niedziela, 13 kwietnia 2014

III targi kosmetyczno-fryzjerskie we Wrocławiu

Na targi pobiegłam w sobotę tuż przed otwarciem. Po tym jak rok temu nie mogłam być na wiosennych targach, a jesienne zostały bezczelnie i bez żadnego ostrzeżenia odwołane, przepełniała mnie euforia na myśl o tym, że nareszcie wyląduję w kosmetycznym niebie.
Czy tak było naprawdę? Zanim jednak wyrażę zdanie o wrocławskich targach przybliżę krótko moje zdobycze ;)


Ze stoiska Kryolan, gdybym tylko miała możliwość, wyniosła i wyciągnęła bym za sobą co najmniej tyle ile sama ważę. Niestety stoisko porządne oszklone, wszystko zza lady podają panie, ludzi dużo, a przy wyjściu ochroniarze...Decyzja była szybka, do kufra zakupiłam hity tej marki: puder ryżowy sypki 100% transparenty bardzo mocno matujący Anti-Shine, paletę korektorów - kamuflaży nr 1  i  utrwalacz do makijażu w sprayu.



Przy stoisku pędzli Maestro miałam podobne uczucia, najchętniej zabrała bym wszystko. Jednak przy bliższych oględzinach  okazało się, że wiele pędzli, które oglądałam w internecie po prostu mi się nie podoba jeżeli chodzi o wygląd włosia, jego kształt i miękkość. Skończyło się na kupnie 5 pędzli. Wybór asortymentu ogromny. Tylko panowie sprzedawcy jacyś tacy omkli, jak by za karę tam siedzieli z zerowym podejściem do klientki, która jawnie chce wydać u nich pieniądze.



Do stoiska Sylveco wracałam 3 razy, bo ciągle jakiejś kobiecie z mojego rodu przypomniało się, że krem potrzebuje... Sprzedawcy bardzo pozytywni i cierpliwi. Plus dla nich :) Ja zdecydowałam się na lekki krem brzozowy i łagodzący krem pod oczy. Produkty w pojemniczkach z pompką, są lekkie i ekspresowo się wchłaniają pozostawiając delikatnie nawilżoną skórę. Kupiłam je również z myślą o ulepszeniu pielęgnacyjnych produktów do kufra. Pomadkę ochronną z rokitnika o zapachu cynamonu, która bajecznie natłuszcza usta dostałam gratis do kremów.



Na stoisku Farmona chciałam kupić maseczkę borowinową na moją tłustą buźkę, za namową pani kupiłam jednak gruszkową maseczkę oczyszczającą z kwasami AHA. Oprócz tego, że faktycznie pachnie gruszkami nic więcej nie potrafię Wam o niej jeszcze powiedzieć.



A blat obok, w tym samym boksie była Bielenda. Wybrałam dla siebie enzymatyczny peeling drobnoziarnisty do twarzy z papają i bromelainą. Maseczka od razu poszła w ruch wieczorem tego samego dnia. Po pierwszym użyciu już mi się podoba. Ma ładny świeży zapach, a po jej użyciu skóra na twarzy była wyraźniej gładsza, również na drugi dzień. Zobaczymy co będzie dalej.



I mała garść symbolicznych próbek. Widzę, że era wychodzenia z targów z toną próbek, które były wciskane na każdym stoisku i zakręcie już dawno za nami.

Podsumowując, ogólnie z zakupów jestem bardzo zadowolona. Jednak wbrew moim wielkim nadziejom, nie zostałam porażona bogactwem stoisk i asortymentu który pragnę kupić. Kilku stoisk, które były w poprzednich latach i na które liczyłam i w tym roku, po prostu nie było. W dodatku nie mogę się pozbyć wrażenia, że mimo wszystko wrocławskie targi nadal wyglądają dość mizernie,w porównaniu z "imprezami" tego rodzaju w innych miasta w Polsce. Niestety nie miałam okazji uczestniczyć w targach np. w Poznaniu (które w tym roku odbędą się 26-27 kwietnia), ale oglądając i czytając relacje na blogach tak to własnie wygląda. Co prawda może to być coś na zasadzie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"... Może ktoś ma porównanie i zechce się nimi podzielić?

