Z lampą błyskową |
Bez lampy błyskowej |
Standardowo w palecie znajduje się 12 cieni, w tym 11 matowych i 1 perłowy (wah wah white).
Pigmentacja zróżnicowana, choć tutaj zdecydowanie dominują cienie o dobrej pigmentacji.
Wyjątkowo urzekło mnie zestawienie kolorów. Od błękitów i granatu, poprzez szarość, kolory ziemi, musztardowy oraz żółty po przepiękną miętę i kolor kogla-mogla, aż do białej perły. Cud, miód i orzeszki.
Nie jest to paleta dla osób które preferują, naturalne i stonowane kolory, bo takich tu można znaleźć 3-4.
Kto lubi interesujące zestawienia i ciekawe kolory powinien być zachwycony, jak ja.
Ostatnio pałam wielkim uczuciem do eyelinerów w żelu z Inglota, i jestem coraz bardziej odważna w kwestii wyboru ich kolorów. Tutaj w ruch poszła konturówka do powiek w żelu nr 80.
Podobnie jak w poprzednim przypadku, trzeba nauczyć się pracy z tymi cieniami, bo nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Cienie mogą się osypywać, albo ścierać i blaknąć (takim zachowaniem złamał mi serce, przepiękny la belle blue). Różnie z tym bywa, czasami zastanawiam się, czy te palety są warte swojej ceny, jednak dobór i oryginalność kolorów są ich najmocniejszą stroną i to właśnie sprawia, że są tak atrakcyjne.
odważna ta kreska :-) paletki ze Sleeka zawsze kuszą...
OdpowiedzUsuńboska paletka :)
OdpowiedzUsuń