita, jedzenie również, prezenty zarówno te dane jak i otrzymane są strzałem w dziesiątkę. Część z nich na pewno jeszcze tutaj zagości :)
A jak Wam minęły tegoroczne święta? :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