Buziaki, Panna Migotka ;)

piątek, 11 kwietnia 2014

Pastelowa cukrowa posypka

Na rozgrzewkę po długiej przerwie lakier Golden Rose Holiday nr 85 jak określa to producent: jest to lakier zapewniający efekt cukrowej posypki o matowym wykończeniu. Wiem, że czas pisakowych lakierów już za nami, jednak Golden Rose posiada jak bogatą, piękną i wciąż aktualizowaną listę kolorów z tej serii, że mimo wszystko co jakiś czas na coś się decyduję.


 


Lakier na śliczny pastelowy odcień błękitu trochę z nutą zieleni i szarości o całkowicie matowym wręcz kredowym wykończeniu. Szybko wysycha, całkowicie kryje przy dwóch warstwach i jest trwały, choć po 2 dniach widać już starty lakier na piaskowych drobinkach. Sam kolor uważam za wyjątkowo wdzięczny i uroczy.





Podoba się?


piątek, 4 kwietnia 2014

Cześć!


Cześć!
To ja, Panna Migotka. 
W nowej sytuacji  życiowej, z nowym dyplomem i w nowym miejscu, z kolejnymi spełnionymi marzeniami i kolejnymi do zrealizowania :) Przerwa długa choć nieplanowana, ale najwyraźniej potrzebna. Mam ambicje wrócić ze zdwojoną siłą i mam nadzieję, że uda mi się na nowo wejść w rytm systematycznego pisania na blogu. 
Mimo to, że niekoniecznie było mnie tu widać, jednym okiem nadal starałam się śledzić co dzieje się w kosmetyczno-blogowym świecie. Częściej jednak dawałam znaki życia na Facebooku ze względu na łatwość i szybkość komunikacji. Dlatego serdecznie zapraszam Was do obserwowania  moich stron  tutaj znajdziecie fanpage ściśle powiązany z blogiem, natomiast tutaj z moją działalnością w sferze wizażu i stylizacji. Do zobaczenia  już wkrótce!
Pozdrawiam Was gorąco. 




piątek, 22 listopada 2013

- 40% na kolorówkę w Rossmannie - co sprawdziłam i polecam

Szczerze, to do ostatniej chwili czekałam na oficjalną wiadomość o prawdziwości tej informacji. Co prawda już chyba od tygodnia w kosmetycznym świecie każdy skrobie sobie listę tego, co pragnie kupić sobie tajniej z tej okazji. Ja jednak powstrzymywałam się z euforią do momentu, aż nie zobaczę tej informacji na własne oczy. No i stało się :D Ja na zakupach już byłam... ilość pozostawionych pieniędzy w Rossmannie pozostawię bez komentarza.

A dla Was dzisiaj (mam nadzieje) pomocna lista produktów kolorowych, które są dostępne w Rossmannie, które mam i które się u mnie sprawdziły.

Twarz


Rimmel match perfection - opakowanie z pompką, średnie krycie, spory wybór kolorów (najjaśniejszy odcień jest wyjątkowo jasny), dobrze się rozprowadza i naturalnie wygląda na twarzy. Osobiście stosuję go w czasie sesji zdjęciowych na modelkach i tu się sprawdza. Słabo matuje, dlatego polecam raczej dla skóry normalnej.  Przy większych niedoskonałościach na skórze wymaga korektora.



Bourjois - 123 perfect foundation
Wygodne opakowanie z pompką, dobre krycie,  ładnie wyrównuje kolor cery, dobrze się rozprowadza, nie smuży i jest trwały. Doskonały dla cery tłustej i mieszanej.



Bourjois - podkład nawilżający healthy mix
Opakowanie z pompką, wygodna aplikacja, dobre krycie, lekka konsystencja i naturalny wygląd na twarzy. Najlepszy do cery normalnej i suchej, przy cerach bardziej problematycznych wymaga matowienia w ciągu dnia.



Wibo - bibułki matujące
W sam raz do torebki, przydatne dla osób z cerą tłustą i mieszaną.


Oczy



Wibo - eye liner w wersji zwykłej i wodoodpornej
Świetne produkty za grosze. Wygodny pędzelek, idealna konsystencja kosmetyku, nie rozmazuje się, nie kruszy, nie odbija, jest trwały i nie blaknie. Polecam na co dzień i do nauki malowania kresek. Na początek nic więcej nie potrzeba :)



Maybelline - color tattoo 24h
Cienie w kremie, które chyba okrzyknę moim odkryciem roku 2013. Fantastycznie trzymają się nawet na tłustej powiece, sprawdzają się zarówno samodzielnie jak i stanowiąc bazę pod tradycyjne cienie. Nr 40 Permanent Taupe (chłodny matowy brąz), rewelacyjnie sprawdza się również na brwiach. Polecam kupić sobie chociaż jeden na spróbowanie. Żałuję tylko, że nie wszystkie kolor są dostępne w Polsce :(



Maybelline colossal volum express 100% black
Klasyk i hit do którego przekonałam się stosunkowo niedawno. Duża, tradycyjna spirala dobrze rozdziela i tuszuje rzęsy. Sam tusz jest trwały, ładnie pogrubia rzęsy, nie osypuje się, nie tworzy grudek, dobrze się zmywa.


Usta


Rimmel - apocalips
Piękne soczyste, mocne i świetnie kryjące kolory. Aplikator dość nowatorski, ale można się przyzwyczaić. Może wysuszać usta, dlatego warto je wcześniej dodatkowo czymś pokryć. Wiem, że cześć dziewczyn go nienawidzi, a cześć kocha. U mnie się sprawdził i używałam go intensywnie przez cały letni okres.



 

Rimmel - szminki
Osobny wpis był o nich tutaj.



Wibo - nawilżająca pomadka do ust Eliksir
Prawdziwa kosmetyczna perełka zamknięta w koszmarnym opakowaniu ;) Połączenie błyszczyka ze szminką, ładne kolory, przyjemna aplikacja. Nie wysusza ust i daje naturalny efekt. Idealna na co dzień.


Paznokcie


Na sam koniec lakiery Rimmel z serii Salon Pro Lycra o których pisałam tutaj.

A Wy co polecacie? 
 

czwartek, 21 listopada 2013

Classy

Wiem, że bum na lakiery piaskowe już za nami. Jednak u mnie to wykończenie nadal cieszy się dużym powodzeniem. Powód jest dość prozaiczny. Lakiery te wysychają wyjątkowo szybko, dodatkowo tworząc interesujący efekt na paznokciach.
Do tej pory sięgałam po "piaski" z Golden Rose Holiday nr 61 i nr 73.

Ostatnio został mi sprezentowany niemiecki lakier z p2 Sand Style nr 110 Classy.


Lakier ma ciemną grafitową barwę, a dzięki wielokolorowemu brokatowemu pyłowi przypomina mi żużel.
Całkowicie kryje przy dwóch warstwach, szybko wysycha i jest trwały. Jedynie zmywanie jest bardziej
 czasochłonne, ale efekt jaki można nim uzyskać jest wart zachodu.





Macie swojego faworyta wśród lakierów piaskowych, czy nadal Was nie przekonują?

wtorek, 19 listopada 2013

Denko - październik 2013



Korana, propolis - tonik oczyszczająco pielęgnujący z propolisem
Delikatny, świetnie odświeżał i pielęgnował cerę problematyczna. Jedynym minusem może być charakterystyczny zapach propolisu, który nie każdemu może odpowiadać.



Apis -  maska błotna do włosów z minerałami z Morza Martwego, włosy suche, zniszczone, łamliwe
Wiązałam z nią duże nadzieje, niestety maska robiła z moimi włosami wielkie nic. Jedynie delikatnie ułatwiała rozczesywanie i pozostawiała na nich specyficzny zapach.



Skarby Świata - olej kokosowy
Wielofunkcyjne cudo! Świetnie nadaje się do pielęgnacji całego ciała, (szczególnie polecam po depilacji), twarzy, a nawet włosów. Szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Już nie wspominając o tym ile ma zastosowań w kuchni. Żałuję, że tak późno go spróbowałam, za to teraz już na stałe u mnie zagości.



Emolium - emulsja do ciała
Produkt typowo dla osób z problemami skórnymi i alergiami. Nie przypadł mi za bardzo do gustu. Niby nawilżał, niby koił, ale za taką cenę spodziewałam się czegoś innego.



Eveline - extra soft, balsam odżywczo - energizujący
Balsam o lekkiej konsystencji i delikatnym pomarańczowo-śmietankowym zapachu. Szybko się wchłaniał, dobrze nawilżał i wygładzał skórę. Miłe zaskoczenie i świetny produkt.



Marion - oczyszczająca pianka do mycia twarzy
Przyjemna w użyciu, bardzo delikatna i o świeżym zapachu. Nie wpłynęła w żaden szczególny sposób na stan mojej cery, ale dobrze sobie radziła z codziennym oczyszczaniem twarzy. Ponad to, produkt jest wyjątkowo wydajny.



Perfecta - cera mieszana, krem dotleniający na dzień i noc, matujący i zwężający pory z energią Q10
Jeden z moich ulubionych kremów matujących na dzień pod makijaż. Lekko nawilża i ładnie matuje cerę. Ma lekką konsystencję i przyjemny zapach. Co jakiś czas do niego wracam.



Scholl - ekspresowy sztyft na pękające pięty
Nie mam problemu z pękającymi piętami, ale w lecie potrafią być przesuszone. Przy regularnym stosowaniu (dwa razy dziennie), widać efekty, pięty były niesamowicie gładkie. Niestety przy sporadycznym nakładaniu efekt szybko zanikał.



Ziaja Med - kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P, krem głęboko regenerujący na noc
Kolejny produkt który mnie pozytywnie zaskoczył. Dobrze nawilżał, skóra po nim była miękka, promienna i jędrna. Do tego krem nie przekracza ceny 20 zł. Po żadnym kremie na noc nie miałam tak widocznych efektów.


Na koniec stali bywalcy:


Tami Baby normal - chusteczki do pielęgnacji dzieci i niemowląt



Isana - żel do golenia nóg brzoskwiniowy
Isana - zmywacz do paznokci o zapachu migdałów
Marion - dwufazowy płyn do demakijażu oczu

czwartek, 14 listopada 2013

Tania kolorówka cz. 9/9

Moja pourlopowa moc gdzieś się ulotniła w okolicach jesieni. Najchętniej schowała bym się w łóżku na następne pół roku, ale nie ma zmiłuj się. Staram się reanimować moje baterie na wyczerpaniu jak się tylko da. W ramach brania się w garść, mobilizuję się do regularnego wrzucania postów bo, aż wstyd jak zapuściłam mojego miszmasza...

Na rozgrzewkę post z serii o taniej kolorówce, ostatnia część jest poświęcona lakierom do paznokci.
Nie mogłam się zdecydować na jedną markę, więc wyjątkowo pozwoliłam sobie na dwie Rimmel i Flormar.

Rimmel z serii Salon Pro Lycra
Regularna cena jak dla mnie trochę wygórowana bo ok. 19 zł za 12 ml, ja jednak te lakiery kupuję tylko na promocji i wtedy są dostępne nawet za ok. 12 zł. Dostępne w każdej drogerii z szafą Rimmel w 16 odcieniach. Mają wygodne i estetyczne opakowanie oraz szeroki płaski pędzelek. Kolory które posiadam są kremowe, świetnie kryją przy 2 warstwach, nie smużą, ładnie się rozprowadzają, szybko wysychają i są trwałe. Tu można się bliżej przyjrzeć kolorom nr 247 Isn't she precious? , nr 500 Peppermint  i nr 702 Rock n roll.




Flormar
Lakiery dostępne na wyspach lub w sklepie internetowym. Cena w zależności od rodzaju lakieru waha się od ok. 10 do 15 zł. Ogromny wybór kolorów i wykończeń. Lakiery mają przyjemne opakowanie, wygodny pędzelek, krycie zależy od konkretnego koloru i wykończenia, ale większość kryje świetnie po 2 warstwach, szybko wysychają i co najważniejsze, są trwałe. Produktom tej firmy które posiadam, można się przyjrzeć bliżej tutaj.




Na obecną chwilę są to moje ulubione lakiery i na pewno będę do nich wracać. Żałuję tylko, że stosunkowo późno je odkryłam.

Jak u Was się spisują? A może zdradzicie mi swoje niezawodne marki lakierów do paznokci?